EuroBasket 2013. Gortat wyjeżdża, ale wróci

- Będę na pewno na turnieju w Lublinie. Może uda mi się zdążyć na turniej w Belgii - mówi środkowy reprezentacji Polski Marcin Gortat, który opuścił zgrupowanie i udał się na zabiegi rehabilitacyjne do Orlando. Przekonuje, że wróci. - Bilet powrotny mam już zarezerwowany - dodał.
Gortat zagrał w środowym wewnętrznym sparingu reprezentacji Polski w Legionowie, w którym "Biali" zremisowali z "Czerwonymi" 62:62. Środkowy Phoenix Suns rzucił dziewięć punktów i mówił, że kontuzji stopy w grze nie odczuwał.

- Po meczu nie ma żadnego bólu, ale w pierwszych dniach treningów taki ból się pojawił, zwłaszcza gdy ćwiczyliśmy obronę. Miałem momentami ochotę zejść z parkietu, ale ja jako lider nie mogę tego zrobić, gdy inni trenują i dają z siebie wszystko. Trzeba zagryźć zęby i trenować dalej - mówił Gortat.

Zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami z trenerem Dirkiem Bauermannem Gortat leci na dwa tygodnie do USA, gdzie przejdzie dalszą rehabilitację kontuzjowanej stopy. Środkowy w marcu doznał poważnego urazu stopy, przeszedł operację i mozolnie wracał do treningów. Od dwóch miesięcy ćwiczy już z pełnymi obciążeniami, ale wyjazd na rehabilitację do USA jest konieczny. - Muszę nogę wzmocnić i upewnić się, że wszystko będzie dobrze i miejmy nadzieję, że jak wrócę, będę mógł grać na 110 procent - mówił.

Gortat podkreślał doskonałą atmosferę jaka panuje w kadrze i żałuje, że nie będzie mógł zagrać w pierwszych meczach sparingowych. - Nie będzie mnie w trakcie wyjazdów, dotrę na turniej w Lublinie, postaram się być wcześniej na turnieju w Belgii - powiedział Gortat i dodał, że bilet powrotny ma już zarezerwowany.

- Rozmawiałem z trenerem Bauermannem, czy lepiej, żebym opuścił pierwsze dwa tygodnie przygotowań i dojechał na mecze wyjazdowe, czy lepiej zrobić odwrotnie. Trener zdecydował, że obóz przygotowawczy, gdzie trenujemy wszystkie zagrywki, będzie ważniejszy - powiedział Gortat.

Nowe stroje, nowy sponsor, nowa jakość

Reprezentacja środowym wewnętrznym sparingiem w Legionowie zakończyła pierwszą część przygotowań do wrześniowych mistrzostw Europy. Koszykarze po raz pierwszy zagrali w nowych strojach przygotowanych przez firmę ZINA oraz z nowym sponsorem na koszulkach - Totalizatorem Sportowy. Nowa była także jakość ich gry - agresja, zaangażowanie, wola walki. Tego w treningowych gierkach do tej pory nie widywaliśmy. - Cieszy mnie ich zaangażowanie i intensywność gry, ale na ME musimy zagrać z jeszcze większą agresją. Chcemy, by nasza obrona była jedną z najlepszych na turnieju. Przed nami jeszcze sporo pracy - powiedział Bauermann.

W sparingu padł remis po 62. Po zawodnikach było widać zmęczenie pierwszymi dniami treningów, ale nadrabiali zaangażowaniem. Manewrami w ataku i obroną imponował Maciej Lampe (14 punktów), świetnie radził sobie najmłodszy w kadrze Przemysław Karnowski (16), który kilka razy ograł Gortata, oraz Damian Kulig, który trafił pięciokrotnie z dystansu. Najskuteczniejszym graczem środowego sparingu był skrzydłowy Przemysław Zamojski, zdobywca 18 punktów.

Kadrowicze mają teraz wolne do niedzieli. 6 sierpnia wylatują do włoskiego Trento, gdzie zmierzą się w towarzyskim turnieju z Włochami, Gruzją i Izraelem. Do Włoch nie poleci Gortat oraz trzech innych koszykarzy, z których trener Bauermann zrezygnuje po pierwszej części zgrupowania. - Nazwisk jeszcze nie zdradzę, ale będzie to dla mnie trudna decyzja i nie będę po niej dobrze spał. Każdy z tych chłopaków zasłużył swoją pracą na treningach, by być dalej z nami - podkreśla Bauermann.