Tour de Pologne. Majka odpalił kolejną "bombę" w Tatrach

Rafał Majka po brawurowym ataku na ostatnim podjeździe wygrał szósty etap Tour de Pologne w Bukowinie Tatrzańskiej i został nowym liderem. Jeśli utrzyma przewagę na ostatnim etapie - sobotniej czasówce w Krakowie - zwycięży w całym wyścigu. - Będzie ciężko, ale ja się nie poddaję - zapowiada.

Po czwartkowym etapie Majka, lider ekipy Tinkoff-Saxo, ma w klasyfikacji generalnej 18 sekund przewagi nad Hiszpanem Benatem Intxaustim z grupy Movistar i 22 sekundy nad jego rodakiem i kolegą z drużyny Jonem Izagirre.

To właśnie ten drugi Hiszpan, całkiem dobrze radzący sobie w jeździe na czas, będzie największym rywalem Majki w walce o triumf w całym wyścigu. Majka ma szansę zostać pierwszym polskim zwycięzcą od 11 lat, gdy w Tour de Pologne, rozgrywanym jeszcze jako impreza niższej rangi, najlepszy był Cezary Zamana.

Przed szóstym etapem Majka zajmował drugą lokatę w klasyfikacji generalnej, tracił sekundę do Czecha Petra Vakoca (OPQS). Grupa Tinkoff-Saxo, tak jak dzień wcześniej na trasie z Zakopanego do Szczyrbskiego Jeziora, znów po mistrzowsku rozegrała etap taktycznie. Koledzy Majki dyktowali mocne tempo na podjazdach, sprawnie likwidowali ucieczki, a w decydującym momencie - 5 km przed metą - jak spod ziemi obok Polaka wyrósł Szwajcar Oliver Zaugg, żeby pomóc mu w kluczowym momencie.

Majka decydujący, samotny atak przypuścił 2,3 km przed metą na ostatnim podjeździe do Bukowiny. Nikt z ośmioosobowej grupki faworytów nie był w stanie utrzymać tempa zwycięzcy górskiej klasyfikacji Tour de France. Polak wystrzelił w górę jak mała wyścigówka. Na mecie na jego cześć wiwatowało kilka tysięcy fanów.

- Koledzy z grupy znów spisali się na medal. Zostawili mnie dopiero na przedostatnim podjeździe, ale nie poszedłem jeszcze wtedy na full, chciałem tylko rozrzucić czołówkę. Ale tej "bomby", co ją wrzuciłem na ostatniej górce, to już nikt nie mógł przetrzymać. A jak zobaczyłem, że Izagirre usiadł, to dałem z siebie wszystko - opowiadał na mecie szczęśliwy Majka w rozmowie z TVP.

- Wygrać wyścig będzie ciężko, ale ja się nie poddaję, po Tour de France odblokowałem się psychicznie, nie boję się atakować. Nawet jeśli się nie uda, będę zadowolony, wygrałem dwa etapy, zrobiłem show, zobaczymy, jak wyjdzie - dodał Majka, który na czas jeździ w kratkę. W Giro d'Italia spisał się rewelacyjnie i był czwarty (było dużo pod górę), a ostatnio w Tour de France na płaskiej trasie - dopiero 58. (ale wtedy już o nic nie walczył). Polak od kilku dni powtarza, że czuje się już zmęczony sezonem, że w Polsce do przodu pchają go bardziej głowa i serce niż nogi.

Relacje w TVP i Eurosporcie

Więcej o: