Tour de France. Contador cierpi czy udaje?

Mark Cavendish odniósł trzecie w tym roku zwycięstwo etapowe w Tour de France, ale sprinterzy będą teraz cierpieć bardziej niż inni. Zaczynają się góry, najpierw Pireneje

W czwartek kolarzy czeka jeden z czterech etapów kończących się podjazdem - 211 km z Cugnaux do stacji narciarskiej w Luz Ardiden. Napięcie będzie rosło stopniowo. Najpierw 125 km delikatnej, pozornie niezauważalnej jazdy pod górę. Rozgrzewka. Raczej szansa na ucieczkę dla zawodników z tyłu klasyfikacji generalnej. Może dla Sylwestra Szmyda (31.48 straty do lidera)?

Potem premia pierwszej kategorii - na La Hourquette, nieznanej przedtem w Tourze, ale wyczerpującej przełęczy - 9,9 km wspinaczki, ze średnią nachylenia 7,5 proc. Nie będzie to wcale lekka przystawka przed następnym podjazdem, pod słynne Tourmalet. - Uwaga! Droga jest tu wąska i w kiepskim stanie. Mogą pojawić się kamienie spadające ze zboczy. Pod względem trudności ten szczyt nie ma czego się wstydzić wobec swoich słynnych sąsiadów w Pirenejach - przedstawiał La Hourquette w magazynie "Velo" lider wyścigu Francuz Thomas Voeckler.

Tourmalet (2115 m n.p.m., 17,1 km podjazdu, średnia nachylenia - 7,3 proc.) - obrosła legendami przełęcz, danie obowiązkowe niemal każdego Tour de France, 77. raz w programie - będzie w czwartek drugą premią górską, "poza kategorią", czyli o największej skali trudności. Wszystko jednak ma się rozstrzygnąć w stacji narciarskiej Luz Ardiden (1718 m n.p.m., 13,3 km wjazdu, 7,4 proc.), tam będzie meta.

Przed pierwszym, prawdziwie górskim etapem wszyscy zadają sobie pytanie o kolano Alberta Contadora. Hiszpan w pierwszym tygodniu trzykrotnie upadał na trasie. Za pierwszym razem stracił ponad minutę do największych rywali: braci Andy'ego i Franka Schlecków, Cadela Evansa (dystans powiększył się w jeździe drużynowej na czas). Przed tygodniem, na piątym etapie po kraksie, dogonił peleton, ale boli go kolano. Podczas masaży podobno syczy z bólu. W niedzielę rana się pogłębiła, znów upadł.

Contador zajmuje 16. pozycję w klasyfikacji generalnej. Do prowadzącego Voecklera traci 4.07, do Evansa - 1.41, do Franka Schleka - 1.38, Andy'ego - 1.30. Dużo. W zeszłym roku Hiszpan wygrał przecież cały wyścig z 39-sekundową przewagą nad Andym.

- Nie pedałuję ze swoją właściwą siłą - powiedział Contador po treningu w dniu przerwy. Ale nie poddaje się. - Nie myślę o tym, żeby wrócić do domu przed końcem Touru. Chcę zrobić wszystko, żeby osiągnąć swój cel, żeby bić się o ponowne zwycięstwo w Paryżu - zapowiada. Na pytanie, co bardziej mu dokucza, ból w kolanie czy strata w klasyfikacji generalnej, nie udzielił jasnej odpowiedzi. - Poczekajmy na Pireneje - stwierdził.

Fachowcy zastanawiają się, czy jednak nie blefuje, jak to robił w ostatnich latach Lance Armstrong. "Przed Pirenejami trudno ocenić formę Contadora. Czy rzeczywiście coś mu dolega w kolanie, czy jest to tylko pranie mózgów. Etap do Luz-Ardiden zrzuci z Contadora tę maskę. Jeśli nie będzie się dobrze czuł na tym podjeździe, rywale zrobią wszystko, żeby to wykorzystać - pisze w swoim felietonie w "Le Figaro" pięciokrotny zwycięzca Tour de France Bernard Hinault.

Wyniki 11. etapu, Blaye-Les-Mines - Lavaur (167,5 km):

1. M. Cavendish (Wielka Brytania, HTC) 3:46.07; 2. A. Greipel (Niemcy, Omega-Lotto); 3. T. Farrar (USA, Garmin) ten sam czas. Klasyfikacja generalna: 1. T. Voeckler (Francja, Europcar) 45:52.39; 2. L.L. Sanchez (Hiszpania, Rabobank) 1.49; 3. C. Evans (Australia, BMC) 2.26. 4. F. Schleck (Luksemburg, Leopard-Trek) 2.29; 5. A. Schleck (Luksemburg, Leopard-Trek) 2.37... 16. A. Contador (Hiszpania, Saxo-Bank) 4.07... 44. M. Paterski 12.10... 85. S. Szmyd 31.48... 148. M. Bodnar (wszyscy Liquigas) 1:00.48

Więcej o: