Tour de France. Upadek za upadkiem

Być może najlepszy, ale też najmniej lubiany sprinter Tour de France - Brytyjczyk Mark Cavendish, wygrał piąty etap Tour de France. Wiele strachu najadł się Alberto Contador.

Bez adminów. Najmocniejsze poglądy na Facebook.com/Sportpl ?

Około 80 km przed metą trzykrotny zwycięzca Tour de France wypadł z peletonu na pobocze. Miał rozdartą na plecach koszulkę, a jego rower nadawał się tylko do wymiany. Ale upadek nie okazał się groźny dla zdrowia i miejsca w klasyfikacji. Hiszpan z pomocą kolegi z drużyny dojechał do czołowej grupy. Był to już jego drugi upadek w wyścigu. Po poprzednim ma ponad minutę straty do lidera.

Prowadzący przez wąskie drogi Bretanii etap był bardzo nerwowy. Na szosie leżał lider grupy Rabobank Robert Gesink, a także Słoweniec Janez Brajković z RadioShack, który miał najmniej szczęścia. Doznał urazu głowy, asfalt sparzył mu udo - został odwieziony do szpitala. Upadł też były mistrz świata Tom Boonen i przyjechał niemal kwadrans za zwycięzcą.

Podczas sprintu było spokojnie, choć rej wodził w nim Mark Cavendish często rozpychający się łokciami. Brytyjczyk zaatakował, kiedy nikt się tego nie spodziewał, i odniósł 16. zwycięstwo etapowe w Tour de France. Zapewne nie ostatnie.

Wyniki 5. etapu, Carhaix - Cap Fréhel (164,5 km):

Klasyfikacja generalna:

Zobacz jak Polska wielkie halowe imprezy gościła ?

Więcej o: