Kolarstwo. Pokaz siły Contadora

?To była reakcja pełna gniewu i dumy? - piszą hiszpańskie gazety o Alberto Contadorze w Giro d'Italia. Hiszpan jest już liderem wyścigu, choć najtrudniejsze etapy dopiero przed nim.

Sport.pl na Facebooku! Najświeższe informacje ?

- Musiałem dwa razy odwrócić się, żeby uwierzyć, że tuż za moimi plecami jest on - Contador. Jestem szczęśliwy, że udało mi się jednak jakoś go pokonać - mówił Osar Gatta, zwycięzca sobotniego etapu kończącego się na niewielkim wzniesieniu w Tropei. - Nikt tego się nie spodziewał. Odjechał jak błyskawica - opowiadał Vincenzo Nibali, jeden z włoskich faworytów, o ataku Contadora podczas niedzielnego podjazdu na Etnę.

Nie ma mowy o przypadku. Akcje były dokładnie planowane. - Powiedziałem mu, że między ósmym a szóstym kilometrem przed metą będzie najlepszy moment na odskok. Było dosyć stromo - tłumaczył dyrektor grupy Saxo Bank Duńczyk Bjarne Riis. Ale siła, jaką pokazał Contador, zaskoczyła wszystkich. - Musiał jechać ze 30 kilometrów na godzinę - opowiadał Igor Anton, baskijski kolarz z grupy Euskaltel. - Był dla mnie po prostu za szybki. W pewnym momencie zatkało mnie, nie mogłem oddychać - dodał Michele Scarponi.

Rywale oraz byli kolarze obserwujący wyścig, wszyscy są pod wrażeniem, że hiszpański kolarz tak wcześnie zdecydował się na demonstrację mocy i przejęcie różowej koszulki lidera. Włoscy dziennikarze zastanawiają się jednak, czy nie jest to objaw pewnej nerwowości i niecierpliwości. Contador wciąż nie może być pewien przyszłości. Wisi nad nim groźba dyskwalifikacji i odebrania zwycięstwa w ostatnim Tour de France. Sprawa się odwleka. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu nie podjął jeszcze decyzji i nikt nie ma informacji, kiedy wyda ostateczne postanowienie. Hiszpan jest posądzony o branie dopingu podczas ubiegłorocznego Tour de France. Wielu więc odczytuje wybuch sportowej formy pod Etną i w Tropei jako wylew złości i dezaprobaty Contadora wobec tego, co dzieje się z jego sprawą. - Dedykuję to zwycięstwo swoim fanom, którzy dali mi siłę, żeby dalej trenować - mówił po etapie.

Przeciwnicy otrzymali potężny cios. Nibali traci już do prowadzącego w klasyfikacji Hiszpana 1.21 min, Scarponi 1.28, Czech Roman Kreuziger 1.41. Ale pokaz siły już w pierwszym tygodniu Giro wcale nie musi być najbardziej rozumnym rozwiązaniem. - Wygrał jedną bitwę. Odpoczniemy, trochę przemyślimy różne sprawy - zapowiada Scarponi. - Droga do mety jest jeszcze długa i pełna niespodzianek. On też nie będzie cały czas w takiej samej formie - twierdzi Nibali. - Giro dopiero się zaczęło - przyznaje Contador.

Finisz na Etnie był zaledwie przystawką do głównego dania. Zdaniem dyrektora wyścigu Angelo Zomegnana tegoroczne Giro jest najtrudniejsze w historii. - Nie ma czasu na regenerację, nie można blefować - zapowiada Zomegnan.

Jeszcze sześć etapów zakończy się na podjazdach, m.in. na austriackim Grossglöckner w najbliższy piątek (1908 m n.p.m, 13,6 km podjazdu ze średnią nachylenia 6,3 proc.), w sobotę na Monte Zoncolan (1730 m n.p.m - 10,1 km - 11,9 proc.), w niedzielę na Gardecci (1948 m n.p.m - 6,2 km - 10 proc.), przedostatniego dnia wyścigu 28 maja w Sestriere (2035 m n.p.m - 16,2 km - 3,8 proc.). We wtorek, po dniu odpoczynku, kolarzy czeka w miarę spokojny etap, w którym szansę będą mieć sprinterzy. Transmisja w Eurosporcie.

Sylwester Szmyd: ? Wariaci jadą z przodu

Więcej o: