Sylwester Szmyd o śmierci kolarza podczas Giro: Widziałem go, leżał w kałuży krwi

26-letni Wouter Weylandt zginął podczas poniedziałkowego, trzeciego etapu Giro d'Italia z Reggio Emilia do Rapello (173 km). Belg upadł podczas zjazdu z góry Bocco, 25 km przed metą - Zobaczyłem go kilkanaście sekund po wypadku. Leżał na środku drogi w kałuży krwi - opowiada Sport.pl, polski kolarz, uczestnik tegorocznego Giro Sylwester Szmyd.

Belg po upadku stracił przytomność i obficie krwawił. Lekarze, którzy natychmiast znaleźli się na miejscu wypadku musieli rozciąć jego kask, aby udzielić mu pomocy. Przeprowadzili masaż serca, po czym kolarz został przetransportowany helikopterem do szpitala. Podczas transportu lekarze kontynuowali akcję ratunkową, ale ok. 17.30 czasu polskiego agencje poinformowały że zmarł.

Mówi polski kolarz Sylwester Szmyd, który w Giro jedzie w barwach Liquigas:

O śmierci Weylandta dowiedziałem się od żony, która wysłała mi SMS-. Wcześniej były tylko informacje, że na mecie nie będzie żadnej fety. Belg jechał w grupce, do której traciłem kilkanaście sekund, zobaczyłem go kilkanaście sekund po wypadku. Leżał na środku drogi w kałuży krwi. Widok ten kazał mi się spodziewać najgorszego.

Szersza relacja Sylwestra Szmyda w jutrzejszej Gazecie Wyborczej

Czytaj więcje: belgijski kolarz zginął podczas Giro d'Italia ?