Giro d'Italia. Contador czy włoskie odrodzenie

Włosi nie odwrócili się od dyscypliny, która w ich kraju przeżywa głęboki kryzys. Pierwszy etap Giro d'Italia - jazdę drużynową na czas - oglądał w Turynie milion ludzi

Od paru miesięcy częściej niż o sukcesach słychać o kolejnych wpadkach i aferach z udziałem włoskich kolarzy i trenerów. Na początku sezonu lekarze ledwo uratowali Ricardo Ricco. 27-letni kolarz, drugi w Giro w 2008 roku, przetaczał sobie krew. Trzymał ją w torebce w lodówce i nie zorientował się, że uległa zepsuciu. W stanie krytycznym trafił do szpitala. Miał szczęście, że przeżył.

W kwietniu prokuratura w Mantui objęła śledztwem 31 kolarzy zamieszanych w przemyt i stosowanie dopingu. Wśród nich znalazł się Alessandro Ballan - mistrz świata z 2008 roku, zwycięzca Tour de Pologne. Dzięki policyjnemu podsłuchowi udowodniono mu, że co najmniej 14 razy stosował EPO. Team BMC Racing natychmiast go zawiesił. Na liście podejrzanych są również Marzio Brushegin, Damiano Cunego (już po raz kolejny) i wielka legenda włoskiego kolarstwa Giuseppe Sarroni, dyrektor sportowy grupy Lampre.

Wśród zwycięzców próżno szukać Włochów. Wiosną nie wygrali żadnego liczącego się wyścigu. Giro jest więc okazją do odrodzenia się. Do walki z Alberto Contadorem mają stanąć Vincenzo Nibali i Michele Scarponi. Pierwszy z nich w ubiegłym roku wygrał Vueltę, był trzeci w Giro. Ma silną drużynę - Liquigas, a jego adiutantem w górach będzie Sylwester Szmyd. Scarponi nieźle pojechał w wyścigu Milan - San Remo.

- Najpoważniejszym rywalem będzie Nibali. W zeszłym roku był solidny w wielkich tourach. Jest bardzo regularny, a regularność jest najważniejszą rzeczą w takich wyścigach. Pamiętam go z Tour de France 2009 roku i fantastyczny etap pod Mont Ventoux - zapowiada Contador. Zwycięzca Giro z 2008 roku i dwóch poprzednich Tour de France wystartował we Włoszech mimo wciąż wiszącej nad nim groźby dyskwalifikacji. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu jeszcze nie zdecydował, czy abolicja Hiszpana udzielona przez rodzimą federację - po znalezieniu w jego organizmie clenbuterolu - była zgodna z prawem sportowym.

Termin werdyktu ma dla Contadora pierwszorzędne znaczenie. W lipcu chce bowiem bronić tytułu mistrza Tour de France. Giro jest jednak w tym roku na tyle wyczerpujące, że można wątpić, czy rzeczywiście Hiszpan wierzy jeszcze w start w Wielkiej Pętli. - Najtrudniejszy w historii - mówi o trasie dyrektor wyścigu Alberto Zomegnan. Aż osiem etapów skończy się na podjazdach. Będzie wspinaczka na słynny Monte Zoncolan z rampą o 22-procentowym nachyleniu (14. etap, 21 maja), na Etnę (9. etap, 15 maja), do Sestrieres przedostatniego dnia wyścigu. - Odkąd jestem kolarzem zawodowym, nigdy nie widziałem tak długich i spektakularnych etapów - mówi 36-letni Carlos Sastre.

Giro zaczęło się od czasówki w Turynie nieprzypadkowo. Włosi świętują 150. rocznicę zjednoczenia, a Turyn był ich pierwszą stolicą. Kolarze przejadą przez 550 miast i wsi, przez 17 z 20 regionów. Inauguracyjny etap był podporządkowany gospodarzom również sportowo. Zwycięstwo odniosła grupa HTC-Highroad, a w niej pierwszy linię mety minął Mario Piccoli, choć pozycję lidera w tym zespole na płaskie etapy dzierży najlepszy sprinter świata Marc Cavendish. Różowa koszulka Piccoliego pozwoliła Włochom przynajmniej na chwilę odetchnąć po koszmarach ostatnich tygodni.

Wyniki 1. etapu, jazda drużynowa na czas (19,3 km):

Więcej o: