Kolarstwo. MŚ w Australii. Król Hushovd I

Norweg Thor Hushovd wygrał wyścig elity ze startu wspólnego na mistrzostwach świata w australijskim Geelong. Polacy daleko.

Wyścig odbył się według typowego schematu na płaskich, długich trasach (w Geelong do pokonania było 262,7 km). Ucieczka na początku, która została dogoniona, potem w końcówce - jedna za drugą - próby ataków, ale decydujący - sprinterów - nastąpił dopiero na ostatnich kilkuset metrach. Najgroźniejszej z prób ucieczek podjął się 10 km przed metą Belg Philip Gilbert, została ona jednak skasowana na 3 km przed końcem wyścigu.

Tęczową koszulkę mistrza świata przywdział Hushovd, renomowany specjalista od finiszów. Dwukrotnie wygrywał klasyfikację najlepszych sprinterów Tour de France, w 2005 i 2009 r., w całej karierze odniósł aż 67 zwycięstw. Ma 32 lata, jest wysoki jak na kolarza, bo mierzy 183 cm, ale dość masywny - waży 82 kg. Tak jednak z małymi wyjątkami wyglądają współcześni sprinterzy, którzy muszą rozpychać się łokciami na finiszach i mieć siłę nagle rozpędzić się na płaskim do 70 km/godz. - Ta koszulka będzie poprawiać mi humor każdego dnia tej zimy - mówił na mecie nowy mistrz świata.

Hushovd wygrał wyścig niemal w pojedynkę, co jest nie lada wyczynem. W jego drużynie narodowej oprócz niego jechało jeszcze tylko dwóch zawodników. Nie miał go kto rozprowadzać, nadawać tempa jeździe, do którego mógłby się dostosować. W tym sensie klęskę ponieśli Włosi i Hiszpanie, dwie najsilniejsze nacje kolarskie mające w wyścigu po dziewięciu zawodników. Najlepszy z Włochów Filippo Pozzato był czwarty, a z Hiszpanów Oscar Freire - trzykrotny mistrz świata - szósty.

Katastrofalnie zaprezentowali się Polacy. Bartosz Huzarski zajął najwyższą pozycję, ale dopiero 60., stracił do zwycięzcy 14 minut. Tyle samo, ile Michał Gołaś i Przemysław Niemiec. Wyścigu nie ukończyli: Maciej Bodnar, Jarosław Marycz i Marcin Sapa. W miarę aktywny był jedynie Bodnar, który jako jedyny może wyjeżdżać z Australii w niezłym humorze. Jazdę na czas zakończył na dziewiątym miejscu.

Contador się wycofa?

- Jeśli to wszystko nie zakończy się sprawiedliwie, będę się wahał, czy wrócić na rower - powiedział podejrzany o użycie niedozwolonego środka dopingowego trzykrotny zwycięzca Tour de France Alberto Contador. W próbce moczu hiszpańskiego kolarza laboratorium w Kolonii wykryło minimalne ślady clenbuterolu. Contador tłumaczy to zjedzeniem skażonego sterydem mięsa i domaga się wprowadzenia wartości progowej, poniżej której zawartość środka w organizmie, nie jest uznawana za doping.

Zmieńcie przepisy - nawołuje Contador

Więcej o: