Niewiadoma-Phinney od początku roku pokazuje, że z formą u niej naprawdę dobrze. Nieco gorzej ze szczęściem, bo Polka w tym sezonie już trzykrotnie zajmowała drugie miejsce w prestiżowych wyścigach. Natomiast akurat w Strzale Walońskiej drugą lokatę mogłaby przyjąć z radością. Ten belgijski wyścig, zaliczany wraz z Amstel Gold Race i Liege-Bastogne-Liege do "tryptyku ardeńskiego", jak dotąd w karierze Polki układał się różnie. Wygrała go w 2024 roku, trzy lata wcześniej była na drugim miejscu, ale też dwukrotnie zajmowała czwartą lokatę.
Tym razem też była w gronie ścisłych faworytek. Musiała uważać przede wszystkim na Paulę Blasi, która trzy dni wcześniej wygrała Amstel Gold Race oraz Demi Vollering, z którą to z kolei w Amstel Gold Race nasze reprezentantka skutecznie walczyła o 2. miejsce. Zapowiadało się zatem na duże emocje, choć na takowe trzeba było poczekać.
Przez większość 148-kilometrowej trasy z Huy do Mur de Huy nie było wyraźnej grupy liderek. Były zawodniczki, które próbowały uciekać, ale zazwyczaj kończyło się to szybko i niezbyt dobrze. Na przykład Axelle Dubau-Prévot i Katrine Aalerud miały jeszcze ponad 30 sekund przewagi nad peletonem na 15 km przed metą, ale szybko osłabły i zostały dopadnięte. Dopiero po tym zdarzeniu przeszliśmy do tego, co najważniejsze.
Peleton rozerwał się na 5 km przed metą. Główne faworytki, a wśród nich Katarzyna Niewiadoma-Phinney, ruszyły do przodu i zaczęły wjazd na Mur de Huy (podjazd o długości 1,4 km z nachyleniem śr. 9,7 procent). Reprezentująca zespół CANYON/SRAM zondacrypto Polka walczyła do samego końca o zwycięstwo. Ostatecznie jednak nie dała rady.
Wygrała Demi Vollering, która wyprzedziła swą rodaczkę Puck Pieterse o niecałą długość roweru. Trzecia przyjechała Blasi, z kolei Niewiadoma-Phinney musiała zadowolić się czwartym miejscem. Do zwyciężczyni straciła 6 sekund, zaś do podium 3 sekundy - już po raz trzeci w karierze musi obejść się smakiem w najboleśniejszy sposób, czyli na czwartej pozycji. Z kolei na 31. miejscu sklasyfikowana została Karolina Perekitko, jedyna poza 31-latką polska kolarka w stawce.