Dramat Pogacara w Piekle Północy! Mógł tego dokonać jako pierwszy w historii

Fani kolarstwa czekali na ten dzień przez cały rok. W niedzielę rozpoczął się wyścig Paryż-Roubaix, czyli jedna z pięciu pomnikowych rywalizacji. Wszystkie oczy były skierowane w kierunku Tadeja Pogacara i Mathieu van der Poela - obrońcę tytułu. Nie obyło się bez dramatów i defektów. Ostateczniew końcówce zaskoczył Wout van Aert, który w końcówce wyprzedził Słoweńca.
Wout van Aert
Screen - https://x.com/parisroubaix/status/2043334968181469384

O tym, jak wyjątkowe jest to wydarzenie świadczyć może fakt, iż nawet LeBron James - gwiazda NBA zamieściła specjalne nagranie przed startem rywalizacji. Kolarze rywalizowali na dystansie 258,3 km. "Paryż-Roubaix wymaga zwierzęcej siły, kolarz nie może być za chudy, bo nie będzie miał wystarczającej mocy na odcinkach bruku" - opisywał na łamach Sport.pl Radosław Leniarski.

Zobacz wideo Tadej Pogacar na Tour de France

Dramaty kolarzy w Piekle Północy

Nawet Eddy'emu "Kanibalowi" Merckxowi nie udało się wygrać wszystkich monumentów w jednym sezonie kolarskim. Tego dokonać chciał Tadej Pogacar, który w tym sezonie wygrał już dwie takie rywalizacje - Mediolan-San Remo i Ronde van Vlaandren. "Naukowcy zachwycają się nieprawdopodobną mocą Pogacara, jaką krzesze ze swojego, na pozór wątłego, organizmu. Waży 64 kg przy wzroście 177 cm, a kręcąc pod górę, oświetliłby wieżowiec. FTP, miara utrzymywanej przez określony okres maksymalnej mocy (w jego przypadku mierzono moc przez godzinę), wynosi dobrze ponad 400 W, to znaczy prawie 7 watów na kilogram wagi ciała. Jak mrówka albo pchła" - pisał Leniarski.

Przeszkodzić w tym Pogacarowi chciał Mathieu van der Poel, czyli obrońca tytułu. Rywalizacja rozpoczęła się po godz. 11:00. Jednak wydawało się, że marzenia van der Poela o czwartym zwycięstwie w tej rywalizacji szybko prysły przez defekt. Kolarz w pewnym momencie musiał zsiąść ze swojego rowera - nawet próbował się zamienić ze swoim kolegą z zespołu Jasperem Filipsenem, ale ostatecznie odpuścił i jego sprzęt był za mały, więc krzyknął do niego, by walczył dalej, a ten wracał na piechotę. W międzyczasie Tibor Del Grosso zdążył wymienić koło w rowerze van der Poela i ten mógł wznowić jazdę.

Piekło Północy nie oszczędziło nikogo, nawet Tadeja Pogacara, który przebił przednie koło. Po chwili pojawił się samochód neutralny i wadliwy sprzęt został wymieniony. Jednak stojące na drodze auta spowodowały zamieszanie na drodze i część kolarzy musiała zwolnić, by wyminąć te przeszkody.

Zobacz też: Dramat na szosie. Z ciemnego BMW padły strzały do kolarzy

Wraz z biegiem czasu Mathieu van der Poel dał radę wrócić na czołową lokatę. To sprawiało, że wyścig był coraz bardziej emocjonujący.

Przez lwią część tego wyścigu w wiodącej grupie znajdowali się Tadej Pogacar i Wout van Aert. Za nimi ze stratą około 40 sekund był Mathieu van der Poel i Mads Pedersen.

Na około 17 km do końca Mathieu van der Poel zniwelował straty do wiodącej grupy do 24 sekund, więc końcówka zapowiadała się emocjonująco. Pogacar i van Aert wspólnie wjechali na Vélodrome André Pétrieux.

Na torze mocno zaatakował van Aert i to on sięgnął po zwycięstwo w Paryż-Roubaix. Tadej Pogacar ostatecznie był drugi. Na najniższym stopniu podium stanął Jasper Stuyven. Vout van Aert ukończył wyścig w 5h 15 minut i 52 sekundy. Tuż za nim finiszował Tadej Pogacar. Trzeci Jasper Stuyven przekroczył linię mety z czasem 5h 17' 05''.

Jeśli chodzi o Polaków, to w słynnym Piekle Północy wzięli udział Filip Maciejuk, Stanisław Aniołkowski, Kamil Małecki i Kamil Gradek.

Stanisław Aniołkowski finiszował osiemnasty ze stratą 5 minut i 43 sekund

Więcej o: