Tadej Pogacar zapewne zapłaci mandat za zignorowanie czerwonego światła na przejeździe kolejowym podczas wyścigu Ronde van Vlaanderen, ale kolarskie prawa są łamane przez Słoweńca w znacznie drastyczniejszy sposób.
Tadej Pogacar wygrał w tym sezonie dwa pierwsze tzw. Monumenty, czyli jednodniowe wyścigi z ponad wiekową tradycją – Mediolan-San Remo i Ronde van Vlaandren. W niedzielę po raz drugi w karierze spróbuje sił w Paryż-Roubaix. Jest to jedyny z pięciu pomnikowych wyścigów, w których dotąd nie zwyciężył. Zdaje się, że jego ambicją jest dokonać tego, czego nie udało się nawet Eddy'emu "Kanibalowi" Merckxowi - wygrać wszystkie Monumenty w jednym sezonie kolarskim.
W Ronde van Vlaanderen, w Wielkanocną Niedzielę, Pogacar skopiował wyczyn sprzed roku. Na ostatnim podjeździe na ściankę Oude Kwaremont uciekł największemu rywalowi i minął metę po 18 km samotnej jazdy. Trzykrotny zwycięzca Ronde van Vlaanderen Mathieu van der Poel nie wytrzymał tempa Słoweńca. Ten wspaniały holenderski kolarz był w świetnej formie. Tydzień wcześniej bił rekordy życiowe wykręcane na E3 Saxo Classic (446 watów przez 90 min) i podczas niedzielnego wyścigu (650 watów podczas podjazdu na Oude Kwaremont), a jednak nie dał rady.