Michał Kwiatkowski zwycięzcą 13. etapu Tour de France. Polak okazał się najlepszy na prawie 138-kilometrowej trasie z metą na szczycie Col du Grand Colombier. Dzięki spektakularnemu atakowi 12 km przed metą finiszował samotnie. Kolejni dwaj kolarze stracili do niego prawie minutę.
Mimo to nasz kolarz zachował skromność i przyznał, że triumf to nie tylko jego zasługa. - Nie byłem dziś sam, miałem 18 przyjaciół w ucieczce. Ostatnia wspinaczka była po prostu szalona. Nie sądziłem, że to będzie możliwe, ale oto jestem! - stwierdził w rozmowie po zakończeniu zmagań.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Kwiatkowski powtórzył osiągnięcie sprzed trzech lat, kiedy to triumfował na 18. etapie z metą w La Roche-sur-Foron. Teraz podzielił się także krótkim, inspirującym przesłaniem na Twitterze. "Nigdy się nie poddawaj" - napisał. "Niech żyje Francja" - dodał, nawiązując do narodowego święta - Dnia Bastylii, które wypada właśnie 14 lipca.
O zwycięstwie Kwiatkowskiego zadecydowała akcja na ostatnim podjeździe, który przez blisko 18 km ciągnął się aż do samej mety. Początkowo sam do przodu ruszył Francuz Quentin Pacher. Wkrótce wyprzedziło go trzech zawodników - Tejada, Van Gils i Shaw. Kwiatkowski jechał tuż za nimi, ale był w stanie do nich dołączyć, a 12 km przed metą wziął sprawy we własne ręce i samotnie pomknął do mety. Drugiego Maxima Van Gilsa pokonał o 47, a trzeciego Tadeja Pogacara o 50 sekund.