Burza w kolarskim świecie. Głos zabrał Lance Armstrong. "P*******y klaun"

Choć z reguły kolarskie środowisko się lubi, czasem niektórzy działacze i zawodnicy narobią nieco zamieszania. Tak było w przypadku Jonathana Vaughtersa, który w mediach społecznościowych zaatakował ulubieńca kibiców, Thibaut Pinota.
Thibaut Pinot i Jonathan Vaughters.
fot. AP Photo / Screen Twitter

Jonathan Vaughters to jedna z najciekawszych postaci w peletonie. Amerykanin jest szefem drużyny EF Education, którą kibice uznają za najbardziej "hipsterską" w stawce. To za sprawą zawodników startujących w jej barwach, którzy wyróżniają się m.in. fryzurami czy stylem życia, a sama ekipa potrafi zaskakiwać specjalnie przygotowywanymi koszulkami na poszczególne wyścigi.

Zobacz wideo Ronaldo bohaterem, Krychowiak załamany. Kulisy meczu w Arabii Saudyjskiej

Thibaut Pinot jest z kolei prawdziwą gwiazdą peletonu, która na przestrzeni lat wielokrotnie walczyła o zwycięstwa w największych wyścigach na świecie. Francuz ma na koncie m.in. trzecie miejsce w Tour de France 2014. W trakcie kariery zawodnik urodzony i mieszkający w Wogezach przede wszystkim był pechowcem, który musiał wycofać się z Giro d'Italia 2018 przedostatniego dnia, będąc praktycznie pewnym miejsca na podium, czy też Tour de France 2019 z powodu kontuzji, mając ogromną szansę na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

Pasywny Cepeda i zniesmaczony Pinot

Zarzewiem konfliktu między Vaughtersem i Pinot był trzynasty etap tegorocznego Giro d'Italia. Wówczas, w szwajcarskich Alpach, Francuz walczył o zwycięstwo etapowe z Kolumbijczykiem Jeffersonem Cepedą reprezentującym barwy EF Education. Na finałowym podjeździe do Crans Montana Pinot wielokrotnie atakował, próbując zgubić zawodnika Vaughtersa, lecz ten był w stanie siadać mu na koło, później nie wychodząc na prowadzenie i jadąc na alibi. W efekcie na mecie obu zawodników pogodził drugi z Kolumbijczyków Einer Rubio, a Pinot nie gryzł się w język podczas rozmów z mediami.

- Cepeda był wrzodem na moim tyłku. Cokolwiek miało się stać na ostatnim podjeździe, nie chciałem, żeby wygrał. Gdyby to ode mnie zależało, zrobiłbym wszystko, aby nie wygrał. Sam dałem z siebie wszystko, by zgarnąć etap, a on nie zrobił nic - powiedział Pinot w rozmowie z RAI.

Vaughters podgrzał atmosferę. Skrytykował Pinota

Kilka dni później, po etapie numer 15, szef ekipy EF Education Jonathan Vaughters postanowił podgrzać atmosferę w mediach społecznościowych. Po porażce swojego zawodnika Bena Healy'ego na finiszu odcinka kończącego się w Bergamo, Amerykanin uderzył w Thibaut Pinota na Twitterze.

"Jestem dumny, że Ben Healy po etapie pogratulował zwycięzcy (Brandonowi McNulty - red.) i nie poszedł płakać do mediów, że życie jest czasem niesprawiedliwe. Świetny występ, wielki człowiek, wielki zawodnik" - napisał Vaughters.

Na odpowiedź Pinota nie trzeba było długo czekać. Kilka chwil później Francuz podsumował Amerykanina jednym, bardzo wyrazistym zdaniem "Kim jesteś?" - napisał reprezentant zespołu Groupama - FDJ.

Nieoczekiwany gość. Lance Armstrong zabrał głos

Gdy zgromadzona w mediach społecznościowych kolarska społeczność zaczęła dyskusję na temat zachowania Vaughtersa, znikąd w wątku pojawił się skreślony ze wszystkich list mistrz Lance Armstrong. Amerykanin nie przebierał w słowach i bezpośrednio zaatakował byłego kolegę, z którym ścigał się w swoich najlepszych czasach.

"Kim on jest? To pieprzony klaun. Przynajmniej zawsze nim był w ostatnich trzydziestu latach, od kiedy się znamy" - napisał Armstrong.

Choć Amerykanin od wielu lat jest w peletonie persona non grata, jego zdanie na temat Vaughtersa zainteresowało wielu kibiców. Szef ekipy EF Education jest bowiem jednym z zawodników, którzy przyznali się do stosowania dopingu na przełomie wieków. Mimo to, w odróżnieniu od Armstronga, jemu nigdy nie zabroniono dalszej działalności w kolarstwie.

Po wtorkowym, siedemnastym etapie Giro d'Italia w klasyfikacji generalnej doszło do sporego przetasowania. Na pozycję lidera awansował Brytyjczyk Geraint Thomas, który na podjeździe pod Monte Bondone zarobił ponad 30 sekund nad najgroźniejszym rywalem, Primożem Rogliciem. W walce o zwycięstwo w wyścigu liczy się jeszcze wtorkowy zwycięzca, Portugalczyk Joao Almeida.

Więcej o: