W kolarstwie wielokrotnie skórę sędziom ratował fotofinisz. Tym razem technologia nie pomogła. Na pierwszym etapie UAE Tour 2023, Tim Merlier (Soudal - Quick-Step) i Caleb Ewan (Lotto Dsnty) wpadli na metę dokładnie w tym samym momencie, przez co sztab arbitrów musiał długo zastanawiać się nad przyznaniem wygranej jednemu z nich.
Gdy sztab ludzi odpowiedzialny za pomiar czasu starał się ustalić kolejność na mecie, obaj zawodnicy byli w centrum uwagi i naprzemiennie świętowali triumf. Najpierw cieszył się Ewan, ale po kilku chwilach był już zasmucony ze względu na minimalną porażkę. Wówczas cieszyć zaczął się Tim Merlier, którego z dobrego nastroju wybił komunikat o konieczności głębszego sprawdzenia potencjalnej różnicy.
Ostatecznie obaj zawodnicy spotkali się w namiocie sędziowskim, gdzie oficjele w pocie czoła próbowali rozwiązać sytuację. Jednocześnie zawodnicy mieli możliwość obejrzenia telewizyjnych powtórek, wraz ze zdjęciem z fotofiniszu. Choć obu zależało na zwycięstwie, zamieszanie ich rozbawiło.
Ostatecznie sztab arbitrów podjął decyzję o przyznaniu triumfu i koszulki lidera Timowi Merlierowi, dla którego jest to druga wygrana w zespole Soudal - Quick-Step. Kibice nie dowiedzieli się jednak, na jakiej podstawie decyzja została podjęta. Tym samym w sieci rozpoczęły się żarty na temat sposobu wyłonienia zwycięzcy.
Choć najbardziej prawdopodobne jest skorzystanie przez sędziów z niepublikowanego w telewizji przybliżenia fotofiniszu, w przypadku wpadnięcia dwóch kolarzy na metę w tym samym momencie, mieli oni prawo do skorzystania z niewidzianej na szosie opcji.
Mowa o "dead heat", czyli dodatkowym wyścigu dwóch zawodników na dystansie jednego kilometra. W ten sposób zgodnie z przepisami sytuacja mogła zostać wyjaśniona. Dla kibiców byłaby to gratka, gdyż w XXI w., podczas wyścigów transmitowanych w telewizji, "dead heat" jeszcze nigdy nie został rozegrany.
Choć kibice dyskutują obecnie na temat finiszu pierwszego etapu UAE Tour, należy zauważyć, że cały odcinek był niezwykle interesujący. Od samego początku kolarze musieli zmagać się z silnym, bocznym wiatrem, co mocniejsze zespoły wykorzystały do porwania peletonu. Kiedy niespełna 30 kilometrów przed metą wydawało się, że sytuacja jest wyjaśniona i stawka ponownie się zjedzie, na atak zdecydował się mistrz świata Remco Evenepoel (Soudal - Quick-Step), który zdołał odjechać rywalom razem z jedenastoma innymi zawodnikami. To wyraźnie przybliżyło Belga do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej.
We wtorek na kolarzy czeka zupełnie inna rywalizacja. Organizatorzy na drugi dzień ścigania zaplanowali etap drużynowej jazdy na czas na dystansie 17 kilometrów.