Faworyt do medalu MŚ przyznał się do zarzutów. Jednoznaczne orzeczenie sądu

Do skandalu doszło kilka dni temu dzień przed australijskim wyścigiem UCI Road. Faworyt do wygrania, Holender Mathieu ven der Poel po niespełna 30 km wycofał się z wyścigu. Powód? "Psikus" poprzedniego wieczora jaki urządziły mu dwie nastolatki, a następnie ciężka noc na komisariacie. Do hotelu wrócił dopiero o 4 nad ranem.
twitter
twitter

- Poszedłem spać dość wcześnie, a grupa dzieci na korytarzu w pobliżu mojego pokoju uznała, że muszą ciągle pukać moich do drzwi. Po kilku takich razach skończyłem z tym. Nie poprosiłem zbyt ładnie, żeby przestały. Doszło do małego incydentu. Potem wezwano policję i mnie zabrano – wyznał już przed sądem 27-letni kolarz.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

Media: Mathieu van der Poel przyznał się do zarzutów.

Sprawę relacjonowała belgijska Sporza i rzuciła inne światło na to zdarzenie. Van der Poel popchnął nastolatki. Jedna miała upaść i doznać urazu łokcia, druga uderzyła się o ścianę", czytamy na portalu. To wywołało burzę i było głównym powodem interwencji policji.

Została nałożona grzywna 1500 dolarów australijskich za dwa zarzuty napaści. Największym ciosem dla van der Poela była jednak rezygnacja z wyścigu w Sydney, w którym to był murowanym faworytem do wygrania. Niespełna 30 km od startu dał sygnał, że musi przerwać wyścig. – Nie spał całą noc i był trochę złamany psychicznie – przyznał szef jego zespołu Alpecin-Fenix, Christoph Roodhooft. – Spodziewał się wiele tego dnia i zrobił wszystko, co mógł w ciągu ostatnich dwóch miesięcy po nieudanym Tour de France. Ponownie znalazł radość i szczęście w kolarstwie i miał nadzieję na fajny wyścig.

Policja Nowej Południowej Walii poinformowała, że 27-latek został zwolniony nad ranem za kaucją, by stawić się w sądzie w Sutherland we wtorek. W oświadczeniu podano: Van der Poel był rzekomo zaangażowany w słowną kłótnię z dwiema nastoletnimi dziewczynami, w wieku 13 i 14 lat. Mężczyzna przyznał, że popchnął obie dziewczyny, z których jedna z nich upadłą na ziemię, druga uderzyła o ścianę, uszkadzając łokieć. O incydencie poinformowano kierownictwo hotelu".

Sąd orzekł, że sportowiec nie miał prawa urządzać samosądu i powinien zawiadomić ochronę hotelu. Prawnik reprezentujący Holendra ma zamiar odwołać się od wyroku i oczyścić nazwisko swojego klienta. Sam van der Poel odzyskał odebrany paszport i wrócił ze swoją reprezentacją do kraju. Do sprawy osobiście się nie odniósł.

Więcej o: