- Poszedłem spać dość wcześnie, a grupa dzieci na korytarzu w pobliżu mojego pokoju uznała, że muszą ciągle pukać moich do drzwi. Po kilku takich razach skończyłem z tym. Nie poprosiłem zbyt ładnie, żeby przestały. Doszło do małego incydentu. Potem wezwano policję i mnie zabrano – wyznał już przed sądem 27-letni kolarz.
Media: Mathieu van der Poel przyznał się do zarzutów.
Sprawę relacjonowała belgijska Sporza i rzuciła inne światło na to zdarzenie. „Van der Poel popchnął nastolatki. Jedna miała upaść i doznać urazu łokcia, druga uderzyła się o ścianę", czytamy na portalu. To wywołało burzę i było głównym powodem interwencji policji.
Została nałożona grzywna 1500 dolarów australijskich za dwa zarzuty napaści. Największym ciosem dla van der Poela była jednak rezygnacja z wyścigu w Sydney, w którym to był murowanym faworytem do wygrania. Niespełna 30 km od startu dał sygnał, że musi przerwać wyścig. – Nie spał całą noc i był trochę złamany psychicznie – przyznał szef jego zespołu Alpecin-Fenix, Christoph Roodhooft. – Spodziewał się wiele tego dnia i zrobił wszystko, co mógł w ciągu ostatnich dwóch miesięcy po nieudanym Tour de France. Ponownie znalazł radość i szczęście w kolarstwie i miał nadzieję na fajny wyścig.
Policja Nowej Południowej Walii poinformowała, że 27-latek został zwolniony nad ranem za kaucją, by stawić się w sądzie w Sutherland we wtorek. W oświadczeniu podano: „Van der Poel był rzekomo zaangażowany w słowną kłótnię z dwiema nastoletnimi dziewczynami, w wieku 13 i 14 lat. Mężczyzna przyznał, że popchnął obie dziewczyny, z których jedna z nich upadłą na ziemię, druga uderzyła o ścianę, uszkadzając łokieć. O incydencie poinformowano kierownictwo hotelu".
Sąd orzekł, że sportowiec nie miał prawa urządzać samosądu i powinien zawiadomić ochronę hotelu. Prawnik reprezentujący Holendra ma zamiar odwołać się od wyroku i oczyścić nazwisko swojego klienta. Sam van der Poel odzyskał odebrany paszport i wrócił ze swoją reprezentacją do kraju. Do sprawy osobiście się nie odniósł.