Ogromna sensacja na mistrzostwach świata. Gwiazdy poległy, szokujący zwycięzca

18 września to pierwszy dzień mistrzostw świata w kolarstwie szosowym w australijskim Wollongong i już przyniósł gigantyczną sensację. Złoto zdobył Norweg Tobias Foss. W całej swojej karierze nie wygrał on żadnej czasówki poza zawodami o mistrzostwo Norwegii. Teraz pokonał największe gwiazdy kolarstwa na mistrzostwach świata. O złocie zadecydowały trzy sekundy oraz pech rywali.

Foss wystartował w czwartej grupie. Ruszyła ona o godzinie 8:00 polskiego czasu. Ta grupa była mocno obsadzona. Oprócz Fossa wystartowali z niej m.in. Tadej Pogacar, zwycięzca Vuelta de Espana sprzed tygodnia Remco Evenepoel, zwycięzca Tour de Pologne Ethan Hayter oraz broniący tytułu mistrza świata Filippo Ganna. Wszyscy ruszyli z zamiarem pokonania Stefana Bisseggera, który startował w grupie drugiej i prowadził. 34,2 kilometra przejechał w czasie 40:49.

Zobacz wideo Lewandowski wrócił do domu. Reakcja kibiców podzielona

Dramatyczny upadek Primoża RogliciaDramatyczny upadek faworyta Vuelty. Roglić na mecie był we krwi [WIDEO]

Na pierwszym pomiarze prowadził wicemistrz Europy, Szwajcar Stefan Kung, ale drugiego Remco Evenepoela wyprzedzał tylko o dziesiąte części sekundy. Rywalizacja w tej grupie była bardzo zacięta, bo między pierwszym, a szóstym miejscem, które zajmował Magnus Sheffield, były tylko cztery sekundy różnicy. Z tyłu został m.in. Pogacar, który do lidera tracił ponad 15 sekund. Tobias Foss był wówczas czwarty.

Sensacyjny mistrz świata. Wyśmienita jazda i pech rywali

Szybko jednak awansował, bo pech przytrafił się Hayterowi. Brytyjczyk miał problemy z łańcuchem i stracił dobre kilkadziesiąt sekund, co najprawdopodobniej kosztowało go medal. Na drugim pomiarze Foss sensacyjnie wysunął się na prowadzenie. O 20 sekund wyprzedzał Sheffielda, a lidera całego wyścigu Bisseggera – około 40. Wówczas pech dopadł jeszcze Sheffielda. Zaliczył zderzenie z barierkami i w efekcie na mecie stracił minutę do Bisseggera, choć na drugim pomiarze miał przewagę 20 sekund.

Na mecie zameldował się tymczasem Foss. Wyprzedził Bisseggera o 46 sekund i mógł już tylko czekać co zrobią rywale. Na drugim pomiarze lepszy czas miał Stefan Kung (11 sekund przewagi), a tuż za nim jechał Evenepoel. Filippo Ganna z kolei na 10 kilometrów przed metą miał stratę ponad 30 sekund i mógł się pożegnać z trzecim w karierze tytułem mistrzowskim.

Nairo Quintana zdyskwalifikowany z Tour de France. Nairo Quintana zdyskwalifikowany z Tour de France. "Pierwsze wykroczenie"

Z mistrzostwem, jak się okazało, rozminął się też Kung. Choć wydawało się to niemożliwe, to Szwajcar stracił do Fossa niespełna trzy sekundy! Musiał zadowolić się srebrem, a brąz zdobył Evenepoel ze stratą około dziewięciu sekund. Czwarty był Hayter, piąty Bissegger. Dodajmy, że w tej grupie wystartował też jedyny Polak w stawce, Maciej Bodnar. Zajął on 18. miejsce ze stratą 1 minuty i 49 sekund.

Więcej o: