Marianne Vos znalazła się w 4-osobowej ucieczce, która oderwała się od czołówki na nieco ponad 10 kilometrów przed metą wyścigu Postnord Vargarda WestSweden. Szybko stało się jasne, że tempo dyktowane przez jej grupę pozwoli dojechać do mety i rozstrzygnąć walkę o wygraną.
Vos na finiszu rywalizowała z Audrey Cordon-Ragot i to właśnie Holenderka okazała się najszybsza na linii mety, dokonując tego po raz czwarty w swojej karierze. - Nie wiem, dlaczego tutaj wygrywam, ale zawsze lubię tu wracać, gdyż panuje tu świetna atmosfera. Wyścig zawsze jest szybki, trzeba mocno się napracować - zdążyła powiedzieć Vos tuż po zakończeniu rywalizacji.
Wtedy do głosu doszli sędziowie UCI, którzy postanowili... zdyskwalifikować Holenderkę. Dlaczego? Tuż po tym, gdy Vos znalazła się w 4-osobowej ucieczce, położyła ręce na kierownicy w stylu podobnym do tego znanego z etapów jazdy indywidualnej na czas. UCI zakazała takiego stylu w przepisach wprowadzonych 1,5 roku temu.
Na nic zdały się tłumaczenia, że Vos położyła ręce na kierownicy dosłownie na kilka sekund, nie odnosząc z tego tytułu żadnych korzyści. Sędziowie utrzymali swoją decyzję, przez co zwyciężczynią została druga na mecie Cordon-Ragot.
Vos zaakceptowała decyzję sędziów. - Wielka szkoda, ale zasady to zasady. Surowo się ich przestrzega. Nigdy nie powinno się oszukiwać. Jestem zawiedziona, bo moje zachowanie nie przyniosło żadnych korzyści, ale przepis to przepis - powiedziała chwilę później, gdy dowiedziała się o karze.