Przez rozbierane zdjęcia straciła szanse na posadę. "To zdjęcia, które nikogo nie krzywdzą"

Tara Gins straciła szansę na zostanie dyrektorem sportowym jednej z kolarskich ekip. Byłej belgijskiej kolarce przeszkodziły rozbierane sesje zdjęciowe, w których brała udział. Belgijka zdecydowała się opowiedzieć o tym, jak wyglądało traktowanie kobiet w zawodowym peletonie, wliczając w to m.in. napaść, molestowanie i niepłacenie przez lata przez zespoły.

Tara Gins, która w latach 2016-20 startowała w peletonie jako profesjonalna kolarka, w ubiegłym roku przyznała, że miała być dyrektorem sportowym jednej z ekip. Nie została nim jednak, gdyż przed samym początkiem sezonu otrzymała informację o zakończeniu współpracy. Powodem takiej decyzji miały być jej rozbierane sesje zdjęciowe - jedna dla "Playboya", druga do jednego z kalendarzy.

Zobacz wideo Marczyński: "Tour to bardzo stresujący i nerwowy wyścig"

79. Tour de Pologne79. Tour de Pologne Tour de Pologne

 Wszystko przez sesje zdjęciowe. W ostatnich miesiącach miałam dwie, jedną do "Playboya", gdzie drugą do kalendarza, który trafił na sprzedaż w styczniu. To zdjęcia, które nikogo nie krzywdzą, ale które najwyraźniej są nieodpowiednie do pracy z zawodnikami i które są ważniejsze niż umiejętności i moje doświadczenie - pisała Gins na Instagramie.

 

Gins wróciła do tematu, gdy przyznała w rozmowie z "Het Nieuwsblad", że była zaskoczona rozgłosem, jaki zebrała po informacji, że zerwano z nią umową. - Byłam zła. Powiedziano mi, że nie będę dyrektorem sportowym, czego nie mogłam się już doczekać. Tylko z powodu kilku zdjęć. Myślałam, że to niesprawiedliwe - powiedziała Belgijka.

Gins postanowiła opowiedzieć o tym, jak wielkie różnice występują w traktowaniu kobiet i mężczyzn w peletonie. - Kolarstwo jest i pozostanie niewiarygodnie konserwatywnym, męskim światem. W kobiecym kolarstwie trochę się to zmienia. Gdy zaczynałam jako kolarka, wszyscy szefowie, mechanicy wciąż byli mężczyznami. To już jest nieco inne. Ale Belgia jest jak najgorszy uczeń w klasie - dodała.

Kuriozalny upadek Mavi Garcia"Wstyd. Nie chcesz tego widzieć". Mistrzyni padła ofiarą głupoty [WIDEO]

Wielu kolarzy z zawodowego peletonu wsparło Gins, ale tylko w prywatnych rozmowach, bojąc się zabierać publicznie głos w tej sprawie. - Kolarze kontaktowali się ze mną, ale tylko prywatnie. Większość z nich nie ma odwagi tego robić otwarcie. Jeśli chodzi o belgijskie stowarzyszenie kolarskie, to mam wrażenie, że nad tym nie pracują. Poza trenerem reprezentacji narodowej Svenem Vanthourenhoutem. On do mnie zadzwonił - podkreśliła Belgijka.

Gins jeszcze bardziej otworzyła się w rozmowie z belgijskim "De Morgen", w którym opisała wiele szokujących sytuacji z kobiecego peletonu, z którego wycofała się w wieku zaledwie 28 lat. Zdradziła, że wielokrotnie zwracano uwagę na jej wagę, ale to był tylko wierzchołek góry lodowej. W swojej karierze zdarzało jej się jeździć za darmo i paść ofiarą przekraczania granic podczas masażu, czy być świadkiem sytuacji, w której mechanik ekipy wszedł nagi pod prysznic, pod którym kąpały się kolarki z jej drużyny.

Kierownik mówił: "Jesteś za gruba, zrób coś z tym"

- Gdy odwiedzałam trenera lub fizjoterapeutę, od razu wchodziłam na wagę. Jeśli był o jeden kilogram za dużo, dostawałam o tym informację przy wszystkich. W kolarstwie kobiet kierownik męskiej drużyny mówił: "jesteś za gruba, zrób coś z tym". Chłopcy na ogół byli lepiej kierowani i otrzymywali odpowiedzialny plan diety, by osiągnąć odpowiednią wagę - opowiedziała Gins. - Najostrzejszy komentarz otrzymałam od lekarza, który chciał zmierzyć procent tkanki tłuszczowej. Powiedział: "nie mogę tego zmierzyć, za bardzo przekroczyłaś limit". Wróciłam do domu we łzach. Kobiet naturalnie ma więcej tłuszczu, ale lekarz nie bierze tego pod uwagę, bo myśli tylko w kategoriach męskiej tkanki tłuszczowej - dodała.

Laura Kenny, Jason KennyMistrzyni w traumie przez ciążę ektopową. "Punkt zwrotny życia. Wszystko mnie przerosło"

- W wielu zespołach płatności nie wychodziły tak, jak powinny. Kierownictwo groziło kolarkom. Dziewczyny musiały rywalizować bez względu na to, czy były w formie, chore, czy nie. Kierownictwo mogło łatwo to egzekwować, bo większość pensji była płaconych na czarno. Nie było umów. Widziałem wiele dziewczyn, które płakały, bo musiały jeździć - opowiedziała Belgijka, która przyznała, że niemal całą swoją karierę jeździła za darmo, pracując w tym czasie w branży IT w Brukseli. Aktualnie to się zmieniło - niemal wszystkie zawodniczki, które należą do drużyn World Touru, mają umowy i otrzymują stałe wynagrodzenie.

Tylko Gins podpisała się nazwiskiem pod listem oskarżającym Van Gansena

Gins była także jedyną zawodniczką, która zdecydowała się podpisać list kolarzy, w których skrytykowano styl pracy Patricka Van Gansena po tym, gdy został oskarżony o molestowanie seksualne. Ostatecznie UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) zdecydowała się go zdyskwalifikować na dwa lata.

- W dwa tygodnie stworzył profesjonalny zespół. Poprosił mnie o zrezygnowanie z dobrze płatnej pracy i podjęcie pracy dla niego w niepełnym wymiarze godzin, aby zarządzać administracją i mediami społecznościowymi. Szybko tego pożałowałam. Musiałam być gotowa zawsze, w dzień i w nocy, w tygodniu i w weekendy - opisała Belgijka. - To trwało przez pół sezonu. Incydent następowały jeden po drugim. Patrick to człowiek, który potrafi wybuchnąć z najmniejszego powodu. Po mistrzostwach Belgii wkurzył się, bo coś poszło nie tak. - Nie wykonujesz swojej pracy - powiedział. Odpowiedziałam, że rezygnuję, na co on zawołał: "Nie, jesteś zwolniona". I to był koniec mojej kariery - przyznała.

Jonas Vingegaard, Lance ArmstrongZwycięzca TdF stracił cierpliwość: To gów***** pytanie

"Na szczęście nigdy nie doświadczyłam gwałtu"

Gins opowiedziała także, jak podczas masażu wielokrotnie była dotykana "w miejscach, w których nie powinna być dotykana". Opisała także sytuację z szatni swojego zespołu. - Po jednym z treningów brałam prysznic z inną dziewczyną. Mechanik, który był z nami, wszedł do naszej szatni, zdjął ubranie i dołączył do nas. Miałyśmy 20 lat, nie wiedziałyśmy, jak zareagować. Później ten mężczyzna, 60-letni, próbował mnie pocałować. Wyjaśniłam mu, że posuwa się za daleko. Zwierzyłam się z tego z innej zawodniczce, a ona przekazała to kierownictwu. Gdy kierownicy skonfrontowali to ze mną, zaprzeczyłam. Nie chciałam wybuchu sprawy - przyznała Belgijka.

- Na szczęście nigdy nie doświadczyłam gwałtu. Napaść się zdarzyła. W hotelowej saunie mechanik z innego zespołu wczołgał się na mnie. I dosłownie musiałam go z siebie zepchnąć - opowiedziała.

Gins jednak nie mogła się pogodzić z faktem, że z powodu rozbieranej sesji zdjęciowej straciła szansę na zostanie dyrektorem sportowym jednej z ekip. - Tom Boonen, Peter Sagan, Fabian Cancellara, Mario Cipollini pozowali na go. I nikt ich za to nie winił. Ale gdy kobieta zrobiła to samo, problem okazał się duży. Prawdę mówiąc, różnica między nagim mężczyzną, a nagą kobietą, jest niewielka. Wielkie nazwiska w męskim kolarstwie wysyłały mi prywatne wiadomości. I zgadzali się ze mną: "Są inne standardy w peletonie dla mężczyzn niż dla kobiet".

Więcej o: