Sernik bez rodzynek, a pizza z ananasem. Cesare Benedetti jedynym Polakiem na Giro d'Italia

Łukasz Jachimiak
Urodził się w Trydencie, ale ma polską żonę, córki Janinę i Karolinę, i od sierpnia ubiegłego roku ściga się dla Polski. - Trochę nie wiem, jak to się stało - mówi w rozmowie ze Sport.pl Cesare Benedetti. Wielbiciel kaszanki, sernika i pizzy z ananasem to jedyny polski kolarz w ruszającym w piątek Giro d'Italia.

105. edycja Giro d'Italia zacznie się 6 maja w Budapeszcie a skończy - 29 maja w Weronie (transmisje w Eurosporcie i w player.pl, relacje na Sport.pl). W ubiegłych latach bardzo dobrze w tym wyścigu spisywał się Rafał Majka, który kończył go m.in. na piątym, dwa razy na szóstym i na siódmym miejscu. Teraz jedynym Polakiem w peletonie będzie Cesare Benedetti. To kolarz grupy Bora-Hansgrohe, urodzony w Rovereto w Trydencie, a od sierpnia ubiegłego roku jeżdżący dla Polski.

Zobacz wideo Kibice chcą pomnika dla Banasika. "Lepiej niech w Radomiu nie staje"

Kraksa na 4 Jours du DunkerquePotężna kraksa na mecie. Aniołkowski miał pecha

Łukasz Jachimiak: Od roku masz polskie obywatelstwo, ale może właśnie teraz jest dobra okazja, żebyś się trochę przedstawił? Myślę tak dlatego, że właśnie wielu kibiców słyszy i czyta, że jedynym Polakiem na Giro d'Italia 2022 jest Cesare Benedetti i część ludzi trochę się zastanawia, kto to.

Cesare Benedetti: Myślę, że kibice, którzy regularnie oglądają kolarstwo już mnie znają, ale faktycznie dla niektórych to będzie zaskoczenie, że ja jako jedyny reprezentuję Polskę. Pierwszy raz przyjechałem do Polski 15 lat temu i trochę nie wiem, jak to się stało, że dziś jestem obywatelem Polski.

Jak to nie wiesz?

- W 2017 albo nawet 2016 roku udzielałem wywiadu, w którym padło pytanie, czy chciałbym jeździć w barwach Polski. Zaskoczyło mnie, ale odpowiedziałem, że chciałbym. I wtedy myśli o zmianie obywatelstwa zaczęły się kręcić w mojej głowie. Czułem miłość ze strony polskich kibiców, rozumiałem, że ja tu jestem bardziej znany i lubiany niż u siebie.

Miałeś już wtedy polską żonę.

- Tak. I nie tylko ze względu na kolarstwo zacząłem się starać o polskie obywatelstwo. Poczułem się jednym z was, poczułem, że stałem się częścią tego kraju, że to moje miejsce. Nie było łatwo zostać Polakiem, parę lat mi to zajęło.

Bo nie poszedłeś drogą na skróty. Nie chciałeś występować do prezydenta z wnioskiem o przyspieszoną procedurę, tylko w trzy lata przeszedłeś wszystkie formalności, włącznie z testem z języka polskiego.

- Z egzaminem to było tak, że przez jakiś czas zawsze, kiedy był termin, musiałem być albo na wyścigu, albo na zgrupowaniu. Rok minął, zanim znalazłem odpowiednią datę. Później kilka miesięcy czekałem na wyniki oraz zbierałem i składałem różne dokumenty. W końcu w kwietniu 2021 roku się udało.

ŚWIATAleksander Własow wygrał Tour de Romandie.Rosyjska propaganda nie zna granic. "Wygrywamy pomimo zawieszenia"

Egzamin był dla ciebie trudny?

- Nie, chociaż znajomość języka polskiego była sprawdzana dwa razy - najpierw pisemnie, później ustnie. Kupiłem książkę, żeby się pouczyć, ale otworzyłem ją dopiero tydzień przed egzaminem. Chyba tak to już jest, że jak człowiek skończy szkołę, to trudno mu znaleźć czas na podręczniki. Łatwiej jest poczytać książki dla przyjemności.

Czytasz polskie książki?

- Tak, ostatnio czytałem biografię Otylii Jędrzejczak, wybitnej pływaczki. O Michaelu Jordanie też czytałem po polsku.

A "Pana Tadeusza" czytałeś?

- Co?

Nie uczyłeś się inwokacji?

- Nie znam tego.

To co było na tym egzaminie?!

- Była gramatyka, musiałem też napisać tekst, a później było rozmawianie. Pamiętam, że pisałem o budowaniu centrum handlowego na Śląsku. Coś tam wymyślałem!

Ale wtedy już znałeś polski na tyle, że nie miałeś wielkiego stresu?

- Tak, ale kupiłem tę książkę, bo chciałem wiedzieć, co mnie czeka, jakie mogą być pytania. Nie chciałem być zaskoczony. No i zaskoczyło mnie tylko to, że na 120-130 zdających byłem jedynym człowiekiem mającym już obywatelstwo Unii Europejskiej. Mnóstwo zdających było z Białorusi i Ukrainy. Zaskoczenie było też później, w sierpniu. Wtedy zmieniono mi narodowość w kolarstwie. Śmiesznie wyszło, bo wyścig Vuelta a Burgos zacząłem jako reprezentant Włoch, a ostatni etap ścigałem się już jako Polak. Za chwilę pojechałem swój pierwszy wielki tour jako Polak, czyli Vuelta a Espana. I pierwsze mistrzostwa świata. Super było jechać jako pomocnik Michała Kwiatkowskiego. Coś wyjątkowego, naprawdę!

Moment wypadku podczas Tour of HellasWielka kraksa na finiszu Tour of Hellas. "Bardzo źle to wyglądało" [WIDEO]

Marzą ci się igrzyska olimpijskie?

- Nie wiem, czy za dwa lata jeszcze będę w peletonie. Mam 35 lat. Nie wiem, jaka będzie trasa w Paryżu. Może odpowiednia dla Stasia Aniołkowskiego, który co roku jest lepszy. Myślę, że "Kwiatek" dalej będzie mocny. W Paryżu gór nie będzie, ale na igrzyskach lubią rozegrać daną konkurencję nawet kilkaset kilometrów od ich centrum. Fajnie by było się tam znaleźć, ale na razie mam kontrakt jeszcze na rok i nie wybiegam dalej w przyszłość.

Masz żonę Polkę, macie córeczkę Janinę, macie swoje miejsce na ziemi, którym już na zawsze będą Gliwice?

- Teraz mamy już dwie córki. Starsza ma sześć lat, a młodsza, Karolina, ma cztery miesiące.

Super, gratulacje!

- Dziękuję bardzo.

Dziewczynki mają polskie imiona.

- Karolina to nawet imię typowo śląskie. Lubimy Śląsk, chociaż rodzina żony wcale stąd nie pochodzi. Połowa była ze Lwowa i połowa spod Krakowa.

To wyobrażam sobie, że szczególnie trudno jest wam z tym, że Lwów i inne miejsca na Ukrainie są niszczone przez rosyjskie wojska.

- Tak, chociaż po II wojnie światowej pradziadkowie żony stamtąd wyjechali, bo wszystko tam stracili. Tak jak teraz wszystko tracą ludzie, którzy tam żyją. A wracając do naszych córek, to pierwsza ma na imię Janina, bo żona miała w rodzinie Janinę, to była siostra jej babci. Obie dziewczynki mają imiona polskie, ale jednocześnie takie, które bez problemu można też zapisać w języku włoskim. A Janina właśnie uczy się pisać i trochę trudno jest jej z tym, że tę samą literę inaczej się wymawia po polsku i po włosku.

Gotujecie po polsku czy raczej włoska kuchnia górą?

- Żona się śmieje, że my nie gotujemy, tylko kroimy. Jemy dużo warzyw. Ogólnie kuchnia z mojego regionu, z Trydentu ma dużo wspólnego z kuchnią polską. W obu jest dużo kapusty, też kiszonej. W obu jest tłuste mięsko, są kluski. Oczywiście w trakcie sezonu na tłuste rzeczy muszę uważać, ale uwielbiam pierogi, kaszankę i polskie ciasta. Są najlepsze! Zwłaszcza te z makiem.

Pieters po czterech miesiącach wybudzona ze śpiączki. Pieters po czterech miesiącach wybudzona ze śpiączki. "Rozpoznaje ludzi"

Sernik jesz z rodzynkami czy bez?

- Wolę bez.

A co powiesz na pizzę z ananasem?

- Lubię! Lubię połączenie słodkiego i słonego. Słona szynka ze słodkim ananasem - nie mam nic przeciwko.

Co możesz zrobić na Giro 2022? Jest szansa, że dostaniesz wolną rękę na którymś etapie i powalczysz o jakieś zwycięstwo?

- Jestem pomocnikiem. W tym roku mamy trzech liderów - Emanuela Buchmanna, Wilco Keldermana i Jai Hindleya. Drużyna jest bardzo mocno nastawiona na "generalkę". Nie mamy nawet sprintera na płaskie etapy, mamy pracować na liderów. Hindley i Kelderman już byli na końcowym podium Giro [zajęli drugie i trzecie miejsce w 2020 roku], wiedzą, jak to się robi i na pewno będę jechał dla nich. Już po Etnie, czyli po czwartym etapie, będzie wiadomo, kto jest w jakiej formie, zacznie się mocne ściganie. My mamy nadzieję, że do trzeciego tygodnia będziemy mieli w czołówce dwóch kolarzy i w samej końcówce drużyna zdecyduje, na którego z nich jedziemy. Jakieś etapowe zwycięstwo może się naszej ekipie zdarzyć, ale moja praca w stu procentach ma być dla liderów. Ja i Patrick Gamper mamy pomagać szczególnie, mamy zawsze uważać na naszych liderów. A do ucieczek raczej jest przewidziany Lennard Kamna, który w taki sposób wygrał już etap na Tour de France, to samo zrobił w tym roku na Vuelta a Andalucia i na Tour of the Alps. Na pewno to raczej on, a nie ja będzie dostawał zgodę na znalezienie się w ucieczce.

Ty też wygrałeś etap wielkiego wyścigu. To było na Giro 2019. Wtedy miałeś więcej swobody?

- Wtedy naszym liderem był Rafał Majka. Jechałem dla niego, Rafał był w top 10. Mieliśmy też Pascala Ackermana, który wcześniej wygrał dwa etapy i jechał w koszulce ciclamino [dla lidera klasyfikacji punktowej]. Na tamtym wygranym przeze mnie etapie sytuacja była taka, że odjechała duża ucieczka i musieliśmy w niej kogoś mieć, więc znalazłem się w tej grupie 25 kolarzy. Pilnowałem sytuacji dla Rafała, rozmawialiśmy, że mam zostać z najmocniejszymi na górze i jeśli poczuję, że mogę walczyć, to mam powalczyć dla siebie, a jak nie, to mam czekać na Rafała. Udało się, ale to był trochę przypadek. Pierwsze i jedyne zwycięstwo dla mnie i nie sądzę, że będzie jeszcze okazja na coś takiego. Gdybym był superkolarzem, to mógłbym walczyć o największe cele. Ale ja znam swoje limity.

Eduardo PradesCieszył się ze zwycięstwa na mecie. Tylko że wcale nie wygrał i może wylecieć z wyścigu

Jesteś bardzo pokorny. Mógłbyś mówić, że wygrałeś etap Giro i chcesz oraz możesz więcej.

- Mówię prawdę. Na początku kariery można było i trzeba było marzyć. Ale gdybym teraz chciał się ścigać dla siebie, to prawdopodobnie nie dostałbym już kontraktu. Bo mógłbym skończyć wielki tour w top 30, ale to przecież nikomu nic by nie dało.

Więcej o: