Iwona Szurkowska opowiada o śmierci męża: To była niedziela. Nie sądziłam, że jest tak źle

Iwona Szurkowska, żona Ryszarda Szurkowskiego, opowiedziała w rozmowie z WP SportoweFakty o ostatnich dniach przed śmiercią legendy polskiego kolarstwa. - To była niedziela. Wiedziałam, że stan się pogorszył, ale nie sądziłam, że z mężem jest aż tak źle - przyznała.

Ryszard Szurkowski był najwybitniejszym polskim kolarzem w historii. Zmarł w poniedziałek 1 lutego. Od czerwca 2018 roku walczył o powrót do zdrowia po bardzo poważnym wypadku, który zdarzył w trakcie wyścigu w Kolonii.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

Jego żona, Iwona Szurkowska, udzieliła wywiadu WP SportoweFakty, w którym opowiedziała o ostatnich dniach życia Ryszarda Szurkowskiego. - To była niedziela. Wiedziałam, że stan się pogorszył, ale nie sądziłam, że z mężem jest aż tak źle. Dopiero po filmie ["Wyścig przez życie" - przyp.red.] dodzwoniłam się do szpitala i poinformowano mnie, że z "Dziubusiem" jest kiepsko. Profesor Leszek Markuszewski powiedział, że stan męża jest stabilny i czekamy na poniedziałek. Wtedy Rysio miał być przeniesiony na oddział onkologiczny. Całą niedzielę się modliłam - przyznała.

Zygmunt Hanusik (pierwszy z prawej) w najlepszych  czasach. Z lewej Ryszard Szurkowski"Co roku w maju cała Polska zamierała. Szurkowski mógł wygrywać na Tour de France. Był największy"

- Niby lekarze zapewniali, że stan męża się stabilizuje, ale mnie to nie uspokajało. Ledwo położyłam się spać, a telefon znowu zadzwonił. To był poniedziałek - o siódmej rano usłyszałam w słuchawce inny głos. Pamiętam tylko jedno zdanie: "mąż zmarł" - dodała. Jak zdradziła, u Ryszarda Szurkowskiego stwierdzono raka kątnicy z przerzutami na jelita, wątrobę i węzły chłonne, przeszedł operację, ale kilka dni po niej zmarł.

Poważne problemy Ryszarda Szurkowskiego pojawiły się na początku 2021 roku. - Na początku tego roku zrobiło się bardzo źle, szukaliśmy na gwałt pomocy. Mąż nie mógł się przez trzy dni wypróżnić, miał wymioty, a to szczególnie bolesne dla kogoś z chorobą neurologiczną. Cały czas ktoś musiał przy nim być. "Dziubuś" miał trafić do szpitala w Warszawie, ale na oddziale wewnętrznym pojawił się COVID-19. Powiedziano nam, że nas nie przyjmą. Pomocy szukałam u przyjaciół - Miecia Nowickego i doktora Roberta Pietruszyńskiego. Zaczęło się obdzwanianie kolegów i załatwiono nam szpital w Radomiu. Natychmiast po przyjeździe, lekarze zrobili mężowi wszystkie badania i od razu zdiagnozowali problem - podkreśliła Iwona Szurkowska.

Ryszard SzurkowskiRyszard Szurkowski nie żyje. "Gdyby nie wypadek, to mógłby żyć i 120 lat, taki miał organizm"

- Wiem, że zaważył COVID-19. Gdyby nie koronawirus i ograniczony dostęp do szpitali, zrobilibyśmy coroczne badania, które wykonują olimpijczycy i może raka udałoby się wcześniej wykryć. Na etapie, w którym można go było pokonać. Niestety COVID-19 zabrał nam wszystko - przyznała.

- Na koniec i tak miałam szczęście - zdradziła Iwona Szurkowska. Dzięki dyrekcji szpitala w Radomiu mogła przyjechać i pożegnać się z mężem pomimo obostrzeń związanych z koronawirusem. W tym czasie rodziny pacjentów nie mogły wchodzić na teren szpitala, aby minimalizować ryzyko kolejnych zakażeń na oddziałach szpitalnych.

Ryszard Szurkowski miał 75 lat. W swojej karierze zdobył dwa medale olimpijskie - dwa srebra w jeździe drużynowej na czas. Był także trzykrotnym mistrzem świata - dwukrotnie w jeździe indywidualnej na czas, a raz w wyścigu ze startu wspólnego. Czterokrotnie wygrywał Wyścig Pokoju.

Więcej o: