Amerykanin złamał nieosiągalną dotąd granicę. Jego polski tatuaż mówi wszystko

Antoni Partum, Piotr Wesołowicz
Jest farmerem, fanem kompozytora Piotra Czajkowskiego, ma dorodnego wąsa i tatuaż z polskim przekleństwem. Właśnie pobił kolarski rekord świata. Poznajcie Ashtona Lambiego.

"Dziękuję wszystkim, którzy urzeczywistnili moje marzenie" - tak Ashton Lambie skomentował swój historyczny wyczyn. 31-letni amerykański kolarz torowy w czwartek ustanowił rekord świata w wyścigu indywidualnym na dochodzenie - 3:59,930. Jako pierwszy w historii złamał barierę czterech minut na dystansie czterech kilometrów. A to oznacza, że po rekord pędził z prędkością ponad 60 km/h. Ciesząc się z triumfu, zaprezentował tatuaż na bicepsie, na którym widać samochód w ogniu podpisany polskim: "Zap...ć". Ale nie tylko ten tatuaż sprawia, że Lambie to intrygująca postać.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"
 

Nowy gracz może zakodować skoki i mecze Legii. Nowy gracz może zakodować skoki i mecze Legii. "Ustawa jest dziurawa"

Zadbany wąs, farma w Nebrasce i rekord świata

Gdy na niego spojrzymy, w oczy od razu rzuca się jego dorodny, wymuskany wąs. Zapuszcza go od kilku lat. Ale choć wąs jest zadbany, nie jest to zasługą golibrody. - Nie ufam im. Żona mi go reguluje - zdradza kolarz.

Pierwszy raz głośno o Lambiem zrobiło się w 2018 r., gdy zaledwie dwa lata po debiucie na torze pobił rekord świata w jeździe indywidualnej podczas Pan American Track Cycling Championships. W przeszłości Ashton Lambie ścigał się także w wyścigach na 400 mil. Udało mu się nawet przejechać stan Kansas w niecałą dobę, czym pobił ówczesny rekord. Dokonał tego w 23 godziny i 53 minuty.

"Na szczyt wszedł późno, rozpychając się łokciami, ignorując tradycje i niepisane zasady dyscypliny. Jednak jego urok potrafi rozbroić nawet największych kolarskich purystów" - pisze o nim serwis bicycling.com.

Sędzia z bronią uspokajający kibiców w Hondurasie. Źródło: twitterKibice wbiegli na boisko, a sędzia wyciągnął... broń! Szokujące sceny [WIDEO]

- Jazda na rowerze zawsze jest podobna. Nieważne, czy wyścig trwa pięć minut, czy 24 godziny. W obu przypadkach masz momenty, kiedy czujesz się źle, albo kiedy masz kryzys - przekonuje Lambie, który ma też specyficzne podejście do taktyki. - W wyścigach chodzi o to, kto pojedzie najszybciej, a nie kto jest najmądrzejszy. Uwielbiam ten moment, gdy wywierasz presję na rywala i czekasz na moment, w którym ktoś padnie. Albo ja, albo mój przeciwnik - dodaje Lambie.

Lambie nowy rekord ustanowił na welodromie w Aguascalientes w Meksyku. - To było bolesne - mówił już po starcie. Kolarz był tak obolały, że nie był w stanie zejść z roweru o własnych siłach, pomagały mu trzy osoby. Wyglądał, jakby chciał ze wzruszenia płakać, ale i na to nie starczało mu sił.

- Kiedy braliśmy ślub, nie miał w sobie aż tak wielkiej potrzeby rywalizacji, praktycznie w ogóle nie brał udziału w wyścigach. To było coś nowego - mówi w jednym z reportaży żona Ashtona, Margaret.

"Ludzie myślą, że koszulkę USA kupiłem w Walmarcie"

Mieszkają z dala od miejskiego zgiełku, na farmie w Nebrasce. Kiedy Lambie nie trenuje, rąbie drewno, zajmuje się trzodą i gospodarstwem. Choć nie do końca wiedzie życie typowego farmera. Amerykański kolarz jest też absolwentem szkoły muzycznej, gra na pianinie, jest zafascynowany muzyką rosyjskiego kompozytora Piotra Czajkowskiego. Choć nie kryje też swojej miłości do country.

- Nie znoszę nic nierobienia. Muszę mieć swoją rutynę, trening - mówi. Przyznaje, że po okolicznych wioskach jeździ w koszulce z amerykańską flagą. - Ludzie myślą, że kupiłem ją w Walmarcie. Śmieję się i już nie wyprowadzam ich z błędu - opowiada Lambie. W barwach USA jest multimedalistą igrzysk Panamerykańskich. Marzył o wyjeździe do Tokio, ale ostatecznie w kadrze się nie znalazł.

- Jego talent tkwi w tym, że nie da się go zajechać. Ma niesamowitą zdolność do lekceważenia bólu. Kiedyś próbowałem znaleźć jego punkt załamania. Moment, w którym się podda. Ale to ja pierwszy się poddałem - wspomina trener Lambiego, Ben Sharp.

Sam Ashton na pytanie, skąd ma tyle zwierzęcej energii, odpowiada krótko i w swoim stylu: - Lubię wypić dużą kawę. A swój polski tatuaż tłumaczy na Instagramie: "Zap...ć, czyli jechać bardzo szybko, umordować się. To proces, a przy okazji dobra zabawa" - pisze.

Więcej o: