Przerażające sceny w Tour de France. Protest! "Ktoś zginie"

Bilans pierwszych dni Tour de France jest przerażający - kilka niebezpiecznych kraks, kilku kolarzy w szpitalu i poza wyścigiem. Przeciwko organizatorom protestują nie tylko oni, ale i władze drużyn. - Trzeba coś z tym zrobić, bo któreś dnia ktoś zginie - domaga się Marc Madiot z Groupama-FDJ.

Pierwszy dzień Tour de France, trasa z Brest do Landerneau. Na mecie najszybszy jest Julian Alaphilippe, ale zdecydowanie więcej mówi się o kraksie spowodowanej przez kibickę, która trzymała w ręce kartonowy transparent, nie zważając na przejeżdżających kolarzy. Przez jej nieuwagę na asfalcie wylądował niemal cały peleton, a teraz szuka jej francuska policja. Organizatorzy już zapowiedzieli, że wytoczą przeciw niej pozew cywilny.

Tour de FranceBezmyślność na Tour de France. "To był ułamek sekundy". Organizatorzy szykują pozew

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

Drugiego dnia na trasie z Perros-Guirec do Mur-de-Bretagne Guerledan było spokojniej. Wygrał Mathieu Van der Poel, który zwycięstwo zadedykował dziadkowi. Raymond Poulidor też był kolarzem, ośmiokrotnie stawał na podium Tour de France, ale nigdy nie udało mu się go wygrać.

Trzeciego dnia na trasie z Lorient do Pontivy wygrał Tim Merlier, ale wyniki etapu zeszły na dalszy plan z powodu licznych kraks na ostatnich kilometrach. Faworyci do walki o zwycięstwo w całym wyścigu stracili cenne sekundy, a Geraint Thomas czy Primoż Roglić dojechali do mety potężnie obolali.

Sport zszedł na dalszy plan z powodu organizatorów

108. edycja kolarskiego Tour de France ruszyła w sobotę, a na starcie stanęła absolutna plejada gwiazd światowego peletonu, ale dziś więcej niż o ściganiu mówi się o tym, co pozasportowe. Z powodu groźnych kraks wycofać się musiało kilku kolarzy, a kolejnych kilkunastu jest pod stałą opieką klubowych lekarzy. Ich starty w kolejnych etapach stoją pod znakiem zapytania. Tak źle nie było od lat, przez co buntują się już nawet sami kolarze.

Doszło do tego, że komunikaty medyczne kilku zespołów po pierwszym etapie były momentami dłuższe niż opis etapu. Na ośmiu kolarzy grupy AG2R, w kraksach ucierpiało ośmiu, choć szczęśliwie udało im się uniknąć większych obrażeń. Tyle szczęścia nie miał chociażby Chris Froome. Brytyjczyk ucierpiał w drugiej kraksie. Prześwietlenie nie wykazało złamań, ale kolarz Israel Start-up Nation cierpi na uraz biodra i klatki piersiowej. Ale wycofywać się nie ma zamiaru.

Zdecydowanie mniej szczęścia miał Ignatas Konovalovas. Po zderzeniu z jednym z kibiców stracił przytomność, doznał urazu głowy. Cyril Lemoine złamał cztery żebra, doznał odmy opłucnowej i będzie musiał zostać w szpitalu przez kilka dni na obserwacji. Marc Soler złamał główki obydwu kości promieniowych, a także główkę kości łokciowej. Tylko ten ostatni dojechał do mety, jednak nie było już szans, aby przystąpił do drugiego etapu.

Koniec Giro, Bernal zdemolował rywali! Koniec Giro, Bernal zdemolował rywali! "Może zostać najlepszym w historii"

I choć był on nieco spokojniejszy, to na trzecim etapie kibice znów byli świadkami dramatycznych zdarzeń. Na początku rywalizacji upadli m.in. Geraint Thomas i Robert Gesink. Pierwszy pojechał dalej, choć musiał mieć nastawiany bark, drugi wycofał się z dalszej jazdy. 

- Wiele rodzin ogląda Tour de France w telewizji. Nie chciałbym, aby moje dziecko zostało profesjonalnym kolarzem. Moja żona też nie chce, tak jak wielu rodziców nie będzie tego chciało po tym, co zobaczyli - nie gryzie się w język szef zespołu Groupama-FDJ Marc Madiot w rozmowie z "France Television".

Dramatów na ostatnich kilometrach było tak wiele, że trzeba im poświęcić więcej miejsca.

Na 10 km przed metą upadł Primoż Roglić, jeden z faworytów do zwycięstwa w tegorocznym Tour de France. Mocno się poobijał, jednak wsiadł na rower i walczył o odrobienie minutowej straty do peletonu, w którym było bardzo nerwowo. Z tego powodu kilka kilometrów później doszło do kolejnej kraksy. Jack Haig uderzył o asfalt na tyle mocno, że wyglądał na nieprzytomnego. Kolarz Bahrain Victorious wycofał się z rywalizacji. W tym momencie peleton bardzo mocno się podzielił - na czele pozostała grupa niespełna 20 kolarzy, którzy miedzy sobą mieli rozegrać walkę o etapową wygraną. I na 200 metrów przed metą upadł Caleb Ewan, ścinając jednocześnie Petera Sagana. Australijczyk złamał obojczyk i wycofał się przed startem 4. etapu.

Tak duża liczba kraks na ostatnich kilometrach sprawiła, że wielu faworytów straciło cenne sekundy w klasyfikacji generalnej. Najwięcej na tym zyskali Julian Alaphilippe i Richard Carapaz, którzy jako jedni z nielicznych faworytów dojechali na metę bez strat czasowych. 14 sekund stracili m.in. Nairo Quintana, Vincenzo Nibali czy Enric Mas. 26 sekund stracili m.in. zwycięzca sprzed roku, Tadej Pogacar, Rigoberto Uran czy Geraint Thomas. Roglić na mecie zanotował stratę minuty i 21 sekund, znacznie pogarszając swoją sytuację w klasyfikacji generalnej. W mediach społecznościowych udostępnił zdjęcie, na którym było widać jak wiele obrażeń poniósł w wyniku kraksy.

 

Primoz Roglic po wypadku na Tour de France, kolarstwo. Źródło: AP / InstagramGwiazda TdF pokazała, jak wygląda jego ciało po kraksach. "Sytuacja daleka od dobrej"

Po poniedziałkowym etapie rozgorzała wielka dyskusja dotycząca trasy trzeciego etapu tegorocznego Tour de France. Marc Madiot ostro skrytykował także wybór trasy na ostatni kilometr rywalizacji. - Mówimy o tym od lat i musimy w końcu znaleźć rozwiązanie. Tak dalej być nie może, bo to już nie jest kolarstwo. Zakręt na 150 metrów przed metą? W jakim stanie jest Ewan? A ci, którzy upadli wcześniej? Trzeba coś z tym zrobić, bo któreś dnia ktoś zginie. Nie chcę dzwonić do rodziców jednego z moich kolarzy, który na zawsze zostanie w szpitalu - dodał szef ekipy Groupama-FDJ.

Kwiatkowski: Jest powód, dla którego w F1 są kwalifikacje

Głos w tej sprawie zabrał także Michał Kwiatkowski, dzięki któremu Richard Carapaz zdołał uniknąć całego zamieszania na 3. etapie. "Jest dobry powód, dla którego w F1 są kwalifikacje. Co stałoby się w pierwszym zakręcie, gdyby wszyscy mogli wystartować z pole position? Sukces na Tour de France potrafi odmienić życie sportowca, a my pozwalamy 184 kolarzom walczyć o etapy i koszulki już pierwszego dnia, wiedząc, że szosa ma 8 metrów szerokości" - napisał na Twitterze.

Już wcześniej podkreślał, że tegoroczny Tour de France jest bardzo nerwowy, skutkiem czego były kraksy na pierwszym etapie wyścigu. "Każdy Wielki Tour powinien rozpoczynać się od prologu, by uspokoić peleton" - napisał po pierwszym dniu rywalizacji na Twitterze.

W podobnym tonie trasę trzeciego etapu komentował Andre Greipel. - Ten, kto projektował trasę, powinien przejechać te kręte odcinki na szerokiej na 5 metrów szosie ze 180 kolarzami wyciskającymi z siebie wszystkie swoje siły. To kolarze jadą w wyścigu i to kolarze prosili wcześniej o zatrzymanie czasu na 5 kilometrów przed metą, ale nie otrzymaliśmy na to zgody" - napisał na Twitterze.

Simon Geschke odniósł się do zmian przepisów, które weszły w życie w tym roku. - To zabawne. Pozycja "super-tuck" i opieranie przedramion na kierownicy zostały zabronione ze względów bezpieczeństwa, a jednocześnie dostajemy takie finisze na Tour de France - napisał Niemiec. 

Bunt kolarzy na starcie 4. etapu Tour de France

Kolarze na znak protestu zatrzymali się tuż po starcie wtorkowego etapu. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na konieczność dyskusji na temat poprawy bezpieczeństwa pomiędzy kolarzami, Międzynarodową Unią Kolarską i organizatorami poszczególnych wyścigów.

Po minucie postoju, przez kolejne 10 kilometrów jechali w peletonie, bardzo wolnym tempem. Dopiero potem zaczęła się rywalizacja z metą w Fougeres, gdzie najlepszy okazał się Marc Cavendish, dla którego był to 31. etap wygrany w Tour de France. Co więcej, uczynił to po pięciu latach przerwy, myśląc już poważnie o zakończeniu kariery. Do rekordu legendarnego Eddiego Merckxa brakuje mu już jedynie trzech wygranych etapów. Być może sport znów wróci na pierwszy plan.