Głupota kibicki doprowadziła do katastrofy na TdF. Krew, krzyki i wycofanie z wyścigu

Rozpoczął się wyścig Tour de France. W sobotę odbył się pierwszy etap, podczas którego doszło do olbrzymiej kraksy. Brak rozsądku jednej z kibicek spowodował upadek niemal całego peletonu.

W sobotę rozpoczęła się 108. edycja wyścigu Tour de France. Miejscem startu był Brest, meta znajdowała się w Landerneau. Pierwszy etap wyścigu liczył 197 kilometrów. Do kraksy doszło ponad 40 kilometrów przed metą.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

screen YouTubeWielka kraksa w Giro. Wyścig przerwano. Jeden z faworytów się wycofał [WIDEO]

Peleton jechał szeroką, wiejską drogą. Po bokach jak zwykle ustawieni byli kibice, którzy dopingowali zawodników. Niestety, jedna z osób posunęła się za daleko – w sensie dosłownym. Kibicka w żółtej kurtce trzymała kawał tektury, na której napisała "Allez Opi-Omi". Kibicka nawet nie patrzyła na wyścig, tylko w kierunku kamery telewizyjnej. Niestety, znalazła się zbyt blisko drogi, a kawał tektury był długi. Zza kibicki wyjechał Tony Martin, który uderzył w tekturę i stracił równowagę. To, co wydarzyło się później, można określić mianem kolarskiej katastrofy.

Ogromna kraksa na trasie Tour de France. Jeden z kolarzy musiał się wycofać

Martin upadł, a zaraz za nim był cały peleton. Kolarz natychmiast znalazł się pod kołami rowerów innych zawodników. Jadący blisko siebie kolarze wpadali na siebie, tratując się nawzajem i powalając kolejnych jadących. Pojawiło się krew, krzyki, niektóre rowery były połamane. Na skutek kraksy Niemiec Jasha Sueterlin wycofał się z wyścigu. Co ciekawe, rywalizację kontynuował Martin, który dostał nowy rower, ale miał poranione ręce.  

W mediach społecznościowych krążą zdjęcia z momentu zdarzenia, a na kobietę odpowiedzialną ze kraksę wylało się morze krytyki. Dodatkowo, cała sytuacja jest nauczką dla kibiców kolarstwa, aby nie przeszkadzać sportowcom i patrzeć na wyścig. Kolarze jadą szybciej, niż można się spodziewać. "Nasz piękny sport jest unikalny i wyjątkowy, jeśli chodzi o to, jak jesteśmy dostępni dla kibiców. Przypominamy więc wszystkim, aby stali z boku, w bezpiecznej odległości, kiedy wyścig ich mija" – napisał na Twitterze zespół Qhubeka NextHash.

Wypadek Mateja MohoriciaKoszmarny wypadek na trasie Giro d'Italia. "Kask uratował mu życie"