Giro d'Italia. Taco van der Hoorn na mecie nie mógł uwierzyć, że oszukał system! [WIDEO]

Holenderski kolarz Taco van der Hoorn (Intermarché-Wanty-Gobert Matériaux) został sensacyjnym zwycięzcą trzeciego etapu Giro d'Iralia w Canale d'Alba. Tuż przed metą zawodnik, który uciekł z peletonu, nie był w stanie uwierzyć, że nie został doścignięty przed metą.

Trzeci dzień rywalizacji w Giro d'Italia wciąż rozgrywał się w Piemoncie. Ponad połowa trasy była płaska, a następnie kolarze musieli pokonać niewysokie winne wzgórza, na których terenie wyznaczono trzy górskie premie. 15 kilometrów przed metą kolarze mieli również przejechać przez podjazd o nachyleniu 7,1 procent w Guarene.

05.08.2020 Katowice. Fabio Jakobsen (pierwszy z lewej) i Dylan Groenewegen(drugi z lewej) w momencie kolizji podczas wyścigu Tour de PologneJakobsen wściekły po słowach rywala. Zakłamał obraz spotkania

Triumf Holendra w trzecim etapie Giro d'Italia

27-letni Holender szybko wysunął się wraz z peletonem na prowadzenie. Obok niego jechał między innymi Simone Pellaud (Androni Giacattoli), słynący ze skutecznych odjazdów. Van der Hoorn poradził sobie jednak najlepiej i na pięć kilometrów przed metą miał minutę przewagi nad pogonią. Metę przekroczył cztery sekundy przed goniącą go grupą.

Tuż przed linią holenderski kolarz aż złapał się za głowę, bo nie był w stanie uwierzyć, że jako pierwszy ukończy etap wyścig, który w założeniu miał zakończyć się pojedynkiem sprinterów.

Ślężański MnichNowe fakty ws. śmiertelnego wypadku polskiego kolarza w Ślężańskim Mnichu

Koszulkę lidera Giro zdołał utrzymać Filippo Ganna (Ineos Grenadiers), który w sobotę zwyciężył w indywidualnej jeździe na czas. Jak dotąd Polacy nie odegrali istotnych ról w wyścigu.