Holender dogonił uciekającego Polaka ze złamaną kierownicą! "Zrobiłem co mogłem i jestem szczęśliwy"

Mathieu van der Poel stracił możliwość walki o zwycięstwo w wyścigu Le Samyn, z powodu niecodziennej usterki roweru. Kolarzowi na ostatnich kilometrach złamała się kierownica. Łukasz Wiśniowski zajął 13. miejsce.

Wtorkowy wyścig Le Samyn w okolicach miasteczka Dour (Belgia) jest jednym z serii wiosennych klasyków. Kolarze rywalizowali na trasie o długości 205 kilometrów, gdzie zlokalizowanych było 20 odcinków brukowych. Jak podaje stacja "Eurosport", to właśnie na ostatnim z nich, mniej więcej cztery kilometry przed metą doszło do naruszenia kierownicy. Finalnie 26-letni Holender nie zajął dobrej pozycji na finiszu, a swoją uwagę skupił na czołówce peletonu. 

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

- Czułem się mocny, ale nie mogłem włożyć w jazdę żadnej siły, bo moja kierownica pękła na tym długim odcinku bruku. Nic z tym nie mogłem zrobić. Dlatego powiedziałem, że wezmę na siebie prowadzenie, a Merlier powinien skupić się na sprincie. Zrobiłem, co mogłem, żeby utrudnić ewentualne ataki z grupy i jestem szczęśliwy, że Tim zdołał to wykończyć - powiedział po wyścigu mistrz Holandii

Mistrz Holandii odpuścił zwycięstwo mimo dogonienia Wiśniowskiego. Polakowi zabrakło sił na ostatnich metrach

Mathieu van der Poel na kilka kilometrów przed metą gonił uciekającego Łukasza Wiśniowskiego. Wraz z kilkoma kolarzami zespołu Deceuninck-Quick Step dogonił Polaka, jednak nie był w stanie zakończyć wyścigu, walcząc o zwycięstwo. Ostatecznie 26-latek ze stratą 16. sekund do lidera zajął 37. miejsce. Zwycięzcą został natomiast jego rodak i kolega z zespołu - Tim Merlier. Wiśniowski z kolei zakończył wyścig na 13. miejscu. Zdjęcia pękniętej kierownicy opublikowali belgijscy dziennikarze.