Poważna kraksa w Tour du Gard! "Traktują każdy etap, jakby był ostatnim w sezonie"

Podczas 2. etapu wyścigu Etoile de Besseges - Tour du Gard doszło do wielu kraks. Nagroźniej wyglądały upadki i zderzenia na rondzie niedługo przed metą. A to wszystko akurat w dniu w którym władze kolarstwa ogłosiły nowe wytyczne bezpieczeństwa. Szczęśliwie Michał Kwiatkowski nie ucierpiał w kraksach, jednak wypadł z czołówki klasyfikacji generalnej.

Początek sezonu w kolarstwie zwykle jest bardzo nerwowy. Kolarze wracają po kilku miesiącach przygotowań i natychmiast chcą pokazać się z jak najlepszej strony. Pierwsze tygodnie ścigania to czas kraks. Ale pandemia koronawirusa przesunęła znacznie dalej granicę szaleństwa. .

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

W ubiegłym roku kolarze wrócili do ścigania w sierpniu. I mając w perspektywie jedynie cztery miesiące startów, wszyscy chcieli pokazać się jak z najlepszej strony. Niewiele okazji do walki o zwycięstwa, konieczność wywalczenia kontraktów na kolejny sezon sprawiły, że peleton zachowywał się tak nerwowo, jak jeszcze nigdy przedtem. Wydawało się, że rok 2021 zacznie się spokojniej.

Koszmarny wypadek na finiszu Tour de Pologne w Katowicach, 5 sierpnia 2020.Morkov i Cavendish zabrali głos nt. powrotu Fabio Jakobsena. "Kiedyś zrobią o nim film"

Wyścig Etoile de Besseges - Tour du Gard udowadnia jednak, że granica przesunęła się jeszcze dalej. Nadal wielu kolarzy każdy dzień ścigania traktuje, jakby był ostatnim w tym sezonie. Już na pierwszym etapie byliśmy świadkami pierwszych poważnych kraks. Jeszcze gorzej było w czwartek, podczas drugiego etapu rywalizacji. Na rondzie kilkaset metrów przed metą rozpędzeni kolarze wypadali w każdym kierunku, ratując się jak mogli. 

Szczęśliwie w żadnej z kraks nie ucierpiał żaden ze startujących w wyścigu Polaków. Łukasz Wiśniowski, Łukasz Owsian i Michał Kwiatkowski uniknęli incydentów i przyjechali do mety w peletonie. Ostatni z nich, który został sklasyfikowany w czwartek na 93. pozycji, stracił doskonałe 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Do lidera, którym jest Francuz Christophe Laporte, traci jednak jedynie 12 sekund.

Ryszard Szurkowski nie żyjeŚwiat sportu żegna Ryszarda Szurkowskiego. "Trudno w to uwierzyć"

Wypadek Fabio Jakobsena w Tour de Pologne 2020, na początek powrotu do ścigania po pandemii, nie okazał się wystarczającą przestrogą. Kolarze nadal bardzo ryzykują, a do zabezpieczenia tras można mieć wiele uwag. Przypomnijmy: Holender po kolizji z Dylanem Groenewegenem wpadł w barierki, przebił się przez nie i rozbił się na konstrukcji mety. 24-latek, którego ratowały służby medyczne i lekarze w szpitalu w Sosnowcu, doznał licznych obrażeń, w tym doznał wstrząśnienia mózgu, pęknięcia czaszki, złamał nos, podniebienie, kciuk, stracił 10 zębów i uszkodził kości szczękowe. Do tego obrażenia dotknęły ramię, płuco i struny głosowe.

UCI się nie spieszy: przeglądy procedur, analizy, zalecenia, okresy przejściowe. "Banda marionetek"

Po wznowieniu ścigania w 2020 roku wypadków było tak dużo, że Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) była wiele razy wzywana do jakiegoś działania. UCI zapowiedziała pod koniec roku przegląd procedur bezpieczeństwa i utworzenie bazy danych o kraksach, żeby lepiej analizować ich przyczyny. Jednak, jak przypomniał niedawno „New York Times”, nie przełożyło się to od razu na konkrety, raczej na ogólne zapowiedzi poprawy wszystkiego i pod każdym względem. Poprawimy organizację, poprawimy zabezpieczenia, nadzór, poprawimy zachowanie uczestników itd. Najbardziej konkretne punkty tej zapowiedzi, opublikowanej w grudniu 2020, dotyczyły przyjrzenia się takim ryzykownym zachowaniom kolarzy jak rzucanie pustych bidonów na drogę albo przyjmowanie ryzykownej pozycji na zjeździe. 4 lutego, akurat w dniu chaosu na trasie Etoile de Besseges UCI opublikowała kolejny komunikat, tym razem podający bardziej szczegółowy działania. Od 2022 ma zostać wprowadzony obowiązek zabezpieczania stery finiszu barierkami o wyższym standardzie (prace nad wypracowaniem tego standardu właśnie się zaczynają). Powstało stanowisko menedżera do spraw bezpieczeństwa, objął je Richard Chassot, były kolarz i organizator m.in. Tour de Romandie. A od 1 kwietnia na cenzurowanym mają być wspomniane wyżej zachowania kolarzy: wyrzucanie bidonów na szosę lub w środek peletonu i siadanie na ramie na zjazdach.

Część kolarzy reakcję UCI na kraksy z 2020 uważała od początku raczej za grę na przeczekanie, niż próbę działania. Kolarze zawodowi mają swoje stowarzyszenie (CPA), które powinno dbać o ich interesy, ale pojawiają się zarzuty, że CPA – jako utworzone z inicjatywy UCI i opłacane przez nią – jest zbyt potulne wobec władz kolarstwa.  – To jest taki związek zawodowy, który istnieje na papierze, a nic dla nas nie robi. – Banda marionetek. Jak jest wypadek, to wzywają, żeby zrobić dochodzenie. I tyle. Jeśli w ogóle coś wymyślą w sprawie bezpieczeństwa, to potrwa lata. A przecież nie jest to takie trudne, pewne rzeczy można wprowadzić od razu – pisał w „Algemeen Dagblad” Jos van Emden, kolarz grupy Jumbo-Visma, popierający nowy, utworzony pod koniec 2020 związek kolarzy Riders Union. Ale ten związek nie jest na razie uznawany przez UCI.  

Wypadek na TdP"Za każdym razem myślałem, że umieram. Nigdy tak nie cierpiałem". Koszmarna wyliczanka urazów Jakobsena

W rozmowie z „New York Timesem” Laurens Ten Dam, były holenderski kolarz, mówił, że nieocenioną rolę w wywieraniu presji na szefów światowego kolarstwa odgrywają media społecznościowe. – Każdy widział kraksę Fabio Jakobsena w telefonie. Dziesięć czy 15 lat temu widzieliby ją tylko ci, którzy trafiliby na to w wiadomościach TV – mówił ten Dam. I wyliczał przyczyny rosnącego ryzyka podczas wyścigów: jest dużo więcej różnych przeszkód na drogach i przy drogach: znaków, separatorów, bardzo niebezpieczne są ronda, bo trzeba się składać w trzy zakręty, zamiast po prostu przemknąć. A peleton, który kiedyś jechał bardziej rozciągnięty, a dziś jest zwarty, zostawia mniej czasu na reakcję. Wzrosły też prędkości, bo sprzęt się rozwija, coraz lepsza jest aerodynamika.  – A kolarze dziś są bardziej agresywni. Mniej dbają o siebie. Tak jak w społeczeństwie mniej o siebie dbamy nawzajem – dodawał van Emden. Na liście zmian, które zaproponował -  m.in. neutralizacja ostatnich trzech kilometrów każdego płaskiego etapu, by scenę na finiszu oddać tylko sprinterom, żółte i czerwone kartki dla kolarzy – jeden punkt nie podlega jego zdaniem dyskusji: rezygnacja z finiszów na zjeździe, takich jak na Tour de Pologne w Katowicach. – Mówię za siebie, ale ja już nigdy nie zdecyduję się na finisz z grupy, jeśli zobaczę, że bariery przy trasie niewystarczająco ją zabezpieczają – powiedział Fabio Jakobsen w niedawnym wywiadzie dla „Algemeen Dagblad”. – Bariery w Katowicach w ogóle mnie nie ochroniły. Takie finisze powinny być zabronione.