Wybór sportowej imprezy roku w Polsce wywołał oburzenie za granicą. "Dolanie oliwy do ognia"

Tour de Pologne otrzymał nagrodę w kategorii impreza sportowa roku w plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Kolarscy eksperci są oburzeni.

Zanim dowiedzieliśmy się, że sportowcem roku w Polsce został tym razem Robert Lewandowski, przyznano nagrodę dla imprezy sportowej 2020 roku. Trafiła do organizatorów kolarskiego wyścigu Tour de Pologne. W imieniu Czesława Langa, szefa TDP, statuetkę odebrała córka Agata Lang.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

Kontrowersje wokół nagrody

Wybór ten wywołał wiele kontrowersji. Zaskoczeni są zwłaszcza kibice i zagraniczni dziennikarze zajmujący się na co dzień kolarstwem. - Nie rozumiem tego i wydaje się dość wstydliwe, gdy przypomnimy sobie odpowiedzialność organizatorów wyścigu, finisz, na którym Jakobsen miał wypadek. Szczególnie chodzi mi o barierki. Ale nie znam zasad tego plebiscytu więc trudno mi kategorycznie ocenić ten wybór - mówi w rozmowie ze Sport.pl Bertrand Guyot z portalu frontpopulaire.fr.

- Myślę, że wybór wydarzenia, w którym holenderski kolarz prawie zginął, nie tylko z powodu Groenewegena, ale także z powodu niepewnych zabezpieczeń, to dziwny wybór - dodaje w rozmowie z nami Wouter Holsappel z holenderskiego OOG Radio en TV.

Znany portal kolarski La Flamme Rouge zareagował dość jednoznacznie:

Podobnie Renaud Breban z kolarskiego serwisu chroniqueduvelo.fr. - Jestem dość zaskoczony, że Tour The Pologne został wybrany „Polską imprezą sportową roku 2020”. Rzeczywiście, pierwszą rzeczą, o której myślimy, o tym wyścigu jest, wypadek Fabio Jakobsena podczas pierwszego etapu. Upadek pogłębiony względami bezpieczeństwa, które możemy skrytykować (jakość barier, jazda niebezpieczną drogą itd.). Ale mieliśmy też jeden z najbardziej zaskakujących występów w roku, gdy solowe zwycięstwo odniósł Remco Evenepoela. Moim zdaniem jest to nominacja dość dzieląca - powiedział nam Breban.

- To za "widowisko" zaoferowane nam podczas 1. etapu - napisał ironicznie Olivier Perrier z radia France Bleu Occitanie.

- Kolarz prawie zginął - skomentował krótko Jonas Creteur z belgijskiego portalu sportmagazine.be.

- Tour of Poland 2020, wyścig etapowy, który odbył się na początku sierpnia, pomimo licznych kontrowersji, jakie wywołał, otrzymał nagrodę za wydarzenie sportowe roku w Polsce. Postanowiono nagrodzić organizatorów za możliwość startu w wyścigu, który był symbolem wznowienia kolarstwa po pandemii - czytamy na portalu cyclingpro.net.

Wyścig w cieniu wypadku

W sierpniu zeszłego roku na ostatnich metrach 1. etapu Tour de Pologne doszło do koszmarnego wypadku. Fabio Jakobsen (Deceuninck - Quick Step) został wypchnięty przez Dylana Groenewegena (Jumbo-Visma) w bariery. Ten ostatni został w listopadzie ukarany przez komisję dyscyplinarną Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI). Nie brakowało jednak głosów, że zawinili także organizatorzy wyścigu. Były australijski sprinter Robbie McEwen komentował na Twitterze: "Groenewegen zrobił coś, co się sprinterom zdarza dość często. Oczywiście dyskwalifikacja jest zasłużona. Ale sposób, w jaki ustawiono barierki, nie spełniał standardów i wymogów bezpieczeństwa."

- Do tej katastrofy doszło na finiszu, który od lat jest uważany przez kolarzy za niebezpieczny. Meta jest po zjeździe, prędkość jest tak duża, że prawie nie ma miejsca na błędy, wątpliwości i złe wybory. Ten finisz jest reklamowany jako najszybszy w zawodowym kolarstwie. Rok po śmierci Bjoerga Lambrechta w tym samym wyścigu organizatorzy ponownie zaplanowali ten sam finisz, jakby nic się nie stało. To pokazuje bezgraniczną naiwność lub cynizm. Lub obie rzeczy naraz - pisał Thijs Zonneveld, komentator "Algemeen Dagblad", były kolarz. 

Przemysław Niemiec, dyrektor ds. trasy i bezpieczeństwa, przekonywał: "Każdy finisz jest niebezpieczny. Ten w Katowicach jest specyficzny, ale to finisz, który kolarze pokonują od dziesięciu lat. Linia mety jest widoczna z 800 metrów. Podczas środowego etapu kolarze pokonywali ten finisz trzykrotnie podczas rund. Ten wypadek to ewidentna wina kolarza i nie ma powodu, aby doszukiwać się innych przyczyn, bo wszyscy widzieliśmy, że to była tylko jego wina."

19-latek pobił rekord wszech czasów w NBA! 19-latek pobił rekord wszech czasów w NBA! "Wiedziałem, że ma talent, ale ma dużo, dużo więcej" [WIDEO]

Czesław Lang zapowiedział jednak kilka dni temu w rozmowie z Polskim Radiem, że w tym roku nastąpi zmiana lokalizacji mety etapu w Katowicach. - Do kraksy doszło z powodu faulu. Ale oczywiście, gdy będziemy robili finisz w Katowicach, to wybierzemy sobie inne miejsce, żeby już nie było takich emocji - powiedział dyrektor TDP.

Lepiej było nie przyznawać nagrody?

Wątpliwości wokół zaplanowania trasy zeszłorocznego wyścigu i barierek na feralnym pierwszym etapie nie brakowało. Faktem jest, że wyścig dookoła Polski był pierwszą dużą imprezą po wybuchu pandemii. Organizatorom udało się ściągnąć gwiazdy kolarstwa, poziom sportowy był wysoki. Do tego zawody odbywały się w ścisłym reżimie sanitarnym, który sprawdził się, bo nie zanotowano zakażeń. Z drugiej strony trudno zapomnieć o fatalnym wypadku, po którym Jakobsen długo dochodził do siebie.

Ze względu na pandemię wybór imprezy sportowej 2020 roku był wyjątkowo trudny. Brakowało kandydatur. Tour de Pologne był jedną z nielicznych. Lepiej byłoby chyba odpuścić w tym roku przyznawanie nagrody w tej kategorii. Pójść drogą „France Football” w Złotej Piłce. O naszym największym kolarskim wyścigu było w zeszłym roku bardzo głośno, ale głównie z powodów, o których organizatorzy nigdy nie marzyli.

Ekspert aż rzucił długopisem przed skokiem Graneruda. Ekspert aż rzucił długopisem przed skokiem Graneruda. "Nie wierzyłem, że sobie poradzi"

- To trudny temat, gdyż mówimy o imprezie, która daje naszemu krajowemu kolarstwu wielki rozgłos i uznanie. Tour de Pologne od momentu wypadku Jakobsena jest poza Polską krytykowany, a fala negatywnych opinii od tamtej pory się ciągnie. Stąd przyznanie nagrody było dla nich trochę jak dolanie oliwy do ognia. Osobiście uważam, że z PR-owego punktu widzenia (właśnie przez pryzmat zagranicy) lepiej byłoby dla wyścigu, gdyby tego wyróżnienia nie dostał. Takie jednowymiarowe spojrzenie jest jednak dla TdP nieco krzywdzące, gdyż pomijając kwestię wypadku Fabio Jakobsena był to pierwszy tak duży wyścig od momentu odmrożenia szosowego kalendarza. Wyścig, który udało się przeprowadzić i który sportowo stanął na wysokim poziomie - i to na pewno trzeba doceniać - uważa dziennikarz Tomasz Czernich z serwisu kolarsko.pl.