Legendarny Bradley Wiggins: W Giro widzę Majkę w niebieskiej koszulce

- Dla mnie to jeden z największych nieobecnych niedawnego Tour de France. Rafał Majka na pewno myśli sobie "hej, jest już październik, czas wyciągnąć coś dla siebie z tego sezonu!" - mówi Bradley Wiggins przed startem Giro d'Italia. Wyścig dookoła Włoch polski kolarz przejechał cztery razy i zawsze kończył go w czołowej dziesiątce.

Bilans występów Majki w Giro wygląda naprawdę dobrze. Dokładnie tak:

  • 2013 rok - 7. miejsce
  • 2014 rok - 6. miejsce
  • 2016 rok - 5. miejsce
  • 2019 rok - 6. miejsce

Na co stać będzie lidera grupy Bora-Hansgrohe w Giro d'Italia 2020, które zacznie się w sobotę 3 października i potrwa do niedzieli 25 października?

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

Majka z etapem, koszulką górala i miejscem w Top 5?

- Rafał to bardzo doświadczony kolarz. Pamiętam go jako króla gór i zwycięzcę etapów na Tour de France. Dla mnie to jeden z największych nieobecnych tegorocznego TdF. Gdyby nie pandemia i dziwnie ułożony kalendarz, na pewno by tam jechał - mówi Bradley Wiggins, kolarski ekspert Eurosportu, wielokrotny mistrz olimpijski i mistrz świata, zwycięzca Tour de France 2012.

- Jest wielu gości, którzy myślą sobie "hej, jest już październik, czas wyciągnąć coś dla siebie z tego sezonu!", a Rafał jest na pewno jednym z najmocniejszych w tym gronie. Widzę w Giro jego szanse. Zwłaszcza że on się dobrze czuje we włoskim wyścigu - mówi Brytyjczyk. - Nie sądzę, żeby Majka mógł wygrać całe Giro, ale zdecydowanie widzę go w pierwszej piątce-szóstce, z wygranym etapem tu czy tam i może też z (niebieską) koszulką dla najlepszego górala - prognozuje Wiggins.

Thomas zaciśnie zęby, bo nie było go na Tour de France

- Nigdy nie lekceważcie Vincenzo Nibalego, ale Geraint Thomas ma coś do udowodnienia po tym, jak grupa Ineos nie wystawiła go na Tour de France. Myślę, że zaciśnie zęby i będzie w pełni gotowy do walki. To jeden z najmocniejszych psychicznie kolarzy, jakich widziałem - mówi Wiggins, wskazując faworyta. - Poza tym on na pewno dostrzeże wartość, jaką miałoby dodanie triumfu w Giro do wygranej w Tour de France, którą już ma. To mu się na pewno spodoba. Geraint jest moim numerem jeden, a za jego najgroźniejszych rywali uważam Nibalego, Jakoba Fuglsanga i Simona Yatesa, który niedawno wygrał Tirreno-Adriatico - uzupełnia ekspert.

Sir Bradley nie krytykował, tylko stwierdzał fakt

Thomas to zwycięzca Tour de France 2018 i drugi kolarz Tour de France 2019. Jego brak w składzie grupy Ineos na tegoroczną "Wielką Pętlę" był sensacją. Podobnie jak brak w ekipie Chrisa Froome, zwycięzcy TdF z 2013, 2015, 2016 i 2017 roku. Szefowie Ineos Grenadiers komentując brak gwiazd w składzie na wyścig dookoła Francji, tłumaczyli, że Thomas będzie liderem na Giro, a Froome na Vuelta a Espana, ale eksperci i kibice i tak uznawali, że to dziwna decyzja.

"Gdyby Dave Brailsford był menedżerem drużyny piłkarskiej, a nie kolarskiej, to za takie decyzje właśnie wyleciałby z pracy" - komentował Wiggins w trakcie TdF, po tym jak roli faworyta nie udźwignął Egan Bernal. Mimo pomocy świetnie dysponowanych Michała Kwiatkowskiego i zwycięzcy Giro 2019 Richarda Carapaza Kolumbijczyk w drugiej części wyścigu stracił szanse na obronę tytułu z 2019 roku i został wycofany.

- Naprawdę nie wiem, co się wydarzyło, że Thomasa zabrakło na Tour de France. Może nie chciał jechać jako pomocnik, może interesowała go jazda tylko po zwycięstwo. W każdym razie to było dziwne - tłumaczy Wiggins.

Były kolarz tłumaczy się też ze słów o swoim byłym szefie. Wiggins jeździł w ekipie kierowanej przez Brailsforda kiedy jeszcze nazywała się ona Sky. - Po prostu stwierdziłem, że on zostałby zwolniony, gdyby ta sytuacja wydarzyła się w piłce, a nie w kolarstwie. Natomiast wcale nie uważam, że on powinien zostać zwolniony. Przeciwnie Dave Brailsford to najlepsze, co się wydarzyło od czasu pojawienia się krojonego chleba - śmieje się Wiggins. - To zabawne, jak zostałem zrozumiany. Przecież nie znam wszystkich faktów, nie wiem, dlaczego Thomas i Froome nie zostali zabrani na Tour de France. Oczywiście z perspektywy czasu można powiedzieć, że to była zła decyzja. Ale perspektywa czasu to wspaniała rzecz, której przecież Dave nie miał, gdy podejmował decyzję - podsumowuje sir Bradley.