Jeden z faworytów odpadł z walki o zwycięstwo w Tour de France. Po raz kolejny prześladuje go pech

Po raz kolejny w jego karierze, Thibaut Pinot z powodu pecha wypadł z rywalizacji o zwycięstwo w kolarskim Tour de France. Dopiero po tygodniu, pomimo walki masażystów, odezwały się urazy spowodowane kraksą na 1. etapie wyścigu dokoła Francji.

Francuz do mety w Loudeveille dojechał 25 minut i 23 sekundy za zwycięskim Nansem Petersem (AG2R La Mondiale) i ponad 19 minut za pierwszym z faworytów imprezy, Tadejem Pogacarem (UAE Team Emirates). Lider ekipy Groupama-FDJ z grupy najlepszych kolarzy wyścigu odpadł na Port de Bales i otoczony kolegami z zespołu powoli kontynuował etap. Jeszcze na podjeździe jego strata skoczyła do sześciu minut, a po kolejnym znacząco wzrosła.

Zobacz wideo Marczyński o wypadkach w kolarstwie. "Trochę skóry zostawiłem na asfalcie"

- Plecy bolą mnie tak bardzo, że nie mam w ogóle siły, nie mogę pedałować. Nie opuszczę wyścigu, nie przeszło mi to przez głowę, ale to wszystko bardzo się dziś skomplikowało - powiedział na mecie grupie mediów, w tym "L'Equipe".

Pinot upadł w kraksie na 1. etapie Tour de France

Pinot upadł na pierwszym etapie "Wielkiej Pętli", zaledwie trzy kilometry przed metą w Nicei. Kraksa na mokrej nawierzchni skończyła się obiciami, ale także kontuzją pleców. Według wcześniejszych raportów "L'Equipe", trzeci kolarz wyścigu z 2014 roku każdego ranka przechodził 90-minutowe zabiegi osteopatów i fizjoterapeutów, którzy stosować mieli elektroterapię i krioterapię. Francuz po etapach na stół do masażu wracał na dwie godziny, co wydłużało jego dzienną rutynę do późnych godzin wieczornych. - Na duchu podtrzymywały mnie postępy, które czyniłem od soboty. Ale to była męka - tłumaczył francuski kolarz.

Sztab medyczny ekipy miał nadzieję, że stan zdrowia Pinota poprawi się w kolejnych dniach. Sam zawodnik początkowo twierdził, że czuje się lepiej, a jego słowa potwierdzenia znajdowały w wynikach: wśród faworytów dojechał on do Orcieres-Merlette i Mont Aigoual oraz do Lavaur, na wietrznym etapie siódmym.

Dla Pinota to kolejny w karierze wyścig trzytygodniowy, w którym uzyskanie dobrego wyniku uniemożliwia mu kontuzja. W 2018 roku jechał po podium Giro d'Italia ale na przedostatnim etapie zmogła go choroba. Przed rokiem miał walczyć o zwycięstwo w Tour de France, ale wycofać się musiał po kontuzji na 19. etapie.

Pinot: Chcę przeprosić moich kolegów

- Chcę przeprosić moich kolegów, bo to duży zawód dla wszystkich: dla mnie i dla zespołu. Być może dzień dzisiejszy to punkt zwrotny w mojej karierze, to dla mnie zbyt wiele niepowodzeń. Zawsze mówiłem, że kolarstwo to walka, ale i dobra zabawa. Zespół jest bardzo mocny, od teraz trzymajcie kciuki za to, żeby wygrali etapy - zakończył.

W niedzielę sytuacja Pinota nie uległa poprawie, wręcz przeciwnie. Na etapie do Laruns Francuz stracił blisko dziewięć i pół minuty do Pogacara i Roglicia, który przejął koszulkę lidera Tour de France z rąk Adama Yatesa. Lider zespołu Groupama-FDJ jest aktualnie 24. w klasyfikacji generalnej, ze stratą ponad 28 minut.

Więcej o kolarstwie przeczytasz na rowery.org.

Przeczytaj także: