Miał być spokojny etap Tour de France, ale po zmianie Kwiatkowskiego peleton się rozerwał

Belg Wout van Aert (Jumbo-Visma) wygrał 7. etap kolarskiego wyścigu Tour de France po finiszu z ograniczonego peletonu. Koszulkę lidera utrzymał Adam Yates (Mitchelton-Scott).

Trasa siódmego etapu liczyła 168 kilometrów i prowadziła z Millau, słynącego z największego w Europie wiaduktu. Pagórkowaty teren, później przechodził w płaski, a zatem sprzyjający sprinterom. Miało być spokojnie przed pirenejskim weekendem, choć synoptycy spodziewali się wiatru wiejącego znad Morza Śródziemnego.

Zobacz wideo Marczyński: "Tour to bardzo stresujący i nerwowy wyścig"

Z własnym planem na etap, zakładającym zwycięstwo Petera Sagana na mecie i odzyskanie przez Słowaka zielonej koszulki, przystąpiła jednak Bora-hansgrohe. Niemiecka formacji rozpoczęła swoją akcję krótko po starcie, na pierwszym podjeździe dnia Côte de Luzençon (3,1 km; 6,1%, kat. 3), narzucając tak wysokie tempo, że sprinterzy jeden po drugim odpadli z peletonu. Najdłużej o utrzymanie się w głównej grupie walczył Sam Bennett, jednak nawet pomoc drużyny Deceuninck-Quick Step mu nie pomogła. Grupa Irlandczyka na lotnej premii w Saint-Sernin-sur-Rance (58 km) notowała stratę 2:10, a Caleb Ewan (Lotto Soudal) i Aleksander Kristoff (UAE Team Emirates) jechali spóźnieni o 5:30.

Kolarze Bora-hansgrohe z prowadzenia w peletonie zeszli dopiero na Col de Peyronnenc (73 km; 14,5 km; 3,9%, kat. 3), otrzymując zmianę od zespołu B&B Hotels-Vital Concept, reprezentowanego przez szybkiego Bryana Coquarda. Fakt ten wykorzystał Thomas de Gendt (Lotto Soudal), który rozpoczął samotny odjazd.

Belga odpuszczono na 46 sekund. Niespełna 40 km przed metą mocno zaciągnął Ineos Grenardies. Harcownik został wchłonięty, a po zmianie Michała Kwiatkowskiego peleton rozerwał się na kilka grupek. Kontakt z czołówką m.in. stracili wysoko klasyfikowani Tadej Pogacar (UAE Team Emirates), Mikel Landa (Bahrain-McLaren), Esteban Chaves (Mitchelton-Scott), Bauke Mollema i Richie Porte (obaj Trek-Segafredo).

Pierwsza grupa szybko budowała przewagę, gdyż w pracę włączyły się ekipy Jumbo-Visma, Astana i Groupama-FDJ. Ineos stracił Richarda Carapaza, który odpadł po defekcie. Grupa, która pozostała po całym peletonie, dojechała na finisz z zapasem ponad minuty. Rozprowadzony Boasson Hagen był bliski odniesienia zwycięstwa, jednak ostatnie słowo należało do Van Aerta. 25-letni Belg tym samym zapisał swój drugi sukces w tegorocznej edycji „Wielkiej Pętli”.

Drugie miejsce wywalczył Norweg Edvald Boasson Hagen (NTT Pro Cycling), a trzeci na finiszu był Francuz Bryan Coquard (B&B Hotels-Vital Concept). Michał Kwiatkowski (Ineos Grenadiers) po wykonanej pracy przyjechał w czołówce, dojechał na 42. miejscu. W czołówce klasyfikacji generalnej zaszły pewne zmiany, ale na czele pozostał Brytyjczyk Adam Yates z grupy Mitchelton-Scott.

Więcej na temat kolarstwa przeczytasz na rowery.org.

Przeczytaj także: