Koniec z "seksistowską praktyką". "Niedługo nie będziemy mogli wybrać miss Francji"

Zdaniem aktywistek to była seksistowska praktyka. Od lat wzbudzała kontrowersje, więc w rozpoczynającym się w sobotę 107. Tour de France na podium nie zobaczymy już hostess, które zwykle całowały zwycięzców. Część Francji się cieszy, część puka w czoło, główne bohaterki narzekają. - Niedługo nie będziemy mogli wybrać miss Francji - słychać.

Duża scena. Otwierający szampana i uśmiechnięty zwycięzca. Obok niego dwie panie wręczające bukiet kwiatów i całujące go w policzek. To znany fanom kolarstwa obrazek, który jeszcze do poprzedniego roku można było oglądać podczas ceremonii honorującej zwycięzców etapów Tour de France.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

W tym roku już tak nie będzie. Nie przez epidemię koronawirusa, choć ona na pocałunki i zwyczajową dekorację z pewnością też by nie pozwoliła. Dyrektor wyścigu Christian Prudhomme potwierdził, że rezygnuje z części hostess. Być może Prudhomme miał dość corocznych głosów o uprzedmiotowianiu kobiet, seksizmie, czy archaicznej tradycji. 

W poprzednim roku aż 38 0000 działaczek i działaczy na rzecz praw kobiet podpisało petycję, krytykującą zatrudnianie i uprzedmiotowianie pań w jednym z najpopularniejszych na świecie wyścigów. "Dlaczego chcecie pozbawić nas pracy?" - pytały wówczas hostessy na wspólnym profilu na Twitterze. W 2020 roku pewne jest, że część z nich w wyścigu udziału nie weźmie. Panie zostaną teraz w połowie zastąpione przez panów. To oznacza, że na scenie zobaczymy parę mieszaną, jedną hostessę i jednego hosta.

"Niedługo nie będziemy mogli wybrać miss Francji"

Kłótnia o seksistowską tradycję trwała od 2008 roku. Tyle że tegoroczne zarządzenie Prudhomme’a sporów nie kończy. Raczej wywołuje kolejne. W ostatnim tygodniu sprawa zminimalizowania obecności pań na scenie TdF poruszana była w telewizyjnych programach informacyjnych, dziennikach, dyskutowano o niej w stacjach radiowych.

Fatima Benomar, która była inicjatorką protestów i pikiet pod siedzibą organizatora wyścigu i autorką petycji, tłumaczyła i przypominała:

"Szampański prysznic, koszulka dla zwycięzcy, skąpo ubrana kobieta, która całuje najlepszych kolarzy. Czy naprawdę ważne jest, aby była to część ceremonii wręczenia nagród? Zdjęcia tych scen, które pojawiają się na okładkach różnych gazet na całym świecie, utrwalają subtelną formę seksizmu. Hostessy na wybiegach pełnią funkcję dekoracji i są nagrodą dla rowerzystów".

Obecna w studiu RMC Sport Barbara Lefebvre, eseistka i nauczycielka walcząca o egalitaryzm skomentowała to dosadnie: Idąc tą drogą, niedługo nie będziemy mogli wybrać miss Francji.

W otwartej dyskusji ze słuchaczami RMC Sport telefonów od widzów było mnóstwo. Zadzwonił też kierownik jednej z agencji hostess, który współpracuje z organizatorami TdF. - Dla tych dziewczyn to było najważniejsze wydarzenie w roku, bardzo dobrze płatne. Ta praca nie polegała tylko na staniu na scenie i wręczaniu kwiatów - relacjonował.

- Hostessy opiekowały się sponsorami i gośćmi wyścigu, brały udział w bankietach, serwowały wodę, drobny poczęstunek. Obsługiwały punkty informacyjne, zapewniały podczas zawodów świetną atmosferę - wyliczał. Dodawał, że były to przeważnie osoby wykształcone, lub studiujące, z dobrą znajomością jednego języka obcego, a chętnych na pracę podczas ukochanego wyścigu Francuzów nie brakowało. Traktowany i zorganizowany jest on bardzo profesjonalnie i cieszy się dużą popularnością, bo Francuzi żyją kolarstwem. Zresztą praca na zawodach oprócz dobrej pensji - mówi się o zarobkach rzędu 2000 euro (9000 złotych) za kilkanaście dni - otwierała też inne drzwi.

- Często po wyścigach odzywali się do nas sponsorzy i goście "Le Tour" i chcieli współpracować z naszymi hostessami na swoich uroczystościach. Praca przy "Wielkiej pętli" często generowała kolejne kontrakty, dla znanych i prestiżowych marek - tłumaczył kierownik agencji.

- "Hostessy na Tour de France to nie marionetki" - pisała z kolei na swoim profilu na Twitterze Ariane Villerogue, pracująca niegdyś na tych zawodach jako hostessa jednej z firm motoryzacyjnych. - "Te 5 minut, które widać w telewizji, to może 5 procent naszej pracy. Ja ze swojej zapamiętam rozmowy z gośćmi na różne tematy (co też pozwalało mi się rozwijać), przygotowywanie dla nich prezentów, kontakty z mediami, pomoc w pakowaniu rzeczy do aut, czy godziny za kierownicą. Nigdy nie czułam się traktowana przedmiotowo. Firmy, z którymi współpracowałam i sami kolarze zawsze mieli do mnie respekt" - opisywała.

"Próbujemy postawić mężczyzn przeciw kobietom"

W niedawnej historii Tour de France znaleźć można kilka przypadków, w których praca hostessy kończyła się ślubem z kolarzem.

Emilie Moreau hostessą na francuskim wyścigu była przez cztery lata. W 2000 roku poznała na nim swojego obecnego męża, Christophe’a Moreau, który podczas tamtego wyścigu zajął 4. miejsce i zwyciężył na dwóch etapach. - Koszulka i pamiątkowy puchar są u mojej mamy. Emilie jest obecnie w domu moim jedynym wspomnieniem z tamtych dni - uśmiechał się w rozmowie z "L’Est Republicain" jeden z najlepszych kolarzy Francji.

- "Żyjemy w takich czasach, w których próbujemy postawić mężczyzn przeciw kobietom - opisywała z kolei w "Le Parisien" Emilie. - Mam dwójkę dzieci, tytuł magistra prawa i choć byłam częścią folkloru wyścigu, nigdy nie czułam się poniżona, iż byłam tam hostessą. Dla mnie to część tradycji" - opisywała. - Z kolei pewna gra czy nawet uwodzenie między mężczyznami i kobietami będzie istnieć zawsze. To część naszej natury – opisywała 39-latka.

Wśród ważnych pań na scenie TdF warto wymienić jeszcze Marion Rousse, przez chwilę hostessę, ale przede wszystkim francuską kolarkę, której całe życie kręciło się wokół dwóch kółek. Do dziś Rousse komentuje dla rodzimych telewizji różne wyścigi i bierze udział w publicystycznych programach dotyczących tego sportu. Prywatnie Rousse była związana z kolarzem Tonym Gallopinem, obecnie jej partnerem jest inny zawodnik Julian Alaphilippe, który też nie rozumie eliminowania pań od zawsze towarzyszących wyścigowi.

- Uważam to wręcz za skandaliczne - komentował na antenie francuskiego Eurosportu. - To przecież część historii Tour de France, czy nawet wszystkich innych wyścigów. To było dobre dla wizerunku kolarstwa i dla samych kobiet - twierdził.

- Myślę, że posunęliśmy się za daleko - dodawał cytowany przez "Le Parisien" Belg Greg Van Avermaet, zwycięzca wyścigu Paryż-Roubaix z 2017 roku.

"Cała Francja całuje się na dzień dobry"

Dzwoniący do stacji RMC Sport kibice, którzy brali udział w dyskusji na żywo, często starali się znaleźć złoty środek, rozumiejąc argumenty obu stron: jeśli dla kogoś sukienki hostess są za krótkie, może trzeba znaleźć dla nich inne stroje. Może zrezygnować z samych pocałunków dla kolarzy? - rzucali swoje pomysły.

- Nie wiem co chce zmienić Prudhomme – dziwi się w rozmowie ze Sport.pl Krzysztof Wyrzykowski, komentator kolarstwa, obecnie dziennikarz Polsatu Sport od lat mieszkający we Francji. - Przecież cała Francja całuje się na dzień dobry i to dwa lub trzy razy, w zależności od tego, czy jest rok przestępny. Tu nawet ludzie, którzy się nie znają, dają sobie pocałunki. Czasem ich brak może nawet być odebrany jako chłód w jakiś relacjach. Ta tradycja pocałunków nie jest czymś związanym z wyścigiem, ale kulturą, życiem codziennym - opisuje.

Przypomina, że uwagę na kolarzy i hostessy zwrócono po tym, jak Peter Sagan uszczypnął niegdyś na scenie jedną z pań w pośladek. Zdarzyło się to w wyścigu Dookoła Flandrii i wywołało spory skandal. Kolarz przeprosił, niesmak pozostał. W 2017 roku głośno było też o Janie Bakelantsie, który udzielił przed TdF wywiadu belgijskiej gazecie. Na pytanie, jak kolarze radzą sobie bez seksu w czasie wyścigu, zażartował: Są przecież filmy porno i są hostessy - po czym dodał, co spakuje na zawody. – Zdecydowanie paczkę prezerwatyw. Nigdy nie wiesz, kiedy zaczepi cię jakaś hostessa - oznajmił. Za te słowa szybko przepraszał nie tylko on, ale też cała jego grupa kolarska.

Co ciekawe regulaminy wyścigu zabraniają obecnie wszelkich kontaktów zawodników i hostess do tego stopnia, że niewskazane są nawet rozmowy między nimi. Złamanie tych zasad może mieć poważne konsekwencje,szczególnie dla hostess - może skutkować natychmiastowym zakończeniem pracy.

Kolarstwo odchodzi od hostess, a Polska?

Choć ograniczenie hostess na TdF budzi we Francji mieszane uczucia, w świecie dwóch kółek nie jest niczym nowym. Podobnie postąpiono już w wyścigach Tour Down Under, Volta a Catalunya, Tour of California, Walońska Strzała czy Vuelta a Espana, gdzie wprowadzono pary mieszane lub miejscowych oficjeli.

- Od 20 lat widzimy to też na Liege-Bastogne-Liege, który tak jak TdF organizowany jest przez Amaury Sport Organisation (ASO) - przypomniał Prudhomme. Czy taka zmiana czeka nas też w Polsce?

- Przyznam, że w tym roku spodobało mi się czyste podium takie, na którym nie ma niemal nikogo poza zwycięzcą - mówi nam dyrektor Tour de Pologne, Czesław Lang. Przyznaje, że do takiego rozwiązania zmusiła go przede wszystkim pandemia koronawirusa, ale uważa, że skromna dekoracja miała swoje zalety. - Po co zabierać glorię i chwałę triumfatorowi i robić na tej scenie tłum, odrywać oczy od zwycięzcy i zastanawiać się kto ma przy nim stać? Niech cały splendor spływa na sportowca - uśmiecha się Lang.

Tour de France 2020 rozpocznie się 29 sierpnia w Nicei. Potrwa do 20 września.