Ostra kara dla Groenewegena po wypadku na TdP. "To jest nieakceptowalne"

- Zdecydowaliśmy, że Dylan Groenewegen nie będzie startował w żadnym wyścigu przed ogłoszeniem decyzji o jego karze przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI) - czytamy w oświadczeniu zespołu Holendra, Team Jumbo-Visma po wypadku na pierwszym etapie Tour de Pologne.

We wcześniejszych komunikatach zespół Jumbo-Visma podkreślał, że na wydanie oświadczenia o wypadku z pierwszego etapu Tour de Pologne trzeba będzie poczekać. Władze teamu chciały szczerze porozmawiać o zdarzeniu z Dylanem Groenewegenem, sprawcą całego zdarzenia. - Dylan jest wstrząśniętym tym, co się stało i potężnymi skutkami wypadku. Jest mu przykro i rozumie, że został właściwie zdyskwalifikowany przez swój niewłaściwy ruch w stronę Fabio - napisał w piątek zespół. 

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

Oświadczenie zespołu sprawcy wypadku na TdP. Groenewegen zawieszony

Poinformowano także o zawieszeniu Groenewegena. - Zdecydowaliśmy, że Dylan Groenewegen nie będzie startował w żadnym wyścigu przed ogłoszeniem decyzji o jego karze przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI). Dylan złamał ogólną zasadę rywalizacji w sporcie i to jest nieakceptowalne - tłumaczą władze Jumbo-Visma. 

- Teraz najważniejsze jest zdrowie Fabio i innych poszkodowanych w wypadku podczas wyścigu. Nasze myśli są z Fabio i liczymy, że szybko wróci do zdrowia. Wspieramy też Dylana i jego rodzinę, którzy przechodzą bardzo trudny mentalnie okres. Niektóre z wypowiedzi o nich są karygodne - dodają działacze zespołu. 

W środę na mecie pierwszego etapu Tour De Pologne Dylan Groenewegen spowodował groźny wypadek, w którym ucierpiał Fabio Jakobsen. Holender chciał zablokować wyprzedzającego go z prawej strony Fabio. Zajechał mu jednak drogę i zepchnął na prawą stronę, przez co jego rodak wpadł na barierki i doznał bardzo ciężkich obrażeń - akcja ratunkowa na miejscu trwała kilkadziesiąt minut, a ranne zostały również inne osoby. Stan Jakobsena określany był jeszcze w czwartek jako ciężki, ale stabilny, a jego życiu nie zagrażało już niebezpieczeństwo. W nocy ze środy na czwartek przeszedł pięciogodzinną operację. W piątek przed godz. 14:00 lekarze poinformowali o wybudzeniu go ze śpiączki farmakologicznej.

Przeczytaj także: