Rafał Majka walczy o kontrakt i pozycję lidera w zespole. Ekspert: może być w bardzo dobrej formie

Przed Rafałem Majką bardzo ważny sezon, dotyczący jego przyszłości i pozycji lidera w zespole Bora-Hansgrohe. Jak sam podkreśla w rozmowie ze Sport.pl, jest spokojny o swoją przyszłość i czuje się gotowy do walki w nadchodzących miesiącach, także w rozpoczętym w środę 77. Tour de Pologne. Z kolei Tomasz Jaroński, komentator i ekspert Eurosportu uważa, że Majka może czuć się już po części kolarzem spełnionym, którego wartość znają już wszyscy w peletonie.

Eurosport 1 pokazuje na żywo wszystkie najważniejsze wyścigi kolarskie na czele z Tour de France, Giro, Vueltą, Tour de Pologne i największymi klasykami

Zobacz wideo Rozmowa Michała Gąsiorowskiego z Michałem Gołasiem - kolarzem grupy INEOS

Za Rafałem Majką już pierwszy start w sezonie po przerwie spowodowanej pandemią. Polski kolarz zajął 24. miejsce, tracąc do Remco Evenepoela łącznie blisko siedem minut. Na ostatnim etapie przyjechał na metę jednak na szóstym miejscu, pokazując, że jest w formie pozwalającej mu na jazdę w górach wśród najlepszych górali. Jednak po pierwszym etapie górskim pozostała niepewność, ponieważ Majka jako jeden z pierwszych liderów odpadł od czołowej grupy, jeszcze zanim zaczęła się prawdziwa walka o wygraną.

Majka: Nie wiadomo, jak organizm zareaguje na pierwsze starty

Rafał Majka sam przyznaje, że ciężko trenował podczas zgrupowań swojego zespołu, m.in. w austriackim Solden. - Okres pandemii przepracowałem dobrze, ale nie wiadomo jak organizm zareaguje po tak długiej przerwie, więc musimy poczekać i zobaczyć, jak to będzie wyglądać po pierwszych startach - podkreślił Majka.

Tomasz Jaroński, komentator i ekspert Eurosportu, przyznał, że nie ma powodu do obaw, jeśli chodzi o dyspozycję Majki. - Rozmawiamy w sierpniu, ale przekładając to na "normalny" sezon, to tak, jakbyśmy rozmawiali w lutym, albo marcu. Żaden z kolarzy jeszcze nie wie, w jakim jest miejscu po okresie przygotowań. Może się tak zdarzyć, że Rafał, który przejechał Vueltę Burgos dość spokojnie, choć na ostatnim etapie już pokazał lepszą dyspozycję i przyjechał do mety z najlepszymi, na Tour de Pologne będzie już w bardzo dobrej dyspozycji - uważa Jaroński.

Jaroński: Trasa Tour de Pologne nie jest dla Rafała Majki

- Niestety, trasa Tour de Pologne nie do końca jest dla Rafała Majki. Nie przeniesiemy Alp do Zakopanego. Patrząc na jego umiejętności i dyspozycję, brakuje długich, konkretnych podjazdów, które Rafał lubi. Fakt, że Rafał startuje w Polsce, sprawia, że z pewnością może liczyć na legalny doping. Na pewno będzie z tego powodu starał się walczyć o czołową dziesiątkę. Tam jest jego miejsce. Ale nie da się przewidzieć, czy będzie w stanie wygrać cały wyścig - dodał komentator Eurosportu.

Ten sezon będzie wyjątkowy z uwagi na bardzo ściśnięty kalendarz. Niemal cały sezon kolarski będzie trwał od początku sierpnia do połowy listopada, co jest absolutną nowością. Rafał Majka jest jednak gotowy na takie wyzwanie, bo jak sam podkreśla, wielokrotnie w swojej karierze zdarzało mu się już startować w kolejnych wyścigach niemal bez żadnego odpoczynku.

"Ten sezon będzie na pewno szybki i dynamiczny"

- W poprzednich latach na początku sezonu już się zdarzało, że jeździliśmy w taki sposób, wyścig zaraz po wyścigu. Teraz kalendarz będzie jeszcze bardziej ściśnięty, przez co wielu zawodników będzie chciało jeszcze więcej jeździć. Nie wszyscy będą mogli wszystko jeździć, bo zawodników jest prawie trzydziestu w ekipie, a wyścigów też wcale nie jest tak dużo - podkreślił Majka. - Ten sezon będzie na pewno szybki i dynamiczny. Przez najbliższe trzy miesiące będziemy się ciągle ścigać. Nie będzie czasu na żaden odpoczynek, tylko będzie z góry ustalone, że mamy się ścigać, aż do końca listopada. Przede wszystkim jednak się cieszymy, że możemy rywalizować, bo to jest nasza praca - dodał polski kolarz, który w ostatnich latach regularnie podkreślał, że w peletonie znacznie wzrosły średnie prędkości podczas poszczególnych wyścigów.

Rafał Majka przystępuje do tego sezonu z ważnym celem - musi zapracować na kontrakt, bowiem obecna umowa z Bora-Hansgrohe wygasa wraz z końcem 2020 roku. Z tego względu w nadchodzących miesiącach musi zrobić wszystko, co w jego mocy, by zanotować dobre wyniki, zwłaszcza w Giro d'Italia. Jak sam podkreśla, jest jednak spokojny o swoją przyszłość.

Majka: Na razie nie myślę o podpisywaniu kontraktu

- Na razie nawet nie myślę o podpisywaniu kontraktu. Czekam, aż zaczniemy się ścigać, a potem zobaczymy, jak wszystko się ułoży. Na razie możemy się jedynie zastanawiać, jak zacznie się ten sezon i czy skończy się wtedy, gdy ma się skończyć, czyli koniec listopada. W ubiegłym roku na swoje wyniki nie mogłem narzekać - dwa razy byłem w pierwszej szóstce na wielkich tourach. To jeden z pobitych rekordów w polskim kolarstwie. Ale to nie jest najważniejsze. Ważne, żeby gdy zaczniemy się ścigać, wszystko zaczęło się układać. Jeśli gospodarka znowu się zatrzyma, wszyscy na tym ucierpią. Miejmy nadzieję, że wszystko wróci do porządku i zaczniemy się normalnie ścigać - powiedział Rafał Majka.

- Rafał Majka ma już swoją pozycję, jest bardzo stabilny. Był trzeci na Vuelta Espana, wygrywał etapy Tour de France, był kilkukrotnie w dziesiątce Giro d'Italia, zdobył brązowy medal igrzysk. To kolarz już w pewnym sensie spełniony, a wszyscy w peletonie znają już jego wartość - uważa z kolei Tomasz Jaroński. - Jemu, jak i Michałowi Kwiatkowskiemu, kończą się w tym sezonie kontrakty, więc wydawało się, a przynajmniej było marzeniem polskich kibiców, że przynajmniej jeden z nich znajdzie się w składzie polskiej ekipy w 2021 roku, ale z różnych względów, także finansowych, wiemy już, że to jest niemożliwe - dodał.

"Majka mógłby jeździć w CCC"

- Wydaje mi się, że Rafał chętnie by w CCC jeździł, kwestią byłoby dogadanie pensji, ale w tym momencie to już się zmieniło i musi się w tym sezonie pokazać z dobrej strony, żeby wynegocjować lepszy kontrakt w Borze, czy w innym zespole na przyszły sezon. Podsumowując, nie ma nic w tym sezonie do stracenia. Jeśli miałby budować swoją pozycję w negocjacjach na przyszły sezon, to kluczowe będzie jednak Giro. Mówiąc szczerze, Rafał, nawet startując w Polsce, będzie miał z tyłu głowy przygotowania do Giro, choć jedno drugiemu w niczym nie przeszkadza - podkreślił Jaroński.

Głównym celem na ten sezon dla Rafała Majki jest w nadchodzącym sezonie Giro d'Italia, w którym zajmował już miejsca w czołówce - zajmował już 5. i dwukrotnie 6. miejsce. Jego zdaniem nadal jest w stanie powtórzyć te rezultaty, jeśli uda się uniknąć pecha, prześladującego go w ostatnich latach, gdy regularnie brał udział w kraksach, znacznie zmniejszających jego szanse na sukces w poszczególnych wyścigach.

Majka wierzy, że stać go znowu na miejsce w czołówce

- Jeśli uda się uniknąć pecha, to nie powinno być problemów z powtórzeniem tych rezultatów. Nie jestem jeszcze na tyle starym zawodnikiem, że przede mną jeszcze kilka dobrych sezonów. Jeśli tylko mi zdrowie dopisze, to następne lata będą dobre, bo głowę nadal mam na swoim miejscu, chce mi się jeszcze ścigać, mam jeszcze duże ambicje i w zupełności będę chciał jeszcze się pokazać w wielkich tourach - podkreślił Rafał Majka.

- Bardzo się cieszę, że w tym roku przejadę tylko Giro, bez Tour de France i Vuelty. Od 2014 roku zawsze chciałem jeździć dwa wielkie toury, bo byłem zawodnikiem na takie wyścigi. W tym roku było trochę przerwy i bardzo się cieszę, że mogę skoncentrować się tylko na Giro i innych wyścigach. Jeśli tylko uda się uniknąć upadków, bo do Giro jeszcze daleka droga, to wszystko powinno być dobrze - dodał polski kolarz grupy Bora-Hansgrohe.

W peletonie zachodzi zmiana pokoleniowa

Zadanie przed Rafałem Majką jednak bardzo trudne, bo rywalizować musi z nowym pokoleniem kolarzy, które w ostatnich latach pokazało się ze świetnej strony. Tylko w ubiegłym roku Richard Carapaz wygrał Giro d'Italia, a Egan Bernal sięgnął po zwycięstwo w Tour de France. Drugi z nich, wygrywając w wyścigu dokoła Francji miał zaledwie 22 lata. Jak jednak twierdzi Tomasz Jaroński, Rafał Majka nie musi obawiać się wymiany pokoleniowej w kolarstwie. 

- Są kolarze, którzy zabłysnęli w zeszłym sezonie, ale nie ma pewności, że potwierdzą tę dyspozycję także w obecnym. Co roku pojawiają się młodzi zawodnicy, ale kolarstwo jest tak bogatym sportem, jeśli chodzi o wydarzenia i znalezienie swojego miejsca, że jedno drugiemu nie przeszkadza. Posłużmy się przykładem Rafała Majki. W Tour de France nie zajął tak wysokiego miejsca, jak Zenon Jaskuła, który stał na podium całego wyścigu, a kolejne miejsca Polaków to 11. miejsce Michała Kwiatkowskiego i 12. Dariusza Baranowskiego, ale jednocześnie wygrał trzy etapy, wygrał dwa razy koszulkę dla najlepszego górala. Niech Pogacar czy Bernal wygrywają cały wyścig Wielkiego Touru, ale jeśli Rafał wygra dwa trzy etapy takiego wyścigu, to też będzie mógł być kolarzem spełnionym - podkreślił komentator Eurosportu.

- Byli kolarze, tacy jak Haimar Zubeldia, którzy zajmowali miejsca w czołowej dziesiątce kolejnych Wielkich Tourów, ale obecnie nikt już o nich nie pamięta. Dlatego pomiędzy wygraniem wyścigu raz a wygraniem kilku etapów, wcale nie ma tak wielkiej różnicy. Oczywiście, jakaś jest, ale najważniejsze, żeby jednak wygrywać mniejsze czy większe wyścigi i realizować swoje cele - dodał Jaroński.

77. Tour de Pologne wystartował w środę ze Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Kolarze przez 5 dni pokonają blisko 900 kilometrów. W piątek i sobotę dwa etapy, które będą decydować o układzie klasyfikacji generalnej - z Wadowic do Bielska-Białej i na królewskim etapie wokół Bukowiny Tatrzańskiej, na których przewyższenia będą przekraczać trzy miesiące metrów. Wyścig zakończy się w niedzielę na krakowskich Błoniach.