"Potrzebny mu drugi cud". Lekarze podjęli decyzję o wybudzeniu Alexa Zanardiego

To będzie najważniejszy tydzień w walce o życie Alexa Zanardiego. Niepełnosprawny kolarz przeszedł trzy operacje w szpitalu w Sienie i pozostaje w śpiączce farmakologicznej od końca czerwca. Lekarze zamierzają go z niej wybudzić.

Alex Zanardi pozostaje w śpiączce po wypadku na rowerze ręcznym z czerwca, gdy podczas sztafety niedaleko Sieny zderzył się z ciężarówką. Włoch w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł skomplikowaną operację neurochirurgiczną. W kolejnych dniach potrzebne były jeszcze dwa zabiegi, w tym rekonstrukcja twarzy Włocha. Zanardi wciąż walczy o życie, a eksperci twierdzą, że w wyniku uderzenia doznał poważnego urazu mózgu. Rozpoczął się najważniejszy tydzień dla życia niepełnosprawnego kolarza. Lekarze będą chcieli go wybudzić.

Zobacz wideo Co z Kubicą w przyszłym sezonie? [F1 Sport #23]

Prawie miesiąc od tragicznego wypadku na rowerze ręcznym

19 czerwca Zanardi wystartował w sztafecie Obiettivo Tricolore. To akcja promująca aktywność fizyczną niepełnosprawnych. Nie była jednak wyłączona ze zwykłego ruchu drogowego. Przed kolarzami jechał samochód policyjny i prowadził całą stawkę. Na jednym z zakrętów przy sporej prędkości Włoch stracił panowanie nad rowerem. Według świadków spadł z niego i uderzył w ciężarówkę jadącą drugim pasem. Włoch doznał rozległych obrażeń twarzy, szczęki oraz mózgu. Został przetransportowany helikopterem do szpitala w Sienie. Zanardi jest paraolimpijczykiem i byłym kierowcą wyścigowym - startował m.in. w wyścigach Formuły 1To jego drugi tak poważny wypadek w życiu - wcześniej w 2001 roku stracił dwie nogi po fatalnym zderzeniu z innym kierowcą podczas wyścigu serii CART na torze Lausatzring w Niemczech.

W Sienie operowano go trzykrotnie. Pierwszy raz tuż po wypadku, gdy zagrożenie życia było największe. Ono wciąż nie minęło, a Zanardiego wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej. Ostatni zabieg odbył się 6 lipca i był pięciogodzinną rekonstrukcją twarzy sportowca wykonaną przy pomocy skomplikowanej technologii cyfrowej i komputerowej. Eksperci tłumaczą, że jego stan pozostaje stabilny, ale wciąż krytyczny. Będą walczyć o jego zdrowie, choć Zanardi miał doznać poważnego urazu mózgu.

Najważniejszy tydzień walki Zanardiego. “Potrzebuje drugiego cudu”

Lekarze zdecydowali, że będą wybudzać kolarza. Proces powinien się rozpocząć w trakcie najbliższych kilkunastu godzin. Pierwotny plan zakładał, że że uda się to wcześniej, ale najpierw zdecydowano się na zabieg rekonstrukcji twarzy Włocha. Teraz rozpoczął się prawdopodobnie najważniejszy tydzień w kwestii walki o życie Zanardiego. - Chcemy sprawdzić, jak jego organizm zareaguje na wybudzenie z neurologicznego punktu widzenia - zaznaczali doktorzy szpitalu w Sienie w oświadczeniu cytowanym przez “Il Messaggero”.

O Zanardim wypowiedział się jego przyjaciel i dziennikarz telewizji Rai, Ivan Zazzaroni. - Znamy się od wieków. Gdy usłyszałem o jego wypadku, pękło mi serce, bardzo się o niego martwię. Mam jednak nadzieję, że z tego wyjdzie. To niezwykły, niemożliwy do podrobienia charakter, który był w stanie wynaleźć siebie na nowo. Chyba nikt nie mógł sobie wyobrazić, że przyjdzie mu przeżyć jeszcze raz coś takiego jak w 2001 roku. Będzie potrzebował drugiego cudu, oby to nie dotknęło w żaden sposób jego mózgu - mówił w programie “C’e Tempo Per” cytowany przez ilsussidiario.net.

Wypadek Zanardiego będzie przedmiotem śledztwa prokuratury w Sienie. Śledczy zamierzają badać przyczyny upadku Włocha, w tym stan jego handbike’u. Na razie ustalono, jak doszło do zdarzenia. Potwierdzono wersję, którą przekazywano dotychczas: kolarz zbyt szybko wszedł z zakręt, nie mógł się w nim zmieścić i spadł z roweru. Uderzył w nadjeżdżającą z drugiego pasa ciężarówkę, a rower poleciał w drugim kierunku. U kierowcy ciężarówki nie wykryto obecności narkotyków lub alkoholu we krwi. Jego pojazd mógł się poruszać drogą, którą jechał także Zanardi, bo ta na czas sztafety nie została zamknięta. Prawnik kierowcy twierdzi, że ten próbował skręcić tak, żeby kolarz nie uderzył w ciężarówkę, ale nie mógł już nic zrobić. Kontrowersyjna pozostaje natomiast decyzja o dopuszczeniu przejazdu sztafety bez przerwania regularnego ruchu drogowego. Jak donosił po zdarzeniu dziennik "La Gazetta dello Sport", Manolo Garosi, burmistrz Pienzy położonej niedaleko miejsca zdarzenia stwierdził, że nie otrzymał od policji oficjalnego potwierdzenia organizacji przejazdu niepełnosprawnych kolarzy.

“Bez odpowiedniego ułożenia ciała każdy leży”

Upadki niepełnosprawnych kolarzy to dla nich nieodłączny element jazdy na treningach i w zawodach. - To jest nieuniknione nawet dla najlepszych, choć zdarza się już o wiele rzadziej niż wcześniej ze względu na pewną umiejętność, jaką nabywamy. Tworzy się pewna rutyna przejazdów i nie popełniamy błędów. Balansujemy ciałem. Kiedy wchodzi się w zakręt trzykołowym rowerem z prędkością 80 km/h na zjeździe bez odpowiedniego ułożenia nie ma cudów, każdy spada. Niektórzy nie dowierzali, że można tak jechać i się nie przewrócić - u mnie często głowa była już przy asfalcie. Pokazywałem zdjęcia, ale nadal nie wierzyli, że to miało miejsce - opisuje w rozmowie ze Sport.pl niepełnosprawny kolarz, Krzysztof Jarzębski.

Czy kolarze nie boją się, że podobny wypadek może przytrafić się każdemu z nich? - Tylko głupi się nie boi. Kiedy jest rywalizacja, to działa adrenalina i nikt tego nie odczuwa. Ale przy zwykłych przejazdach zawsze trochę zwalniam, jestem ostrożniejszy. Pamiętam taki, na którym trasa była dość niedostępna i na jednym z etapów do rywalizacji stanęło czterech zawodników, a na trasie leżało aż trzech. Musieli unieważnić cały etap - opowiada Jarzębski.

Wsparcie od papieża, rodziny i kibiców

Zanardiego wspiera rodzina - żona Daniela, która szybko zadzwoniła po pomoc, dzięki czemu służby medyczne przybył na miejsce już po kilku minutach od zdarzenia. Obok niej w szpitalu czuwa także syn Niccolo, który na bieżąco obserwuje wsparcie fanów Zanardiego, dziękuje im za nie, a także informuje o stanie zdrowia ojca w postach na Instagramie. Na swoim profilu często oddawał hołd byłemu kierowcy Formuły 1. Kibice przed szpitalem w Sienie wywiesili natomiast spore transparenty z napisami “Dalej Alex, jesteśmy z tobą”, “Nie poddawaj się, jesteś naszym wojownikiem”. Wsparcie w trakcie walki o życie okazał mu nawet papież Franciszek, który napisał list opublikowany na łamach “La Gazzetty dello Sport”. - Dzięki sportowi uczyniłeś niepełnosprawność lekcją dla ludzkości. Modlę się o ciebie, jesteś zwycięzcą - napisał. Nadzieja, że ich bohater pokona kolejne życiowe przeciwności, wypełnia całe Włochy.

Przeczytaj także:

Więcej o: