Bianchini wyjawił, co powiedział Zanardi przed wypadkiem. Po chwili leżał na ziemi. "Żona od razu do niego pobiegła"

Alex Zanardi, czterokrotny mistrz paraolimpijski, a także były kierowca Formuły 1, walczy w szpitalu o życie po wypadku na rowerze ręcznym. Przyjaciel sportowca, Paolo Bianchini, którym był świadkiem zdarzenia, opowiedział, co dokładnie wydarzyło się na trasie piątkowego wyścigu, w którym udział brał Zanardi.

Zanardi, znany przede wszystkim ze swoich startów w Formule 1 i na igrzyskach paraolimpijskich, w czasie wyścigu zderzył się czołowo z samochodem ciężarowym. Były kierowca jechał z prędkością pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. 

Zobacz wideo "Życie kierowców F1 będzie wyglądało zupełnie inaczej. Powrót do gokartów"

- Chwilę przed wypadkiem Alex [Zanardi - dop. red.] powiedział mi, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Potem usłyszałem zderzenie. Alex leżał na ziemi, jego żona od razu do niego pobiegła. Była zdenerwowana, przerażona. Ludziom, którzy chcieli udzielić mu pomocy, powiedziała, że nie zostawi Alexa samego - relacjonuje cytowany przez dziennik "Corriere della Sera" Bianchini, obecny na miejscu zdarzenia.

Sportowiec niemal od razu został zabrany helikopterem do szpitala Santa Maria alle Scotte w Sienne, gdzie został zoperowany. Zanardi dostał poważnego urazu głowy, a jego stan określany jest jako ciężki, ale stabilny. Lekarze, którzy się nim zajmują, przyznali w rozmowie z mediami, że kierowca może w wyniku wypadku stracić wzrok.

Kolejna tragedia Zanardiego

To nie pierwsze takie zdarzenie z udziałem Zanardiego. W 2001 roku sportowiec stracił obie nogi w wyniku wypadku doznanego podczas wyścigu Champ Car na torze EuroSpeedway Lausitz w Niemczech. Później z sukcesami startował na igrzyskach paraolimpijskich, gdzie w rywalizacji na rowerach ręcznych zdobył łącznie cztery złote medale.

Więcej o: