Kolarze opłakują zmarłego Bjorga Lambrechta. 4. etap TdP całkowicie poświęcony Belgowi

Kolarska rodzina, jak zwykło nazywać się to środowisko, opłakuje we wtorek zmarłego dzień wcześniej Bjorga Lambrechta - 22-latka, który był wielką nadzieją belgijskiego kolarstwa. Czwarty etap wyścigu Tour de Pologne w całości został jemu poświęcony.

Bjorg Lambrecht w poniedziałek, na trasie 3. etapu Tour de Pologne uległ poważnemu wypadkowi. Na prostym odcinku drogi najechał na odblask wystający ponad asfalt, stracił panowanie nad rowerem i wpadł do rowu. Tam uderzył w betonowy przepust, który spowodował rozległe obrażenia klatki piersiowej i jamy brzusznej. Po blisko godzinnej reanimacji udało się przywrócić funkcje życiowe kolarza, który został przetransportowany do szpitala, gdzie zmarł na stole operacyjnym.

Wtorkowy etap w całości został poświęcony jego pamięci. Jeszcze w poniedziałek podjęto decyzję o neutralizacji wyścigu. Na scenie, na której kolarze podpisują codziennie listę startową, ustawiono czarno-białe zdjęcie Lambrechta - ogromnej nadziei belgijskiego kolarza. Start został poprzedzony minutą ciszy, a potem przez 48 kilometrów na czele peletonu jechali kolarze Lotto-Soudal, w barwach której ścigał się 22-latek. 48, gdyż na tym właśnie kilometrze uległ wypadkowi. Tam ponownie uczczono jego pamięć minutą ciszy.

GRZEGORZ CELEJEWSKI

Tomasz Marczyński, zespołowy kolega Lambrechta, jechał we wtorek z numerem "143" włożonym za koszulkę. Z tym właśnie numerem w tegorocznym Tour de Pologne ścigał się Belg. Potem kolejne zespoły na zmianę prowadziły peleton w spokojnym tempie na metę, która była usytuowana na szczycie podjazdu w Kocierzy. Wszyscy razem przejechali przez czarną bramę z imieniem i nazwiskiem zmarłego w poniedziałek zawodnika.

Marczyński o wypadkach w kolarstwie. "Trochę skóry zostawiłem na asfalcie"

Zobacz wideo

Kibice licznie zgromadzili się przy trasie całego etapu, aby uczcić pamięć 22-letniego Belga. Na podjeździe wielu z nich wymachiwało polskimi flagami, a także przygotowało transparenty z imieniem i nazwiskiem kolarza Lotto-Soudal. Na ostatnich metrach, zarówno na barierkach, jak i asfalcie, znalazł się numer "143". Gdy koledzy Lambrechta dojechali na szczyt, zatrzymali się przed metą, by po raz ostatni uczcić pamięć belgijskiego kolarza.