Śmierć Lambrechta to przypadek. "Trudno winić organizatorów Tour de Pologne"

Bjorg Lambrecht zmarł w wyniku obrażeń odniesionych na trasie trzeciego etapu kolarskiego Tour de Pologne. Belg wypadł z drogi i uderzył w betonowy przepust znajdujący się w fosie. Trudno jednak za ten wypadek winić organizatorów wyścigu dookoła Polski.
Zobacz wideo

W poniedziałek, w trakcie trzeciego etapu rywalizacji w kolarskim wyścigu Tour de Pologne tragicznemu wypadkowi uległ Bjorg Lambrecht, kolarz ekipy Lotto Soudal. Tuż po zdarzeniu podjęto decyzję o reanimacji kolarza przez dwa zespoły ratunkowe - z karetki i helikoptera. Tuż po przywróceniu akcji serca zawodnik został przetransportowany do szpitala w Rybniku, gdzie zmarł na stole operacyjnym.

Lambrecht wypadł na prostym odcinku drogi

Szczegółowe przyczyny wypadku nie są znane. Pewne jest, że Belg wypadł z drogi na prostym odcinku, wpadł do fosy i uderzył w betonowy przepust. Doznał poważnych obrażeń klatki piersiowej i jamy brzusznej. Do końca rywalizacji w tym momencie pozostało jeszcze znacznie ponad 100 kilometrów, więc tempo peletonu było stosunkowo spokojne. Podobnych przepustów na trasie jest znacznie więcej, dlatego nie ma możliwości zabezpieczenia wszystkich. W przypadku Lambrechta o skali obrażeń zadecydował przypadek i niefortunny zbieg okoliczności.

I choć w mediach społecznościowych zaczęły się spekulacje dotyczące przyczyn wypadku, trudno winić za całe zdarzenie organizatorów wyścigu. Biorąc pod uwagę, że upadek Lambrechta zdarzył się na ponad 100 kilometrów przed metą, na prostej drodze, nie można było przewidzieć takiego rozwoju wydarzeń. Sami kolarze w rozmowach po ukończeniu etapu podkreślali, że widząc upadek Belga, byli pewni, że po kilku chwilach powróci on do peletonu, gdyż są świadkami podobnych wypadków niemal na co dzień.

Zabezpieczenie trasy Tour de Pologne

Podczas Tour de Pologne kolarze są ostrzegani przed wszelkimi trudnościami. Jeśli na drodze znajduje się rondo lub wysepka, którą należy ominąć, widzą człowieka z żółtą chorągiewką, która wskazuje im odpowiednią drogę. W przypadku trudności na trasie informacja o nich pojawia się jeszcze przed etapem, a także jest zaznaczana na żółtych tablicach znajdujących się przy drodze. Gdy zawodnicy widzą nieoznakowane trudności, informują się o nich także między sobą, aby umożliwić pozostałym kolarzom reakcję i uniknięcie upadku. Na ostatnich kilometrach trasa jest otoczona barierkami, aby uniemożliwić przedostanie się ludzi i zwierząt na trasę w momencie, gdy peleton przygotowuje się do sprinterskiego finiszu.

Podobny wypadek zdarzył się także na Tour de France

Do bardzo groźnego zdarzenia, także na prostym odcinku drogi, doszło w 2015 roku podczas Tour de France, gdy na trzecim etapie doszło do potężnej kraksy w peletonie. Wielu kolarzy wpadło wówczas na latarnię znajdującą się przy drodze. W efekcie tego wypadku lider wyścigu Fabian Cancellara złamał dwa kręgi w odcinku lędźwiowym kręgosłupa i musiał się wycofać z zawodów, zrezygnowali także czterej inni kolarze.