Rafał Majka: Na Tour de Pologne przyjechaliśmy walczyć

Przed startem 3. etapu Tour de Pologne udało nam się zamienić kilka słów z Rafałem Majką - liderem ekipy BORA-hansgrohe. Majka wygrał już polski wyścig w 2014 roku, a przed dwoma laty pokonał go Dylan Teuns zaledwie o 2 sekundy. Jakie jest nastawienie najlepszego polskiego "górala" przed nadchodzącymi etapami, rozgrywanymi w Beskidach i Tatrach?
Rafał Majka
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Mariusz Czykier: Jakie oceniasz swoją formę i samopoczucie po pierwszych dniach Tour de Pologne?

Rafał Majka: Zaskakująco dobrze się czuję. Zwykle długo się rozkręcam, ale tu jest nieźle, choć zobaczymy, co przyniesie kolejny dzień. Powinno być dobrze. 

Masz już rozeznanie w peletonie kto jest mocny i może być najpoważniejszym rywalem?

Na pewno drużyna Astany. Mają dobrych zawodników: Lopeza, Izagirre, na pewno jest to jedna z tych drużyn, na które trzeba będzie bardziej uważać.

Który dzień będzie twoim zdaniem decydujący?

Czwarty, szósty i siódmy. W każdej chwili może się wydarzyć dosłownie wszystko.

Przed dwoma laty wszystko właściwie rozstrzygnęło się w Szczyrku, czyli na długo przed metą wyścigu. W tym roku będziesz zapewne ostrożniejszy na tych wcześniejszych etapach?

Tak, wtedy wiele wyjaśniło się w Szczyrku, ale w tym mamy znacznie mocniejszą drużynę. Możemy grać na dwie karty, na mnie i na Davide Formolo. Przyjechaliśmy walczyć na tym wyścigu, wróciliśmy tu właściwie prosto w gór, czujemy się dobrze i będziemy się starali pojechać jak najlepszy wyścig i zobaczymy, co z tego wyniknie. Jak tylko będę się dobrze czuł, to będziemy się starali narzucać mocne tempo pod górę. Objechałem trasę czwartego etapu i wiem, co mnie czeka.

Czyli jesteś w nieco lepszej sytuacji od wielu kolarzy, którzy nie znają nowego podjazdu na Kocierz. Będzie ciężko?

Będzie co jechać (śmiech). Wiem, jakie przełożenie powinienem tam założyć, wiem, jak się trzeba ustawić, bo tam jest bardzo wąsko. Będzie ciężko.

Więcej o: