Kolarstwo. Andrzej P. w areszcie już prawie pół roku. I to raczej nie koniec

- Andrzej P. nadal przebywa w areszcie i wszystko wskazuje na to, że będzie kolejny wniosek o przedłużenie tego izolacyjnego środka zapobiegawczego - mówi w rozmowie ze Sport.pl Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Byłemu trenerowi kadry kobiet w kolarstwie górskim grozi kara pozbawienia wolności na 12 lat za przestępstwa seksualne i finansowe.

Pod koniec października 2018 roku Andrzej P. został zatrzymany przez policję i przewieziony do Prokuratory Regionalnej w Warszawie. Byłemu trenerowi i byłemu dyrektorowi sportowemu Polskiego Związku Kolarskiego postawiono m.in. zarzuty gwałtu i usiłowania gwałtu. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy, trzymiesięczny areszt dla mężczyzny. Sąd uznał, że jest to konieczne, ponieważ istnieje obawa matactwa i podejmowania przez podejrzanego innych działań, które naruszyłyby prawidłowy tok śledztwa. Dotyczy ono licznych nieprawidłowości w kolarskiej federacji w latach 2010-2017.

„Zanosi się na kolejny wniosek o areszt”

Jak dziś wygląda sytuacja Andrzeja P. i w jakim miejscu jest śledztwo? – Andrzej P. nadal przebywa w areszcie, areszt został przedłużony na kolejne trzy miesiące, obowiązuje do 27 kwietnia. Śledztwo wciąż trwa, absolutnie nie można w tej chwili sprawy przesądzać, ale wszystko wskazuje na to, że będzie kolejny wniosek prokuratury o przedłużenie tego izolacyjnego środka zapobiegawczego. To dlatego, że dalszym toku wyjaśniane są okoliczności, które odnoszą się bezpośrednio do zarzutów, które zostały ogłoszone podejrzanemu – informuje nas prokurator Agnieszka Zabłocka-Konopka.

- Racjonalnie oceniając sytuację, prokurator do 27 kwietnia nie zakończy wszystkich czynności. Tak wnioskuję po rozmowie z nim sprzed trzech dni. Dlatego zanosi się na to, że prokuratura skieruje do sądu kolejny wniosek o areszt – dodaje rzecznik.

Nie wiadomo jak długo Andrzej P. pozostanie w areszcie. - Generalnie prokuratura stara się działać jak najszybciej, ale czasem są tak szczególne zawiłości, że areszt jest przedłużany nawet na dłużej niż rok – mówi Zabłocka-Konopka.

Prokuratura nie ujawnia ustaleń z trwającego śledztwa. - Pan prokurator z uwagi na dobro śledztwa nie chce przekazywać żadnych informacji. To się nie zmieni, dopóki nie będzie takiego przełomu procesowego, który spowoduje możliwość przekazania informacji – wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Nagrany prezes: „Zgwałcił, dmuchał”

Afera w Polskim Związku Kolarskim wybuchła jesienią 2017 roku. Ówczesny prezes, Dariusz Banaszek, zwolnił dyscyplinarnie z pracy Andrzeja P., a wkrótce chciał go przywrócić na stanowisko. Zarząd najpierw stawał w obronie cenionego fachowca, a później robił wszystko, by nie pozwolić na jego powrót. Piotr Kosmala po rezygnacji z funkcji wiceprezesa PZKol-u opowiedział na łamach serwisu WP Sportowefakty o wysoko postawionym działaczu, który zastraszał swoje zawodniczki, by wykorzystywać je seksualnie.

Szybko okazało się, że Banaszek o sprawie wiedział. Sport.pl dotarł do nagrania z posiedzenia zarządu związku, na którym prezes informował, co ustaliła firma wynajęta do przeprowadzenia audytu w federacji. „Ja tego nie chcę, żeby to dotarło, co mówiłem. I ja tego nie powiem w ogóle czy na konferencji, że on zgwałcił, dmuchał” – denerwował się Banaszek we wrześniu 2017 roku.

Od stycznia 2018 roku prokuratura sprawdza, jak Polski Związek Kolarski funkcjonował w latach 2010-2017. Zawiadomienie wskazujące na popełnienie przestępstw finansowych, korupcyjnych i seksualnych złożył podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.