Tour de France. Dumoulin wygrywa jazdę na czas, Thomas - cały wyścig

Rewolucji w klasyfikacji generalnej nie było. Aktualny mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas - Tom Dumoulin (Sunweb) był najszybszy na 31-kilometrowej trasie 19. etapu. O sekundę wyprzedził Christophera Froome'a (Team Sky), który wrócił na podium całego wyścigu po rozczarowującym występie w czasówce Primoża Roglića (Lotto NL Jumbo). Lider wyścigu - Geraint Thomas (Team Sky) stracił do zwycięzcy 14 sekund, ale ponad 2-minutowa zaliczka wystarczyła, by obronił żółtą koszulkę.

Dość ciekawym i udanym eksperymentem organizatorów wyścigów okazało się lokowanie etapu jazdy indywidualnej na czas w samej końcówce wyścigu. Na nic taktyka zespołu i drobiazgowe planowanie miejsc do ataku. Gdy zawodnik staje sam na sam z drogą i czasem, liczą się wyłącznie jego umiejętności, siła i determinacja. Gdy różnice po blisko trzech tygodniach walki są niewielkie, tu można wiele zyskać i równie dużo stracić. Romain Bardet w ubiegłorocznym Tour de France, właśnie na etapie jazdy na czas przegrał drugie miejsce na podium. Tom Dumoulin w ten właśnie sposób wygrał w 2017 roku Giro d’Italia. Dlatego te kończące wyścig czasówki bywają tak emocjonujące. Zwłaszcza gdy są długie, kręte i trudne technicznie, jak ta dzisiejsza, mierząca 31 kilometrów z Saint-Pee-sur-Nivelle do Espelette, w której końcówce kolarze musieli pokonać ponad 10% podjazd.

Ten etap był interesujący z jeszcze jednego powodu: rzadko się zdarza, by ścisłą czołówkę klasyfikacji generalnej okupowali kolarze, którzy znakomicie jeżdżą na czas. W długiej i trudnej próbie na czas różnice na mecie mogą być liczone w minutach. Tymczasem po 19 etapach Wielkiej Pętli drugiego i czwartego kolarza w klasyfikacji dzieliły 32 sekundy. Tutaj możliwy był każdy scenariusz. Tylko dotychczasowy lider mógł zachowywać względny spokój. O ile tylko nie popełniłby żadnego poważnego błędu (a takie mu się zdarzają, jak choćby w niedawnym Criterium du Dauphine), ponad dwuminutowa zaliczka dawała mu względnie duży margines bezpieczeństwa.

Ale Geraint Thomas (Team Sky) jechał tym razem bezbłędnie. Zaczął bardzo mocno i na obydwu punktach pomiaru czasu na trasie notował 14- i 13-sekundową przewagę. Osłabł nieco w końcówce, ale do mety jechał już ze świadomością, że nikt i nic nie jest już w stanie odebrać mu historycznego zwycięstwa w Tour de France.

Ważne rozstrzygnięcia miały jednak miejsce kilka chwil przed tym, zanim zobaczyliśmy cieszącego się wiktorią Thomasa. Jako pierwszy z czołowej czwórki jechał Christopher Froome, zepchnięty dzień wcześniej z podium wspaniałą szarżą Primoża Roglića na zjeździe z Col d’Aubisque. Jechał pewnie, mocno, był bardzo skoncentrowany. I zdeterminowany, żeby udowodnić licznemu gronu krytyków, często buczących na niego wzdłuż trasy, że mimo kilku kryzysów i mimo, iż jest to już jego drugi wielki tour w tym roku, ma jeszcze siłę do samodzielnej walki. I pokonał tę trasę o 49 sekund szybciej od Michała Kwiatkowskiego (Team Sky), który kolejny raz udowodnił, że jazda na czas jest jego bardzo mocną stroną i przez długi czas zajmował fotel lidera etapu.

Trudne zadanie stało przed Primożem Roglićem (Lotto NL Jumbo). Przed startem do dzisiejszego etapu miał zaledwie 13 sekund zaliczki, pozwalającej mu myśleć o swoim pierwszym podium w Tour de France. Ale najwyraźniej wczorajsze ataki, przeprowadzane na zmianę z kolegą z drużyny – Stevenem Kruijswijkiem, zwieńczone sukcesem na mecie w Laruns, kosztowały go zbyt wiele, by móc podjąć rękawicę, rzuconą na trasie czasówki przez Froome’a. Roglić pojechał znacznie wolniej, wyraźnie bardziej zmęczony i z większym trudem pokonujący wzniesienia. Na metę dotarł z czasem o minutę i 11 sekund gorszym, niż czas Froome’a. O minutę za dużo, żeby obronić trzecie miejsce w Tourze.

Przedostatni startował Tom Dumoulin (Sunweb). Po aktualnym mistrzu świata w tej specjalności trudno się nie spodziewać solidnego występu, ale przecież Dumoulin – podobnie jak Froome – ma w nogach już drugi trzytygodniowy wyścig w tym roku. Ale jego druga pozycja w klasyfikacji, mimo iż w szczególny sposób w tym wyścigu nie błyszczał, była efektem bardzo solidnej, mądrej i konsekwentnej jazdy. Był zawsze tam, gdzie być powinien. I etap jazdy na czas pokonał dokładnie w taki sam sposób: tak, jak powinien. Wprawdzie w pierwszej chwili mierzący mu czas zegar się nie zatrzymał i przez moment wydawało się, że nie pokona znakomitego wyniku Christophera Froome’a, ale gdy pomiar skorygowano, okazało się, że nad Brytyjczykiem ma sekundę przewagi.

Gdy na metę dotarł Geraint Thomas, wszystko było już jasne. Etap dla Toma Dumoulina, cały wyścig dla Gerainta Thomasa. Na „etapie przyjaźni” nic się już w tej materii nie zmieni.

Rozczarowujący wynik zanotował niestety Maciej Bodnar (BORA-hansgrohe). Po mistrzu Polski w tej specjalności kibice mogli oczekiwać powtórki ubiegłorocznego sukcesu z Marsylii, ale najwyraźniej ciężka praca, jaką Bodnar musiał włożyć w pomoc Peterowi Saganowi, by liderujący w klasyfikacji punktowej i mocno poobijany Słowak zmieścił się w limicie czasu na wczorajszym etapie, dały się Polakowi mocno we znaki. Dopiero 54. miejsce i ponad 3 i pół minuty straty do Dumoulina były rozczarowujące przede wszystkim dla samego Bodnara. Ale z drugiej strony jego podstawowe zadanie zostało wykonane: Sagan stanie jutro na podium zwycięzcy klasyfikacji punktowej Tour de France, co jest w dużym stopniu również zasługą naszego kolarza.

W niedzielę ostatnia odsłona wyścigu. W klasyfikacji generalnej nic się już nie zmieni. Ostatnią niewiadomą jest nazwisko zwycięzcy na Polach Elizejskich. Poznamy je jutro około godziny 19:00.

Wyniki 20 etapu:

1. Tom Dumoulin (Sunweb)
2. Christopher Froome (Team Sky, +0’01”)
3. Geraint Thomas (Team Sky, +0’14”)
4. Michał Kwiatkowski (Team Sky, +0’50”)
5. Soren Kragh Andersen (Sunweb, +0,51”)

24. Rafał Majka (BORA-hansgrohe, +1’57”)
54. Maciej Bodnar (BORA-hansgrohe, +3’34”)
65. Tomasz Marczyński (Lotto-Soudal, +3’58”)
103. Paweł Poljański (BORA-hansgrohe, +5’46”)

Klasyfikacja generalna:

1. Geraint Thomas (Team Sky)
2. Tom Dumoulin (Sunweb, +1’51”)
3. Christopher Froome (Team Sky, +2’24”)
4. Primoż Roglić (Lotto NL Jumbo, +3’22”)
5. Steven Kruijswijk (Lotto NL Jumbo, +6’08)

19. Rafał Majka (BORA-hansgrohe, +39’18”)
49. Michał Kwiatkowski (Team Sky, +2h 02’08”)
94. Paweł Poljański (BORA-hansgrohe, +3h 06’44”)
103. Tomasz Marczyński (BORA-hansgrohe, +3h 18’46”)
123. Maciej Bodnar (BORA-hansgrohe, +3h 39’20”)