Kolarstwo. Prezes PZKol Dariusz Banaszek: zwołam walne, a byłego prezesa pozwę o zniesławienie

- Do końca dnia powinna być gotowa informacja w sprawie zwołania walnego zgromadzenia. Roześlę ją do członków zarządu - zapowiada prezes Polskiego Związku Kolarskiego, Dariusz Banaszek. Atakowany szef federacji zapewnia, że chce, by delegaci zdecydowali czy powinien odejść ze stanowiska. Nie oznacza to, że Banaszek rezygnuje z walki. Zapowiada, że pozwie do sądu Wojciecha Walkiewicza, byłego prezesa PZKol, który zarzucił mu picie alkoholu w pracy.

W poniedziałek informowaliśmy na Sport.pl, że prezes Banaszek nie zamierza odpowiedzieć na pismo dwóch członków zarządu PZKol, którzy w piątek zaproponowali zwołanie walnego zgromadzenia. Prezes w rozmowie z nami próbował przekonywać, że intencją Franciszka Harbacewicza i Tadeusza Jasionka nie jest zwołanie takiego walnego, na którym delegaci mieliby możliwość odwołania nie tylko jego, ale także członków zarządu. - Chodzi im o to, żeby zwołać z całej Polski 84 delegatów, ponieść koszty i bleblować, rozmawiać o niczym – tłumaczył Banaszek.

- Myślę jak najbardziej o tym, żeby zrobić walne i dać punkt o wotum nieufności dla prezesa, niech się delegaci wypowiedzą. I dać też wotum nieufności dla członków zarządu, żebyśmy mogli wymienić tych członków zarządu, których walne nie zaakceptuje. Członkowie zarządu bardzo się boją mojej propozycji, boją się wotum nieufności nad członkami zarządu, bo się boją o swoje posadki. A ja się nie boję – dodawał prezes.

Mail o walnym jeszcze w środę

W środowe popołudnie Banaszek poinformował, że do końca dnia powinien zdążyć wysłać propozycję walnego do członków zarządu. Na jego wiadomość musi odpowiedzieć każdy z ośmiu pozostałych przedstawicieli tego gremium. Tylko wtedy będzie można policzyć głosy i w przypadku większości głosów na „tak” rzeczywiście zwołać walne.

Banaszek nie wygląda na człowieka obawiającego się o to, jak oceni go tzw. teren, nawet mimo kolejnych publikacji w niego godzących.

W środę w rozmowie z serwisem SportoweFakty.pl były prezes Polskiego Związku Kolarskiego Wojciech Walkiewicz zarzucił mu picie alkoholu w pracy. - Podstawowy problem Banaszka jest taki, że bardzo szybko potrafi zrobić z przyjaciela wroga, a z wroga przyjaciela. Drugi problem, o którym nie mówi się głośno, a dowiedziałem się o nim stosunkowo ostatnio, już po jego wyborze na stanowisko prezesa, to alkoholizm. Podam tylko jeden przykład. W marcu 2017 byliśmy na kongresie europejskiej federacji w Brukseli. Byliśmy tam trzy dni. Większość czasu Banaszek był, że tak powiem, w „ciężkim stanie”. W sobotę podczas oficjalnej kolacji w przeddzień niedzielnych wyborów był w tak kiepskiej dyspozycji, że musieliśmy zamawiać taksówkę, aby odwieźć go do hotelu i tym samym uniknąć kompromitacji – mówi Walkiewicz.

Alkoholizm? Będzie wniosek o zniesławienie

- To co powiedział pan Walkiewicz zostawię bez komentarza. Tylko pokażę wkrótce wniosek, który skieruję przeciwko niemu do sądu. To będzie wniosek o zniesławienie mnie i dobijanie polskiego kolarstwa, bo to jest wszystko nieprawda – mówi Banaszek.

Prezes nie chce też komentować rozmowy Dariusza Miłka z „Przeglądem Sportowym”. Szef firmy CCC tłumaczy w niej, że długoletni sponsor polskiego kolarstwa wycofał się ze współpracy ze związkiem w wyniku działań prezesa. – Nie będę komentował, co powiedział Dariusz Miłek. Napiszę w tej sprawie oświadczenie – mówi Banaszek.

Więcej o: