Szósty etap Tour de Pologne z Wieliczki do Zakopanego miał na swojej trasie kilka wyczerpujących podjazdów, dlatego grupa Bahrain-Merida postanowiła od początku narzucić mocne tempo, by jak najbardziej zmęczyć lidera wyścigu - Petera Sagana. Ich celem było to, żeby Sagan odpadł z rywalizacji, a w odpowiednim momencie miał zaatakować Vincenzo Nibali.
Sagan faktycznie nie wytrzymał wysokiego tempa i na 30 kilometrów do mety wyraźnie zwolnił. Wtedy stało się jasne, że Rafał Majka dostał zielone światło do walki o zwycięstwo na czwartkowym etapie.
Niestety, z grupki trzynastu najmocniejszych kolarzy oderwał się Jack Craig, który był zdecydowanie najmocniejszy i decydujące kilometry szóstego etapu przejechał sam. Australijczyk był wyraźnie wzruszony tym, że udało mu się wygrać na odcinku do Zakopanego.
Za jego plecami trwały ciągłe przetasowania, a ton rywalizacji nadali tacy zawodnicy, jak: Majka, Kelderman, Yates, Zakarin czy Poels. Co chwila ktoś próbował się oderwać, ale ataki były kasowane po kilkunastu sekundach.
Grupa walcząca o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wpadła na metę zdecydowanie po Australiczyku. Wout Poels był tak przejęty rywalizacją z najlepszymi kolarzami, że zapomniał nawet o tym, że na metę wjechał jako drugi, a nie jako pierwszy.
Liderem wyścigu został Dylan Teuns z BMC, a Rafał Majka awansował na drugie miejsce. Oznacza to, że Polak z Grupy Bora-Hansgrohe ma wszystko w swoich rękach i jeśli piątkowy etap dobrze się ułoży, to Majka drugi raz w karierze sięgnie po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Tour de Pologne