Tour de France. Wadecki: Poljański chciał zrobić wrażenie, Kwiatkowski z tego pożartował

- Takie nogi ma może nie każdy, ale 70 procent kolarzy - mówi Piotr Wadecki po tym, jak Paweł Poljański opublikował zdjęcie swoich nóg po 16. etapie Tour de France. Michał Kwiatkowski zapytany czy jego nogi też tak wyglądają, stwierdził. m.in. "Proponuję Pawłowi, żeby się nawodnił przed Alpami". - To żart - tłumaczy trener polskiej kadry kolarskiej. Przy okazji dwukrotny uczestnik TdF opowiada nam, jak bardzo waga kolarzy jest pilnowana w trakcie największych wyścigów.

We wtorek, po 16. etapie Tour de France, Paweł Poljański pokazał kibicom zdjęcie swoich nóg. Fotografię opublikował na Instagramie, pisząc w podpisie: „Myślę, że moje nogi wyglądają na trochę zmęczone”.

 

Łukasz Jachimiak: Widział Pan zdjęcie nóg Poljańskiego?

Piotr Wadecki: Tak, na mnie to zdjęcie nie zrobiło specjalnego wrażenia.

Bo widział Pan już i takie zdjęcia, i takie rzeczy na żywo?

- Takie nogi ma może nie każdy w peletonie, ale 70 procent kolarzy. To normalne, że nogi są zmęczone, kiedy się codziennie pedałuje po prawie 200 kilometrów.

Pan też mógł zrobić sobie takie zdjęcie?

- Może nie aż takie jak to Pawła, ale również mocne. Poljański jest kolarzem bardzo wycieniowanym. Też byłem szczupły, ale nie aż tak. Poza tym doszło słońce, w upale, jaki był na trasie we wtorek nogi męczą się jeszcze bardziej niż zwykle. No i jak po etapie Paweł siadł i opuścił nogi, to krew spłynęła, żyły nabrzmiały i stąd taki efekt.

Wieczorem Michał Kwiatkowski, jak po każdym etapie, połączył się z kibicami na Facebooku i został zapytany czy jego nogi też wyglądają tak źle. Odpowiedział: „Nie wydaje mi się. Aż do takiego stopnia się nie odwadniam. Nie piję piwa,
żeby się tak odwodnić. Także mam wrażenie, że to zdjęcie jest żeby
bardziej… Pokazuje jak w upale kolarz się odwodnił, bo jak wiecie w upale
jak kolarz traci tyle wody, to jak z kulturystami - jakby skóra trochę
inaczej wygląda, wszystko wychodzi na wierzch. Więc proponuję Pawłowi, żeby
się dziś trochę lepiej nawodnił przed Alpami, skoro tak a nie inaczej jego
nogi wyglądają. Ale to moja tylko sugestia”. Jak rozumieć tę wypowiedź?

- Michał musiał zażartować, na pewno nikt celowo nie zrzuca wagi w trakcie tak wielkiego wysiłku, nikt też nie działa bezmyślnie. W trakcie Tour de France kolarze są codziennie ważeni przez ludzi ze swoich drużyn - najpierw rano, przed etapem, później jeszcze raz wieczorem. Wahania wagi są, ale od 0,5 może do 0,8 kg. Przecież jak się odwodnisz, to nie masz siły. Wyczerpany człowiek nie pojedzie szybciej, nie zyska na tym, że jest lżejszy.

Co ma tu do rzeczy piwo? Może chodzić o to, że jego picie w trakcie TdF to nieroztropność?

- To musi być żart. Na pewno się zdarza, że ktoś je wypije, ale to z pewnością nie jest główny napój kolarzy.

Czyli Poljański chciał zrobić wrażenie, a Kwiatkowski z tego pożartował?

- Dokładnie tak.

Generalnie w kolarstwie pilnowanie wagi jest tak ważną sprawą, jak choćby w skokach narciarskich?

- Tak, tego się bardzo pilnuje, ale to się robi z głową, na pewno nie w trakcie sezonu. Na wielkie toury najbogatsze zespoły zabierają ze sobą dietetyków i kucharzy, każdy zawodnik ma dopasowaną dietę, każdy jest bardzo pilnowany. A wcześniej, w okresie przygotowawczym, faktycznie bardzo się nad wagą pracuje. To zrozumiałe, bo kiedy jedziesz pod górę, to każde pół kilograma ma znaczenie. Im mniej masz do wwiezienia, tym szybciej się wspinasz. Proszę zauważyć, że lider grupy nigdy nie wiezie bidonów. Nie dlatego, że to ujma. Bidon waży 0,5 kg. Wyobraźmy sobie, o ile mocniej musi pracować zawodnik, który weźmie ich 10. Albo zwróćmy uwagę na to, że jak zaczyna się stromy podjazd, to kolarz pije i wyrzuca bidon, nie wiezie go ze sobą. Wtedy szczególnie chce się pozbyć wszystkiego, co zwiększa jego ogólną wagę. Zresztą, wyścig na jak najniższą wagę od dawna dotyczy sprzętu. To ważne, żeby mieć jak najlżejszy kask czy buty, o rowerze już nawet nie wspominając. A z wagą własnego ciała to już kolarz musi postępować ostrożnie, żeby nie przesadzić.

Jak Kwiatkowski przed rokiem?

- Tak, po dołączeniu do grupy Sky Michał bardzo ciężko przepracował zimę. Bardzo mu zależało, aby wchodząc do nowej ekipy pokazać się z jak najlepszej strony i wygrywać dużo wyścigów. Bardzo dużo schudł, organizm nie był gotowy, żeby tak szybko się przystosować. I pamiętamy, jak się skończył ubiegłoroczny Amstel Gold Race – gdy w pewnym momencie zaczął padać grad, to Michał po prostu zamarzł na rowerze i zszedł do wozu technicznego. Właśnie wtedy odbiła się na nim szybka utrata wagi połączona z bardzo ciężkimi treningami.

Michał Kwiatkowski w 'Wilkowicz Sam na Sam': Jeśli ktoś oszukuje przez tak długi czas jak Lance Armstrong, to dobrze, że został wyklęty ze sportu