Tour de France. Poza jedną kraksą wszystko zgodnie z planem. Etap 2.

Zaczęło się prawdziwe ściganie. Wprawdzie przez kilka kolejnych dni będziemy prawdopodobnie oglądać podobny scenariusz (start - ucieczka - skasowanie ucieczki kilkanaście kilometrów przed metą - finisz sprinterów), ale za tymi przewidywalnymi sytuacjami kryje się mnóstwo zabiegów taktycznych, których efekty zobaczymy zapewne niebawem.

Pożegnanie z Düsseldorfem

Miasto pożegnało peleton nieprzebranymi tłumami. Organizatorzy mówią o ponad 750. tysiącach ludzi, którzy wczoraj i dziś pojawili się na trasie wyścigu, co zdają się potwierdzać zdjęcia z oficjalnego profilu wyścigu.

Kolorowa kolumna wyścigu zawitała do Belgii, skąd dopiero jutro, po przejechaniu przez Luxemburg, uda się na teren Francji. Wszędzie jest witana z wielkim entuzjazmem, choć u każdego kibica inne rzeczy budzą emocje. U większości jest to zapewne chęć zobaczenia najlepszych na świecie kolarzy, ale część (a zwłaszcza dzieci) czeka szczególnie, aż przejedzie…

…karawana sponsorska

Prawdopodobnie każdy, kto choć raz zetknął się z transmisją wyścigu, zadawał sobie pytanie, jaki jest sens ustawiania się wzdłuż drogi i spędzania tam paru godzin, żeby przez co najwyżej kilkadziesiąt sekund móc oglądać grupę kolarzy, mijających kibiców z prędkością, przekraczającą 40 km/h. To, czego nie widzimy w telewizji, rozgrywa się na trasie kilka godzin wcześniej, kiedy trasą wyścigu przejeżdża karawana sponsorska.

Jest to trwający kilkadziesiąt minut przejazd wymyślnych pojazdów i platform, z których rozdawane są czapeczki, koszulki, flagi oraz dziesiątki innych gadżetów i upominków. Kolarscy kibice uwielbiają tę część zabawy i wymyślają coraz to lepsze sposoby, żeby zwrócić na siebie uwagę i zgarnąć jak najwięcej zdobyczy. Jednym z ciekawszych patentów, o jakich słyszeliśmy, jest oczekiwanie na karawanę z odwróconym otwartym parasolem

To wszystko oczywiście dzieje się dlatego, że żadna impreza o takim rozmachu i takim stopniu logistycznego skomplikowania, nie mogłaby się odbyć bez zaangażowania sponsorów, którym w zamian oferuje bezpośredni kontakt z ponad dziesięcioma milionami kibiców na trasie i setkami milionów przed ekranami telewizorów.

A co na trasie?

Na razie wszystko idzie według przewidywalnego scenariusza: ucieczka tuż po starcie, złapana tuż przed metą. I – jak również można się było spodziewać – złożona z mniej znanych kolarzy: Taylora Phinney (Cannondale – Drapac), Thomasa Boudat (Direct Energie), Yoanna Offredo (Wanty – Groupe Gobert) i Laurenta Pichon (Team Fortuneo – Oscaro). Oni walczyli o punkty na lotnych finiszach, oni też rywalizowali o pierwsze punkty w klasyfikacji górskiej, w której do zdobycia były co prawda tylko dwa punkty, ale to wystarczyło, by Taylor Phinney założył na jutrzejszy etap koszulkę w czerwone grochy.

Na 30 kilometrów przed metą, na śliskim zakręcie kilkunastu kolarzy uczestniczyło z pierwszej poważniejszej kraksie. Wśród nich znaleźli się Froome i Bardet z grona faworytów, ale niestety również Michał Kwiatkowski. Nikomu jednak nic się nie stało i obaj zostali szybko dociągnięci do peletonu. W tym momencie najlepiej było widać, na czym polega rola Michała Kwiatkowskiego – to on czekał na swojego lidera i doprowadzał go do peletonu po zmianie roweru.


Na nieco ponad kilometr przed metą Phinney i Offredo, którzy dotąd jechali przed peletonem, zostali ostatecznie dogonieni, a z peletonu ruszył pierwszy w tej edycji wyścigu finisz, który najlepiej rozegrał Marcel Kittel (Quick-Step), dopisując do listy swoich zdobyczy dziesiąte etapowe zwycięstwo w Tour de France. Dzięki 10-sekundowej bonifikacie przesunął się też o jedno oczko w klasyfikacji generalnej, gdzie zajmuje teraz trzecie miejsce, tracąc sekundę do Stefana Kunga (BMC) i 6 sekund do lidera: Gerainta Thomasa (Sky).

Po dwóch etapach i 217,5 km tegorocznego Tour de France w żółtej koszulce jedzie Thomas (Sky), Kwiato bez zmian na ósmej pozycji, z 15. sekundami straty. 23. jest Maciek Bodnar (33 sekundy straty), na 49 miejscu znajduje się Rafał Majka, który do lidera traci 49 sekund, a Paweł Poljański z 1’32” straty sklasyfikowany jest na miejscu 133. Czyli na razie wszystko zgodnie z planem.

Co nas czeka na 3. etapie?

212,5 km, sporo niewielkich wzniesień, kilka górskich premii 3. i 4. kategorii, niewykluczony wiatr, który może trochę namieszać oraz finisz, umiejscowiony na końcu ponad półtora kilometrowego podjazdu. Etap „pod Pitera”, jak to jeszcze wczoraj zapowiadał Maciek Bodnar:

Tour de France. 'Bodi' o Majce:" Jak się za nami ustawi, to będzie komfortowo jechał"

Podziękowanie

Za zaproszenie i gościnne przyjęcie na Grand Dèpart w Düsseldorfie serdecznie dziękujemy marce Cono Sur, która jest jednym z oficjalnych sponsorów 104. edycji wyścigu Tour de France.

Więcej o: