Zenon Jaskuła: kilka dni temu rozmawiając z "Gazetą Wyborczą" mówiłem, że Michał może zostać pierwszym Polakiem w historii, który wygra "Pomnik". Doskonale wiem, jak dobry on jest w klasykach, a jeszcze ten sezon zaczął mocno, widać, że jest zły po poprzednim nie tak udanym, jak chciał. To jest świetny kolarz. Myślę, że jeszcze przez dwa-trzy lata będzie specjalistą od klasyków, a później może poprawić jazdę w górach i walczyć o wygranie Tour de France. Chociaż wcale nie musi wybrać takiej drogi. Może być jak na przykład Mario Cipollini [Włoch wygrał 12 etapów Tour de France i aż 42 etapy Giro d'Italia], czyli wygrać dwa etapy i jechać do domu, za rok wrócić po dwa kolejne i trzymać się takiego planu.
- To jest prawdziwe, wielkie otwarcie sezonu. Ponad sto lat historii, mówi się, że to wiosenne mistrzostwa świata. To prawie 300 kilometrów trasy, coś, co na dobre zaczyna walkę w danym roku. Każdy to pamięta. To bezsprzecznie jeden z pięciu największych, najznakomitszych wyścigów jednodniowych. Każdy się do niego szykuje. A Michał przygotował się najlepiej. Bardzo dobrze, że trochę opóźnił swoje przygotowania w porównaniu do tego, co zrobił rok temu.
- To jest świetna sprawa. Bardziej będziemy pamiętali, że ograł o centymetry wielkiego kolarza niż gdyby pokonał jakiegoś przypadkowego Kowalskiego. Albo niż gdyby dojechał sam. Sagan to może nawet największa postać współczesnego kolarstwa. Jest i sprinterem, i pod górkę etap wygra, bardzo wszechstronny zawodnik. Ale Michał nie odstaje. W zeszłym roku mu nie szło, widocznie wyciągnął wnioski z tamtych przygotowań i teraz się cieszy. A my z nim.
- Tak, tytuł mistrza świata jest najważniejszy. Ale doskonale wiem, że każdy kolarz marzy też o wygraniu takiego klasyku jak Mediolan - San Remo. Wszyscy gdzieś się od początku roku ścigali, a tu przyjechali, żeby pokazać, że już są mocni. Dużych gór tu nie ma, ale wyścig jest morderczy. W końcówce jest duży gaz, tempo 40 km/h pod górę. Trzeba przetrzymać ból w nogach, a później bardzo uważać na karkołomnych zjazdach. Są widowiskowe, ale zawodnicy muszą uważać, żeby nie przedobrzyć. "Kwiatek" znów przechodzi do historii. Jest pierwszym polskim zwycięzcą "Monumentu", nikt mu tego nie odbierze.
- Niech wygra po etapie w Giro i Tour de France. Szczególnie w tym drugim wyścigu warto wygrać etap. Wtedy przechodzi się do historii, nie ma cudów, żeby ktoś o tym nie pamiętał. Zapytajcie Rafała Majkę, nie tylko mnie (śmiech). Michałowi, jako byłemu mistrzowi świata, taki sukces jest potrzebny na potwierdzenie jego klasy. Niech nawet się wycofa w połowie wyścigu, nie musi go kończyć. Najważniejszym celem powinno być dla niego wygranie etapu. I myślę, że on to zrobi. Na "generalkę" powinien się nastawić, jak będzie miał 30 lat. Teraz ma 27, jeszcze ma czas tak ustawić sobie trening, żeby poprawić jazdę w górach. Talent ma wielki. Liczę, że kiedyś zostanie pierwszym Polakiem, który wygra "Wielką Pętlę". Na to stać jego i Rafała Majkę. Michał na pewno dostał skrzydeł. Na jego miejscu w tym sezonie pojechałbym z pół Giro i spróbował wygrać etap, a później na Tour de France jechałbym do oporu, aż bym wygrał etap. Kwiatkowski jest bardzo dobry, zabiera się w ucieczki, jeździ z głową. Blisko zwycięstwa etapowego był już wiele razy, zajmował trzecie, czwarte miejsca. Jak w końcu ten etap wygra, to stanie się jeszcze lepszym kolarzem.