Kolarstwo. Kwiatkowski i Majka przed wielką pętlą

?Czapki z głów? - napisał o formie Rafała Majki 17 dni przed Tour de France lider drużyny Alberto Contador. Michał Kwiatkowski na Tour de Suisse jedzie słabiej, traci po 10-13 minut. - Spokojnie, nie dzieje się nic niepokojącego - mówi Dariusz Baranowski.

Majka był bohaterem drugiego planu na poniedziałkowym etapie Tour de Suisse do Olivone. Jeżdżący w ekipie Tinkoff-Saxo Polak w końcówce przez 20 km jechał na czele peletonu i likwidował ucieczki. Na podjazdach tak podkręcił tempo, że żaden z górali nie był w stanie przeprowadzić skutecznej akcji. Dopiero na ostatnich dwóch kilometrach odpuścił, a do przodu wystrzelił kolega z drużyny Peter Sagan. Specjalizujący się w sprintach Słowak wygrał finisz. Majka mijał linię mety na 31. miejscu, ale z uniesioną do góry ręką w geście triumfu. - Bez pomocy Rafała, który świetnie kontrolował peleton, nie byłoby tego zwycięstwa - mówił Sagan. "Gratulacje dla Petera. Rafał? Czapki z głów!" - napisał na Twitterze Contador, lider Tinkoff-Saxo, który w Szwajcarii nie startuje. Contador ma prawo być w dobrym humorze, bo podczas Tour de France to Majka będzie jego pomocnikiem. Jeśli pracę w górach wykona tak jak w poniedziałek, Contador może spać spokojnie.

- Rafał pokazał klasę, widać, że wreszcie wraca do formy. Założenie było takie, że etap ma wygrać Sagan, i udało się je zrealizować. Gdyby nie praca Rafała, Słowak by nie zwyciężył, bo do mety dojechałby któryś z uciekinierów - mówi "Wyborczej" Baranowski, 12. zawodnik Tour de France 1998. - Rafał jedzie dobrze, ale jakoś specjalnie nie nastawia się na klasyfikację generalną. Wysokie góry przejedzie spokojnie, no, chyba że poczuje jakąś wyjątkową moc pod nogą - dodaje Baranowski, dziś komentator Eurosportu.

Wysokie góry to przede wszystkim dzisiejszy królewski etap, gdy Tour de Suisse wjeżdża do Austrii. Będzie aż 237 km ścigania, a na koniec wspinaczka do Sölden u podnóża lodowca Rettenbach (2669 m). Majka podczas ostatnich tygodni trenował równie wysoko - razem z częścią zespołu jeździł po zboczach wulkanu Etna we Włoszech.

Niewidoczny jest na razie Kwiatkowski. O tym, że mistrz świata wysokiej formy do Szwajcarii nie zabrał, wiedzieliśmy już po prologu, gdy w jeździe na czas, swojej specjalności, zajął dopiero 73. miejsce. Potem na pierwszym etapie Kwiatkowski stracił 10 min 13 s (86. miejsce), a na drugim - ponad 13 min (99. miejsce). Czy 17 dni przed TdF te wyniki nie są niepokojące? - Szczytowej formy nie ma na pewno, ale nie popadam w niepokój. Zostało jeszcze trochę czasu. Jestem dobrej myśli - powiedział Kwiatkowski TVP. Polak kilka dni przed Tour de Suisse wrócił z wysokogórskiego zgrupowania w Sierra Nevada. Być może jego organizm jeszcze nie doszedł do siebie po ostrej dawce treningów na wysokości blisko 3000 m. Kwiatkowski zaznaczył, że przed rokiem też słabo jechał w ostatnim wyścigu przed TdF - Critérium du Dauphiné - a przed ostatnim etapem nawet się wycofał. - Wtedy się niepotrzebnie zestresowałem, że coś jest nie tak, teraz nie mam zamiaru się martwić. Podchodzę do Tour de Suisse na luzie - podkreślił Kwiatkowski.

- Z Michałem nie dzieje się nic niepokojącego. Ostatnio na poważnie ścigał się w kwietniu, miał długą przerwę, brakuje mu rytmu wyścigowego. W Szwajcarii ewidentnie jedzie treningowo, odpuszcza na 20 km przed metą i nie forsuje tempa. Widocznie potrzebuje jeszcze ładowania akumulatora, nim zacznie się ścigać na poważnie. Kluczowym startem jest dla niego TdF i moim zdaniem wszystko idzie zgodnie z założeniami ekipy. W Szwajcarii być może co najwyżej na jednym z etapów przyciśnie mocniej, żeby się sprawdzić - uważa Baranowski.

Może na nieco słabsze wyniki wpływ mają też wydarzenia spoza szosy - Kwiatkowskiemu w tym sezonie kończy się kontrakt z Etixx-Quick Step. Media spekulują, że Polak dogadał się już z brytyjskim Sky. Inne donoszą, że jego menedżer ciągle negocjuje z kilkoma grupami. "Het Nieuwsblad" cytował wczoraj wypowiedź Patricka Lefevere'a, szefa Etixxa: - Byłem w Szwajcarii na rozmowie z Michałem. Usłyszałem, że drzwi do pozostania w Etixxie są otwarte, więc nie wiem, skąd informacje, że dogadał się z innymi. Albo media piszą bzdury, albo Michał bardzo dobrze kłamie.

- Nie wierzę, że takie rzeczy wpływają na formę Michała. Negocjacjami zajmuje się menedżer. Sprawa jest prosta: jeśli poważna grupa zaproponuje mu większe pieniądze, zapewne odejdzie. Ale Michał koncentruje się na ściganiu - podkreślił Baranowski.

Wtorkowy, czwarty, etap Tour de Suisse wygrał Michael Matthews (Orica) po finiszu z peletonu. Majka i Kwiatkowski przyjechali w głównej grupie.

Relacje w TVP Sport

Reprezentacja Polski, która jeździ koleją. Pendolino! [ZDJĘCIA]

Więcej o: