Giro d'Italia. Contador urządził Mordor

Wicelider Fabio Aru chciał wykorzystać defekt roweru najlepszego w Giro d'Italia Alberto Contadora i spotkała go za to sroga kara. Etap dla supermanów wygrał Mikel Landa. Ale właściwie był to etap supermana Contadora.

Ze startu wtorkowego etapu w Pinzolo do mety Giro - w niedzielę w Mediolanie - było jeszcze 1 tys. km. A aż pięć trudnych podjazdów oznaczało, że wyścig do Apricy przez przełęcz Tonale i przede wszystkim przez przełęcz Mortirolo był etapem królewskim. Ważniejsze w nim było nie to, ile kilometrów zostało do Mediolanu, ale to, ile już było w nogach. Mianowicie 2,4 tys. km.

Kolarze już od pierwszego kilometra wtorkowego etapu jechali pod górę. Jeśli więc jakiś dzień w Giro można nazwać przed startem "epickim", to właśnie ten. Akurat we wtorek można było to samo powiedzieć również za metą w Apricy.

- Contador jest już pewnym zwycięzcą Giro? Wystarczy jeden zły dzień, jeden podjazd. Może właśnie ten - zastanawiał się Czesław Lang przed startem do królewskiej próby. Hiszpan (Tinkoff-Saxo) miał przed nią 2 min 35 s przewagi nad wiceliderem Fabio Aru z Astany. To samo co Lang myśleli rywale Contadora.

Szef Tour de Pologne ostatnie Giro d'Italia pojechał w 1989 r., a w 1994 r. na etapie do Apricy swoją gehennę przeżywał inny Hiszpan - Miguel Indurain. Ten kolarski Terminator rok wcześniej wygrał Giro i Tour de France, coś, co po nim powtórzył już tylko Marco Pantani. Contadorowi jeszcze daleko do Induraina, choć w tym sezonie spróbuje dorównać wielkiemu rodakowi i zdobyć koronę Giro-Tour. Ale nawet Indurain, pięciokrotny (z rzędu) zwycięzca Tour de France, całkiem poległ na Mortirolo. W 1994 r. w drodze na tę przełęcz Pantani przypuścił desperacki atak i na metę Indurain przyjechał aż 3,5 min za Włochem. Może więc Aru marzył o tym samym.

Mortirolo dziś jest Górą Pantaniego, czyli podjazdem pomnikiem ku czci uwielbianego przez Włochów kolarza zmarłego z przedawkowania kokainy niemal dokładnie dziesięć lat po zwycięstwie w Apricy. Mortirolo to 1289 m przewyższenia na 12,8 km podjazdu. Aru pod koniec podjazdu płakał.

Płacz był konsekwencją decyzji jego zespołu u podnóża Mortirolo. Contador złapał tam gumę, jego koledzy z Tinkoff-Saxo zostali, by mu pomóc. W tym czasie zespoły Katiusza i Astana zaatakowały. - Atak na lidera, gdy ma kłopoty techniczne? Niesportowo! - komentował na Twitterze Chris Froome. Niektórzy przypominali jednak, jak Hiszpan wykorzystał kłopoty techniczne lidera Tour de France Andy'ego Schlecka w 2010 r. i zabrał mu żółtą koszulkę dzięki ośmiosekundowej przewadze. Była to osławiona afera łańcuchowa.

Na początku Mortirolo Aru miał prawie minutę przewagi nad Contadorem. Zespół Włocha harował ponad miarę jak przodownik Sołdek, by zyskać przewagę, a z tyłu na 200 proc. normy pracowali koledzy Contadora. Kolejno odpadali kompletnie wyczerpani, aż Włocha gonił samotny Hiszpan. Dopadł Aru na 40 km przed metą. Kilometr później mu się urwał. Aru na szczycie miał 3 min straty, wjeżdżał nań, wijąc się na rowerze jak wąż. Potem musiał zmienić niesprawny rower. I na metę w Apricy kompletnie wyczerpany dojechał 2 min 51 s za zwycięzcą, kolegą z zespołu i nowym wiceliderem Mikelem Landą. Hiszpan wygrał drugi górski etap w Giro. Na ściganie się z rodakiem Contadorowi już nie starczyło sił.

Atak 25-letniego Włocha zakończył się więc dla niego klęską spektakularną i najdotkliwszą z możliwych: nie tylko nie zagroził Contadorowi w klasyfikacji generalnej, ba, stracił do niego ponad 2 min. Nie tylko naraził się na krytykę za niesportowe zachowanie i nie tylko stracił szansę na zwycięstwo w Mediolanie. Dał sobie też wydrzeć drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, w dodatku na rzecz kolegi z zespołu, który zajął pozycję Aru jako r 1 w Astanie.

Kto chce poczuć to co Aru na Mortirolo, ma okazję. Amatorski 75-kilometrowy etap w tamtych rejonach - Tour de Pologne Challenge Trentino - organizuje 6 czerwca Czesław Lang. Start w Cavalese, meta na Passo Pordoi. Po drodze Passo Pampeago i Passo Costalunga, czyli końcówka drugiego etapu Tour de Pologne z 2013 r. Wówczas na szczycie Pordoi triumfował Christophe Riblon, a żółtą koszulkę lidera zdobył Rafał Majka.

We środę w Giro płaski etap z Tirano do Lugano (134 km). Transmisja w Eurosporcie od 14.30.

WYNIKI 16. ETAPU (Pinzolo - Aprica, 174 km)

M. Landa (Hiszpania, Astana); 2. S. Kruijswijk (Holandia, TLJ); A. Contador (Hiszpania Tinkoff-Saxo), obaj 38 s straty. Najlepszy z Polaków: 28. S. Szmyd (CCC Sprandi) 22,08. Klasyfikacja generalna: 1. Contador; 2. Landa 4 min 2 s straty; 3. F. Aru (Włochy, Astana) 4,52. Najlepszy z Polaków: 31. P. Niemiec (Lampre) 1 godz 19 min 28 s straty.

Kolarze zmęczeni, ale z uśmiechami. Nic dziwnego! Tak całują ich piękne hostessy [ZDJĘCIA]

Więcej o: