Giro d'Italia. Bez autobusu nie pojedziesz

Sylwester Szmyd z CCC Sprandi Polkowice ma szansę na znalezienie się w czołowej dziesiątce Giro d'Italia, ale przez trzy tygodnie wyścigu do Mediolanu nie może stracić koncentracji, nie może zgubić sekund na zjeździe, gdy będzie padał deszcz, gdy będzie niebezpiecznie.

RADOSŁAW LENIARSKI: W sobotę w San Lorenzo, drużynowa czasówka 17,5 km, wystartuje w Giro d'Italia pierwsza polska drużyna od 2003 r. Jechał pan wtedy w barwach CCC Polsat i zajął najwyższe miejsce w karierze.

DARIUSZ BARANOWSKI: To był wyjątkowy start. Panowała bardziej swojska, przyjemna atmosfera. Startowałem w wielkich tourach przedtem i potem w zagranicznych zespołach, ale start w 2003 roku pamiętam świetnie. Bo byli polscy trenerzy [grupą kierował Andrzej Sypytkowski], obsługa, kolarze w większości też.

I teraz także będzie wyjątkowo. Sylwester Szmyd to potwierdza. Dla niego to będzie start jedyny w swoim rodzaju, nie tylko dlatego, że będzie liderem, ale również dlatego, że będzie liderem polskiej grupy. My 12 lat temu sprostaliśmy trzytygodniowemu wyścigowi i oni też sprostają. Byłem wtedy 12., nasi zawodnicy ocierali się o podium etapowe - jeżdżący z nami Rosjanin Paweł Tonkow był w górach czwarty, Bogdan Bondariew (Ukrainiec) - piąty w czasówce. Zabieraliśmy się w ucieczkach. Byliśmy widoczni.

CCC też ma w tym roku mocny skład. Sylwek będzie walczył w klasyfikacji generalnej, a reszta będzie łapać się do ucieczek i spróbuje wygrać etap - to jest dla nich priorytet. Jest szansa na sukcesy na etapach, bo Maciek Paterski potrafi wykorzystywać takie okazje. Oczywiście w Giro oprócz mocy w nogach potrzeba mieć też troszeczkę szczęścia, aby zabrać się we właściwą ucieczkę, tę, która dojedzie do mety.

Często rozmawiam z Sylwkiem Szmydem, więc wiem, że ma szansę wejść do najlepszej dziesiątki klasyfikacji generalnej. Tylko że nie może przez trzy tygodnie stracić koncentracji, nie może stracić sekund na zjeździe, gdy będzie padał deszcz, gdy będzie niebezpiecznie. Nie można stracić ani jednego dnia. I jeśli nic się nie zdarzy, Sylwek będzie w dziesiątce.

Mówi się dużo o CCC, ale przecież mamy Przemysława Niemca, szóstego kolarza Giro dwa lata temu. Przemek też liczy na miejsce w czołówce. Reprezentuje podobny poziom z Sylwkiem, będą jechać blisko siebie.

Dla takiego zespołu jak CCC Giro to wielkie wyzwanie. Czterech kolarzy z dziewięcioosobowego składu nigdy nie jechało jeszcze w trzytygodniowym wyścigu.

- Ale zespół wie, czym to się je. Szmyd pojedzie Giro 12. raz, w sumie w karierze ma już 22 trzytygodniowe wyścigi. Maciek Paterski jeździł we Vuelcie i w Tour de France, Słoweniec Grega Bole ma sześć tourów za sobą. To doświadczony skład. Debiutanci będą mieli od kogo się uczyć, aby nie zginąć, będą wiedzieli, jak o siebie dbać, jak oszczędzać energię.

A reguły gry na każdym etapie są zbliżone do tego, co znają z jednoetapowych wyścigów. To, co jest inne, zaczyna się po dwóch tygodniach. Zaczyna być ważna psychika, bo jest ciężko, trzeba przełamywać kryzysy 14.-15. dnia wyścigu i jechać dalej.

Mają gdzie przeżywać kryzysy, nowy autobus CCC Sprandi jest kosmiczny. Ponoć najlepszy w peletonie...

- Duży bardzo. Najnowszy w peletonie na pewno, bo kupiony niedawno. Tu nie ma co się śmiać. W trzytygodniowym wyścigu to bardzo ważne, aby za metą mieć gdzie wziąć prysznic, zrobić masaż, zjeść, odpocząć. Bo przychodzi czas, że każdy przeszkadzający detal zaczyna uwierać. Trzeba oszczędzać energię, jak najwięcej odpoczywać. Bez takiego autobusu nie ma co się nawet wybierać na Giro czy Tour de France.

Kto jest pana faworytem do zwycięstwa?

- Alberto Contador, choć jego grupa Tinkoff Saxo nie miała dotąd najlepszego sezonu. Hiszpan wykonuje swój plan. Jest skupiony na Giro. Wcześniej zasygnalizował, że będzie mocny. Następny po nim jest Rigoberto Uran z Etixx - Quick-Step. I Richie Porte ze Sky. Ale tu bym uważał, bo Australijczyk ma już długo wysoką formę. Czy wytrzyma trzy tygodnie? Może lepszy będzie jego bardziej wypoczęty kolega z zespołu, Kolumbijczyk Sergio Henao.

Contador chce wygrać Giro i Tour de France. Można w dzisiejszych czasach - ponoć czystszego kolarstwa - wygrać dwa wielkie wyścigi w roku?

- To bardzo duże obciążenie fizyczne, ale również psychiczne dla kolarza, żeby utrzymać koncentrację przez następne trzy tygodnie po zakończeniu Giro. Jest to jednak możliwe. Jeśli się tylko ma predyspozycje, a Contador chyba je ma.

W CCC zabraknie Davide Rebellina. We Włoszech plotkuje się, że za jego nieobecnością stoją organizatorzy, którzy po prostu nie chcieli mieć w wyścigu pierwszego Włocha, któremu odebrano olimpijski medal za doping z igrzysk w Pekinie w 2008 r. Rebellin karę odbył. Czy to dobra decyzja organizatorów?

- Ja słyszałem, że mógł startować, że organizatorzy nic mu nie blokowali. Może między wierszami... Jednak, nie wypominając wieku, gdy się ma 44 lata, czy sił wystarczy na trzy tygodnie? Chyba to on po prostu nie chciał jechać.

KTO WYGRA GIRO (Typują bukmacherzy)

Więcej o: