Liege - Bastogne - Liege. Michał Kwiatkowski szuka pomnika

W niedzielę ostatni z trzech ardeńskich klasyków - Liege - Bastogne - Liege, najbardziej prestiżowy, z ponad 120-letnią historią. - Trasa bardzo mi pasuje - mówi nam polski mistrz świata, jeden z faworytów ?Staruszki?. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE od 14:30.

- Trasa jest idealna dla Michała. Ostatni kilometr jest pod górkę, ale jak mówimy po kolarsku: to "podjazd na dużą tarczę", niezbyt ciężki. Michał będzie potrafił pokonać go na dużej szybkości - mówi Dariusz Baranowski, były zawodowiec, komentator Eurosportu.

Liege - Bastogne - Liege (253 km) to jeden z pięciu pomników, czyli najważniejszych klasyków w roku, obok Milan - San Remo, wyścigu Dookoła Flandrii, Paryż - Roubaix i Il Lombardii. Żaden polski kolarz nigdy nie wygrał któregoś z nich.

Kwiatkowski dobrze wie, że szansa jest wyjątkowa, prawdopodobnie największa w sezonie, bo inne pomniki mniej pasują do jego kolarskiej charakterystyki.

Wczoraj grupa Etixx-Quick Step była na rekonesansie ostatnich odcinków 253-kilometrowej trasy, która kończy się w Ans, na przedmieściach Liege. To miejsce to też swego rodzaju pomnik, pamiątka dawnej przemysłowej potęgi tych okolic. W niedzielę kolarze będą mijać opuszczone kopalnie, fabryki i smutne, szare górnicze domy, gdzie kiedyś mieszkali m.in. włoscy imigranci, których 300 tys. przyjechało do przemysłowego zagłębia Liege za chlebem na początku XX w. "Włoskie wzgórza" - nazywają miejscowi ostatnie pagórki, a sam wyścig, który zadebiutował w 1892 r. to "La Doyenne", "Staruszka". Pięciokrotnie wygrywał ją człowiek legenda - Eddy Merckx.

- Ten wyścig to kawał historii, impreza ważniejsza niż Amstel Gold i Walońska Strzała, jestem pewien, że Michał od początku nastawiał się właśnie na Liege - Bastogne - Liege - mówi Baranowski. - Wygrał Amstela, bo to też dobry dla niego wyścig, choć nie tak prestiżowy. Długo schodziły z niego emocje. Być może dlatego w środowej Walońskiej Strzale odpuścił pod koniec [zajął 33. miejsce], bo poczuł, że na ostrej górce nie ma szans. To i tak nie był wyścig dla niego, końcówka była za stroma, dopiero teraz znów się "zagnie", wróci ogromna motywacja.

"Staruszka" wiedzie najpierw na południe do Bastogne. Pierwsza część jest stosunkowo łatwa, z dziesięciu podjazdów osiem upchano dopiero na ostatnich 100 km, gdy kolarze znów wjadą w Ardeny. Zazwyczaj ataki zaczynają się na ósmym podjeździe, na 217. km - La Redoute (2 km długości; 8,9 proc. średniego nachylenia). Tam będzie wstępna selekcja. 16 km dalej, na Cote de la Roche-aux-Faucons (1,5 km; 9,4 proc.), zdarzały się już ataki, rozstrzygające wyścig - np. Andy'ego Schlecka (2009) i Aleksandra Winokurowa (2010). Ale najczęściej główna batalia rozgrywa się na ostatniej górce, 5,5 km przed metą - Cote de Saint-Nicolas (1,2 km; 8,6 proc.). I tuż za nią. Ostatni kilometr to delikatny podjazd (5,5 proc.) - właśnie ten na "dużą tarczę".

Przed rokiem Kwiatkowski był tutaj trzeci w finiszu z małej grupki. Zwyciężył Australijczyk Simon Gerrans (Orica), ostatnio bez formy, przed Alejandro Valverde (Movistar). Hiszpan, środowy zwycięzca Walońskiej Strzały, świetny góral z talentem do ostrego finiszu, w Liege uchodzi za faworyta. W przeszłości potrafił już wygrywać w Belgii dwa wyścigi z rzędu. Ale u bukmacherów numerem dwa jest Kwiatkowski, a dopiero za nim Joaquim Rodriguez (Katiusza) i poobijani po upadkach w Strzale - Daniel Martin (Cannondale) i Phillipe Gilbert (BMC), a także Vincenzo Nibali (Astana).

- Pod Saint-Nicolas Michał musi kontrolować sytuację i po prostu trzymać się z przodu. Ale później zostanie grupka pewnie kilkunastu kolarzy. Szczyt, jak w Amstelu, nie kończy wyścigu. Będzie jeszcze szansa na rozgrywkę taktyczną, a Michał jest w tym rewelacyjny - podkreśla Baranowski.

Kwiatkowski podkreślił, że wreszcie opadły z niego emocje związane ze zwycięstwem w Amstel Gold. - W środę w Walońskiej Strzale nie byłem jeszcze sobą, ale teraz na treningu poczułem, że wróciła świeżość - powiedział "Wyborczej" mistrz świata. - Kluczowe będą cztery ostatnie podjazdy, musimy wtedy być z przodu i kontrolować sytuację, czuwając, czy nie odjeżdżają faworyci. Liege - Bastogne - Liege najczęściej rozstrzyga się na ostatnich kilku kilometrach - dodał Kwiatkowski. - Mam nadzieję, że zrobiłem wszystko, żeby dobrze się przygotować. "Staruszka" to monument, co motywuje mnie dodatkowo, ale zachowuję spokój, nie nakładam na siebie niepotrzebnej presji. Podoba mi się końcówka, mało jest kolarzy, którzy jak ja potrafią zafiniszować w tak wymagających warunkach, ale trzeba być gotowym do walki do samego końca. Faworytem numer jeden jest Valverde - zakończył 24-letni Polak.

Transmisja telewizyjna od 14 w Eurosporcie.

Pęknięte spodnie Guardioli? Niektórzy mieli znacznie gorzej! [ZDJĘCIA, WIDEO]

Więcej o: