Grzegorz Tułodziecki przyznaje, że od niedzieli w okolicy nie mówi się o niczym innym jak sukcesie Kwiatkowskiego. - Wy, w całej Polsce, patrzycie na niego jako na mistrza świata. A dla nas to po prostu ten sam Michał, którego pamiętamy i sprzed prawie dziesięciu lat. O, mam nawet jego zdjęcia w gabinecie - np. rok 2007 - mówi wójt gminy Zbójno, w której leży wioska Kwiatkowskiego, mający kilkuset mieszkańców Działyń.
Jaki był mistrz świata w dzieciństwie? - Na pewno waleczny. Widać było, że można dać mu nawet jakikolwiek rower, a on i tak nie będzie marudził, tylko powalczy o zwycięstwo. Świetny człowiek. Mimo swoich sukcesów nie wywyższa się - mówi o Kwiatkowskim Tułodziecki.
Rodzina Kwiatkowskiego w niedzielę wieczorem witała mistrza świata na warszawskim lotnisku. Kolarz miał spotkać się w Działyniu z mieszkańcami, ale ostatecznie to odwołał - ma zbyt napięty kalendarz. Już w środę ma być we Włoszech, gdzie czeka go wyścig w Lombardii.
Zapraszamy do galerii zdjęć z lotniska i powitania Kwiatkowskiego oraz sesji dla serwisu torun.sport.pl, gdy wraz z Michałem Gołasiem jeździł ulicami Starówki w Toruniu, gdzie mieszka na co dzień i założył kolarską akademię Copernicus.